• Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

Czar szorstkiej liryki

Czasem mężczyzna w średnim wieku, którego życie obdarzyło już bagażem doświadczeń i artystyczną świadomością, może bardziej zachwycić niż młodzi wokaliści i ich dopracowane w szczegółach show.

Tak też stało się w przypadku Marka Dyjaka, który na żadne efekciarstwo i mizdrzenie się do publiki sobie nie pozwala, co zresztą pokazał również w miniony piątek w Gnieźnie, zasiadając jak zwykle skromnie na stołeczku na scenie i po nieco ponad godzinnym występie stwierdzając, że nie ma już potrzeby więcej śpiewać... Jednak żeby nie było, nie wynikało to z żadnej buty czy gwiazdorstwa, lecz niekłamanej szczerości artysty. Warto dodać, że pretekstem do koncertu Dyjaka w Miejskim Ośrodku Kultury, stał się Weekend Profilaktyczny „Biorę życie na trzeźwo”, o czym na wstępie poinformował wszystkich jak zawsze sympatyczny i szarmancki Tomasz Chełek z Fundacji Młodzi w Uzależnieniu.

Tymczasem sam Dyjak poruszający się muzycznie w okolicach jazzu, a nawet swingu i bluesa, zaś wokalnie – poezji śpiewanej, zaprezentował przekrojowy repertuar, czyli piosenki z różnych płyt. W związku z tym nie mogło zabraknąć choćby nawiązującego do tematu imprezy „Na krawędzi szkła”, które jest niczym innym jak wyznaniem alkoholowego bólu i straty. Albo rozdzierających serce nieszczęśliwych opowieści o miłości, czyli „Miejsca, przedmioty, kształty, drzwi”, tangowego klasyka „To ostatnia niedziela” i zagranej jeszcze w zasadniczej części koncertu, bodaj z najbardziej poetyckim tekstem „Piosenki w samą porę”. Dlatego pewnie też nie zdziwił fakt, gdy wykonawca zapowiedział swój jedyny polityczny utwór i okazał się on... pełnym metafor słodko-gorzkim opisem kobiety – Polski.

Poza tym jednym z ciekawszych momentów była chwila, gdy dysponujący chropowatym głosem twórca, zrobił krótką przerwę i pozwolił zaprezentować się towarzyszącym mu instrumentalistom: partnerującemu na pianinie Markowi Tarnowskiemu oraz przełamującemu tę melancholię wyrazistą trąbką Jerzemu Małkowi. Następnie, gdy już powrócił na scenę, znów poczynił wyznanie, tym razem w temacie swych żydowskich korzeni i pustki, która pozostała po tej społeczności i jako swoisty hołd odśpiewał przedwojenny, także utrzymany w rytmie tanga utwór „Rebeka”. Warto dodać, że Dyjaka przez swą sceniczną manierę, „przepalony głos”, niebanalną lirykę zanurzoną w jazzujących dźwiękach – zaliczyć można do grona dzisiejszych bardów, którzy choć nie porywają tłumów, to n pewno czarują.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak

 

Tagi: Marek Dyjak Fundacja Młodzi w Uzależnieniu

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00