• Jarek Mixer Mikołajczyk

Bez Kurtyny 2018

Kolejne już Gnieźnieńskie spotkania teatralne Bez Kurtyny za nami. W tym roku inicjator i szef Spotkań Piotr Wiśniewski zaprosił do współpracy ponownie Teatr Terminus a Quo oraz Zachodniopomorską Offensywę Teatralną. Bez Kurtyny to jedna z tych imprez KFA, która wymagała sporo czasu, by się w przyjąć, na gnieźnieńskim rynku. Już ubiegłoroczna edycja, podczas której obok przedstawień stricte alternatywnych pojawiły się i takie, które podobały się dzieciom, wskazywała, że ta impreza siądzie, że przyjmie się.

W tym roku chyba trochę zabrakło właśnie jakiegoś spektaklu specjalnie dla dzieci. Mimo tego większość przedstawień miała spora publiczność. Istotną częścią Spotkań były warsztaty Edwarda Gramonta – lidera, twórcy, reżysera i wizjonera Teatru Terminus a Quo. W ramach warsztatów ludzie z zaprzyjaźnionych z Terminusem grup oraz chętni przygotowali specjalną wersję spektaklu Go. Warsztaty rozpoczęły się już w czwartek w pierwszym dniu Bez Kurtyny.

Prezentacje otworzył wyjątkowy spektakl Przemiana. Niezwykle trudna forma monodramu ulicznego bez słów przygotowana przez Cezarego Molendę wieloletniego aktora Terminusa. Ta niezwykle wymagająca od aktora forma teatru opartego na ruchu i geście z niewielką podporą raczej symbolicznych rekwizytów w dość czytelny sposób wywodziła się też z nieco zapomnianego dzieła mistrza Frantza Kafki.

Niezwykle skoncentrowany zwłaszcza w pierwszej fazie Przemiany aktor, potrafił przenieść te uważność i koncentracje na widzów, udzielała się zdecydowanej większości. Ta pierwsza regularna prezentacja tegorocznych spotkań Bez Kurtyny narzuciła niezwykle wysoki poziom już na starcie. Trochę to ustawienie stało się pewnie pułapką, de facto mogło już być tylko nie gorzej, lepiej raczej się nie dało. Cezary Molenda już na starcie obnażył demony, które gdzieś w każdym z nas złożyły swoje larwy. Poetycki i trudny do pokazania w przestrzeni ulicy spektakl. Do końca pokazał przede wszystkim kondycje i wrażliwość samego Edwarda Gramonta, który nieustannie gra z coraz młodszymi aktorami swojego zespołu. Potwierdzając jedynie fenomen, zrealizowanej przez siebie konsekwentnie idei sprzed 40 ponad lat.

Dzień drugi przyniósł spektakl, grany już podczas Mityngu Teatralnego w Gnieźnie, wówczas teatr Pomarańcze w uchu na skarpie bez kartki pokazał to w przestrzeni ówczesnego MDK-u. Tym razem reżyser spektaklu Karol Barcki wraz z Zachodniopomorską Offensywą Teatralną zmienił tytuł ze Smolarek na Milik. Jaki piłkarz taki spektakl – powiedział po prezentacji sam reżyser, mrużąc oko. To przeniesienie spektaklu z sali na Rynek było trudne, ale udalo się.

Niesamowicie Terminusowy spektakl Ustalenia, z tych, które pokazuja Edwarda Gramonta krwistego, ale okiełznanego teatralnie niezwykle pełnego życia i abstrakcyjnego poczucia humoru. Enta już, jeśli chodzi o skład konfigurracja zawsze energetyczna. To nie terminus Ziemi Jałowej ani tez ten wczesny Gramontginsbergowo hipisowski teatr z trzewi. To jest dobry żywy teatr. Dobre przeniesienie na ulicę. Sobotnie Wachlarze wyobraźnie chyba naj mniej esencjonalny teatr, trochę w tych etiudach i improwizacjach dużo rozdźwięku natłoku zdarzeń i rozedrgania. Podobało się mieszkańcom ławeczki rynkowej spod Kamienicy z Zegarem i dzieci tez się ładnie dziwiły. Zdarzyło się kilka pięknych momentów zwłaszcza z dziećmi i maskotka – poezja niemal kościółkowa (od Kościółka, a nie kościółka). Ładny Finał.

Wariat i Zakonnica – trochę brak mikroportów, a jednak widownia uważna i skoncentrowana. To jeden z tych starszych spektakli Terminusów, który nie traci wartości, choć Witkacy to teraz jakoś tak passe. To był jeden z tych momentów, dla których Bez Kurtyny ma ogromny sens. Niedziela – finał Spotkań pokaz warsztatowy na 20 lecie spektaklu Go. Rzecz jasna to szczególny spektakl w dorobku Terminus a Quo, tylko tych szczególnych było ze 100 w całym dorobku, takiego szczególnego multum nie ma żadna scena nawet zawodowa. Pytanie, czy automatyka ruchju, układanie z ludzkich ciał uczestników swastyki jest dziś jeszcze sensowna, albo czy jest wymownym wezwaniem do zastanowienia i opamiętania, jest niezwykle irracjonalne a pojawiło się w przestrzeni publicznej. Rzecz jasna to czytelny symbol, autorytaryzmu nie mniej fatalny i brzemienny niż sierp i młot. To niezwykle mocny i dynamiczny spektakl. Mim o, że wole go w wersjach czysto terminusowych, takich sztywnych jak punktualność Kraftwerk lub towarzyszącej mu muzyki techno, to była dobra wersja.


Mgła? Spektakl na finał. Piotrze Edwardzie, było dobrze, ale mogło tej Mgły nie być, chętnie zobaczyłbym ją za rok. Edward Gramont wykonał tytaniczną pracę przez te cztery dni. Mgła trudny, nieco post bitnikowski spektakl, zaciążył trochę zmęczeniem – to było widać. O dziwo młodziutka partnerująca Edwardowi aktorka, gdyby podciągnąć emisję głosu naprawdę dała radę zwłaszcza w momentach subtelnych. To był niezły spektakl.


Jeśli jeszcze dwa lata temu można było się zastanawiać nad tym, czy ciekawe, ale często odważne spektakle Bez Kurtyny przyjmą się, czy publiczność Gniezna będzie na nie przychodzić, dziś raczej nie ma takich wątpliwości. Oprócz ulicznej widowni przypadkowej, co naturalne dla teatru ulicznego, coraz więcej osób przyszło specjalnie na prezentacje. Spotkania Bez Kurtyny zapewne osadziły się na dobre w przestrzeni miasta i KFA. Teraz pozostaje czekać na teatry, które przyjadą za rok.

Jarek Mixer Mikołajczyk

zdj. Rafał Mikuła i Królewskie Gniezno

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00