• Start
  • Relacje
  • Rudka Zydel – gładko, ale pięknie. Slam na Latarni
  • Jarek Mixer Mikołajczyk

Rudka Zydel – gładko, ale pięknie. Slam na Latarni

Slam gnieźnieński, to powoli określenie pewnego standardu slamowego. Trzeba przyznać, że na popularność tej formy spotkania – pojedynku, w Gnieźnie wpłynęły działania Stowarzyszenia Ośla Ławka, ale też personalnie to, co w Slamie robił w różnych miejscach Paweł J. Bakowski czy inicjatywy Alex Freiheit i Piotra Buratyńskiego. Pewnie też nie bez znaczenia są Preteksty i sukcesy młodszej ekipy na slamach w Bydgoszczy czy Poznaniu. Wczorajszy dzień pokazał też, że pewne środowiskowe przyjaźnie są nie bez znaczenia. Obecność slamujących spoza Gniezna w tym choćby Rudki Zydel czy Józka daje pewien powiew, pozwala nie płynąć miejskimi aluzjami i lokalnymi tropami. Obecność Rudki co prawda daje 70 % szans trafienia, kto wygra slam, jednak nie psuje to zabawy, która przecież jest częścią nieodzowną slamów. Wczorajszy slam był nieco uboższy, jeśli chodzi o udział części gnieźnieńskich pewniaków, mimo tego krótka i sprawna rywalizacja pokazała ducha walki na słowa. Na slamie Vox populi – Vox Dei, a liczenie głosów to Dorota Jachimczyk. Bywa więc z uwagi na to, że ten vox populi oszukańczy i kapryśny... Po prostu różnie bywa na slamach.

Wracając na brzeg Weneji

Wczorajszy slam rozegrał się, rzec można błyskawicznie. Trzeba jednak przyznać, że poza opowiadajacym w czasie przeznaczonym na prezentację swój życiorys Andrzejem z Bydgoszczy, ale z Ukrainy dobre teksty wslamowały 3 dziewczyny: wspomniana Rudka Zydel, Józek i Chełczyńska (Zuza Chełek). Mimo dość czytelnej na większości slamów tendencji tematycznej tekstów, zahaczających o prawa kobiet (jakby nie były po prostu prawami człowieka), tematy poprawności politycznej, feminoteki, stereotypu damsko-męskiego wczorajszy slam pokazał odrębne rodzaje liryczne, w etapie eliminacji w jednym przypadku z liryka inwokacyjna czy liryka maski włącznie.


Jeśli na moment zapomnieć o vox populi, pominąć, że śmieszkowanie zdobywa głosy, mieliśmy w finale 3 zupełnie różne kobiety i taki powinien być finał.

Józek pozornie podająca tekst jakby uciekła z OKR-u* gdzieś z nutką patosu à la Nehrebecka, bo nie Nina Andrycz, aż tak nie, a jednak totalnie z wdziękiem na przeponie niemal nierealnym. Tekstowo raczej bez wyrachowana na wygranie slamu. Z poszukiwaniem, emocji i sensów. Dobrze, a nawet lepiej. Filigranowy – pocisk. Cieszyć się można, że jakoś z Warszawy kulają się na Weneję pociągi.

Zuza znaczy Chełczyńska – ej, dziewczyno, dlaczego poddałaś finał? Rudka dobra jest, nie ma jednak takich, od których nie może być lepszych. Teksty dojrzalsze niż na poprzednich slamach lub jeśli nawet te same to dojrzalej podane. Wrażenie jednak zostaje, jakby Chełczyńska wychodząc do finału, zaakceptowała drugie miejsce jeszcze przed „walką”. Mimo to ta zadra - bunt, szlifowana powoli doprowadziły do o mały włos...

Osobiście zaznaczam, że nadal nie rozumiem świata. Zuza, dopiero co skończyła Gimnazjum. Boje się, nie o nią, a o nas starych.

Rudka Zydel, tego wieczora wyciszona, jakby sobie po prostu, mówiąc po naszemu, na ryczce przysiadła (nie chcę pisać, że na zydlu). Kompletnie bez slamowej maniery zabijania błyskotliwością, sztandarowy tekst dopiero po zwycięstwie na bis. Coraz trudniej jest i pewnie będzie, gdyby się skupić na wartości tekstów na zawartości poezji w poezji slamowej, mierzyć się z Rudką. Zabawa, błysk, zgrywa czy mruganie okiem do publiki,nie jest już jej bronią, zatem rywale (bo jest to przecież rywalizacja) na razie się gubią, i pewnie tak będzie, dopóki nie odnajdą w sobie czegoś więcej – Rudka już to znalazła. Dojrzała poetka – dojrzały człowiek. Chciałoby się rzec, niejako obok choćby tego bisowego mocnego tekstu (trochę z tych, których nie lubię*), piękny człowiek ta Rudka Zydel, który ani trochę nie traci, gdy staje się cieplejszy, wrażliwszy niż slam.


Zwycięstwo Rudki – tym razem vox populi naprawdę vox Dei. Andrzej nie był jednak śmieszny i to nie ma nic wspólnego z akcentem, pochodzeniem; fascynuje mnie Brda, a mój przyjaciel Sasha też z Ukrainy.

Po slamie wystąpił dla państwa Szegetz. To był bardzo dobry, energetyczny koncert, ale relację z niego wylosował Tymoteusz i być może napisze coś Kamila, której o slamie pisać nie wypadało.

Latarnia na Wenei - pokazała się jako miejsce stworzone również do slamu. 

*Popularne niegdyś Ogólnopolskie Konkursy Recytatorskie, dla jednych ratowanie kultury żywego słowa, dla innych nadmuchane jej dożynanie. Już nie ulica, a jeszcze nie Kolberger. (mea culpa - tak też się piszącemu zdarzało) 

Jarek Mixer Mikołajczyk

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00