• Start
  • Relacje
  • Akwarele Marcelego Derengowskiego – mistrz, który chodzi własnymi drogami, szukając radości
  • Jarek Mixer Mikołajczyk

Akwarele Marcelego Derengowskiego – mistrz, który chodzi własnymi drogami, szukając radości

Gdzieś na facebookowej wyroczni napisano: najdzielniejszy z dzielnych w trwaniu i ciągłym rozwoju. Wcześniej pisano o abstrakcji figuratywnej, o artyście osobnym i wszystko to prawda. Duże słowa, a jednak za małe.

Kiedy wyprzedzając gnieźnieńskie środowisko, otworzył prywatną galerię, swoją przy ulicy Żabiej? – nie pamiętam. Pamiętam dokładne dwie rzeczy, a może więcej. Program Regiony Kultury TVP 3 nadany w dniu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Krzysztof Haich – reżyser zadzwonił; pytał kogo by jeszcze? Bez wątpienia powiedziałem; Ela Binkowska i Marceli Derengowski. - Pana Marcelego już mam w scenariuszu – usłyszałem w słuchawce.
Druga sytuacja zupełnie prywatna, robiłem foty na tym samym ślubie, na którym pan Marceli robił zapis Video. Spokojnie nie kradnę rynku braciom Stube. To był ślub siostry najbardziej odległego intelektualnie od rodzinnego miasta artysty, kompozytora stąd Marcina Pietruszewskiego, który dziś uczy eksperymentu i kompozycji komputerowej w Kambodży, Nowym Yorku i rzecz jasna na uczelni w Edynburgu. Taki znak, spotkanie – wesele mistrzów. (zaznaczę w nawiasie, bo może czytać ktoś przypadkowy, Marceli i Marcin to bez wątpienia mistrzowie, siebie dopisałem dla żartu).

Dobrze dość felietonowania i szkiców.

Marceli Derengowski – po pierwsze artysta osobny, nigdy przeciw środowisku, zawsze chętnie współpracuje i z emerytowanymi nauczycielkami i z plastykami amatorami, a jednak zawsze swoją drogą - idzie konsekwentnie, trwa, a jednocześnie zbacza, wybiera nowe wyzwania.

Kiedy bodaj przed 3-ma laty, może trochę wcześniej zaczął pokazywać swoje akwarele, nagle z artysty z własnym światem, który czarował koncepcją swoich zgeometryzowanych kwiatów, czy krajobrazów nieco abstrakcyjnie kubistycznych, który nieustannie operował kolorem – wyrósł; mając już blisko 80 lat młodzieńczy talent. Talent tak świeży, jakby się dopiero co malowaniem zachwycił. Tu jednak powiedzmy rzecz ważną, często akwarela jako technika jest niesprawiedliwie lekceważona. Mówimy „ktoś maluje akwarelki”. To jedna z trudniejszych technik, bez większych możliwości korygowania błędu. Woda - Aqua – płynie, jest mokra, schnie szybko, a jednak zalewa, miesza barwy...

Marceli Derengowski w akwareli jawi się jak połączenie uczniaka liceum plastycznego, który nareszcie zakochał się w odpowiedniej technice i płynie tym swoim neofityzmem, z mistrzem, który kocha, ale już wie ile ta miłość kosztuje, ile wymaga i co z tą akwarelą zrobić, temperuje swoje pomysły, a jednak się nie ogranicza.

Panie Marceli niech się Pan nie obrazi – chciałbym w Pana wieku być tak rzutki i młody, tak otwarty. Po prostu chciałbym, nie zazdroszczę - cieszę się, tą Pana radością życia. Zawsze, na zawsze zachowam ten odcinek Regionów Kultury, prawdę mówiąc towarzystwo było dobre, Ania Farman – zaczynała wtedy – dziś też fantastyczna fotografka. Robert Bartel, Sławek Kuszczak, Ela, Ola i Pan. Nie działa tylko Ho – zespół. Reszta nadal w regionach kultury, w ten czy inny sposób.



Wracając na Żabią

Tak powinna promować się sztuka. Bez prezydentów, (to nie jest uwaga personalna), starostów i innych, którzy z racji funkcji znać się muszą na wszystkim. Tu do ogrodu Marcelego Derengowskiego, przyszli Ci, którzy chcieli. Z mediów; Olo Karwowski, Wojtek Orłowski, Rafał Wichniewicz, TV Gniezno i Popcentrala. Wystarczy, to jasna deklaracja tych mediów, a może raczej tych konkretnych dziennikarzy. Towarzysko warto odnotować obecność byłego dyrektora MOK Pawła Kostusiaka z małżonką (nie ma znaczenia czy się lubiliśmy, klasę pokazuje się na emeryturze, a nie w czasie pełnienia funkcji), szefowa galerii MOK – Iwona Wiśniewska z synami więc też i prywatnie. Rzecz jasna środowisko malujących. Osobiście zamieniłem kilka zdań z moim byłym panem od ZPT, również artystą osobnym – Krzysztofem Burghardem, rozmawialiśmy o tym cudownym rozwoju pana Marcelego wbrew albo na przekór lat, o akwareli – technice mistrzów.

Fantastyczna wystawa, niesamowitego człowieka. Akwarele niezwykle precyzyjne, a co niezwykle trudne w mokrej sztuce - kolory wyraziście selektywne. Akwarele Derengowskiego wyrastają daleko ponad pośpieszny szkicownik. Pełne radości i życia malowanie. To jest niezwykle dojrzałe, a jednocześnie świeże malarstwo. Tyle mogę napisać o wydarzeniu, na szybko, bo akurat tego dnia działo się wiele. Rozmowę z maestro Derengowskim i próbę recenzji ekspozycji zostawiam sobie na później.

Gniezno, proszę Cię, zaklinam, kurdwa żądam: nie zapominaj o MARCELIM!

 

Jarek Mixer Mikołajczyk

Tagi: Wernisaż Marceli Derengowski ul. Żabia Akwarela

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00