• tekst: Mikołaj Stopczyński/zdj.: Justyna Gackowska-Milecka

Najsympatyczniejsze oblicze Australii

Potrzebujemy koncertów. Wydarzeń na dużych scenach, gdzie wśród kolorowych reflektorów wykonawcy z pełnym instrumentarium prezentują swoje kompozycje przed liczną publiką. Ale potrzebujemy także tych mniejszych, bardziej kameralnych występów, gdzie pojedynczy muzyk (lub dwóch) sam potrafi pobudzić publikę. Tak było w przypadku Tima McMillana i Rachel Snow - wyjątkowego duetu który pod koniec maja zagrali w Pobiedziskach. Australijczycy odwiedzili Polskę po raz drugi, by promować swój wspólny album „Hiraeth”. Poprzednio mogliśmy ich zobaczyć m.in. na zeszłorocznej edycji Festiwalu Grajków Ulicznych.

Pobiedziski Ośrodek Kultury wypełnili zarówno okoliczni mieszkańcy jak i przyjezdni. Na scenie stały jedynie mikrofony i sprzęt nagłaśniający. Wkrótce pojawili się muzycy – On z gitarą akustyczną, Ona ze skrzypcami. I to w zupełności wystarczyło. Tego wieczoru liczyła się przede wszystkim interakcja między stronami. Tim chętnie rozmawiał z publiką, zasypując ją żartami i opowiastkami z Australii. Starał się przy tym łączyć angielski z polskimi słowami, co bawiło obie strony i nadawało swoistego uroku. Rachel, nieco mniej rozmowna, ale równie sympatyczna, także zaskakiwała, m.in. humorystycznym growlem i krótkimi improwizacjami. Publika również brała czynny udział w występie. Oklaskami nadawali rytm, zastępując perkusistę, który jak żartował Tim, został zjedzony przez wombata.

Jednakże koncert to głównie muzyka. Utwory duetu (jak i solowe gitarzysty) oscylują wokół rocka alternatywnego i progresywnego z dużym wpływem folku. Na pierwszy plan zdecydowanie wybijają się instrumenty. McMillan zdecydowanie zasługuje na miano świetnego gitarzysty, co pokazuje złożoność rifów, melodii jak i prezentowane techniki gry. To właśnie na gitarze opiera się większość utworów, do których idealnie pasują skrzypce równie utalentowanej Rachel Snow. Śpiewy i wokalizy stanowią tu przede wszystkim tło, dopełniając całość stonowanymi, aczkolwiek melodyjnymi głosami. Muzycy uzyskali w ten sposób unikalne brzmienie.

W trakcie godzinnego występu dało się usłyszeć utwory ze wspólnej płyty Hiraeth (m.in. „Ecdysis”), a także solowe utwory McMillana ze „Spiders” na czele. Na setliście pojawiło się także kilka coverów, jednak one także były unikalne. Muzycy postawili na kombinacje kilku piosenek w jednym utworze, często bardzo różnych od siebie. Tak oto popularna „Africa” Toto została zmiksowana z hitem Busta Rhymes (rapujący Tim to jeden z najciekawszych momentów wieczoru), a „Seasons Of The Abbys” Slayera połączono z piosenką Kylie Minogue (która także pochodzi z Australii). Ciepłe przyjęcie skutkowało kilkukrotnymi bisami, na koniec których, w nawiązaniu do jednego z żartów o Australii, wybrzmiała instrumentalna wariacja „Stairway To Heaven”.

Ciężko doszukać się wad w występie tego niezwykle sympatycznego duetu. Urzekły mnie zarówno interakcje z publiką, niebanalne kompozycje, podejście do muzyki oraz fakt, że po koncercie można było odbyć rózne rozmowy z muzykami, którzy do każdego podchodzili z tą samą nieukrywaną radością. Po takim koncercie moim pierwszym skojarzeniem z Australią będą właśnie Tim i Rachel.

 

zdj. Justyna Gackowska-Milecka

tekst: Mikołaj Stopczyński 

Tagi: Pobiedziski Ośrodek Kultury Borówka Music Tim McMillan Rachel Snow

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00