• Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

KKK albo mroczne fantazje skrajnej prawicy

Chwila, gdy jeden z bohaterów wypowiada słowa, że Klan musiał się zmienić i dostosować do bardziej subtelnego odbiorcy i nie jest dziś „anty”, lecz „pro” – jest tym momentem, gdy sztuka o amerykańskich rasistach staje się zadziwiająco bliska myśleniu polskich nacjonalistów, którzy grzecznie przebrani w garnitury są dziś np. prolife.

Przy czym takich momentów w spektaklu Macieja Podstawnego pt. „Ku Klux Klan. W krainie miłości”, który pierwotnie został wystawiony w Teatrze Nowym w Zabrzu, ale dzięki wyjazdowej inicjatywie zagościł także na gnieźnieńskiej scenie – jest oczywiście więcej. Wszak tytułowa grupa to skrajnie prawicowa i „religijna” organizacja, która powstała w Stanach Zjednoczonych po wojnie secesyjnej i dość szybko zaczęła bronić białej społeczności oraz postulować ograniczenie praw innych grup rasowych czy etnicznych. Trochę jak rodzimi wszechpolacy albo oenerowcy, którym też marzy się „wielka, biała i katolicka Polska”.

Tymczasem pierwszą rzeczą, która uderza ze sceny jest megalomania i familiarność bohaterów. Postaci, których pierwowzory miała okazję spotkać reporterka Katarzyna Surmiak-Domańska (to na podstawie jej książki stworzono sztukę), są bowiem groteskowo pewne siebie i dumne z tego co od nich nie zależy czyli koloru skóry. Pozbawione krytycznego spojrzenia, głębszej empatii i prawdziwej niezależności, które pozwoliłyby im mądrze ważyć racje – stają się karykaturą humanizmu, ale też chrześcijańskiej miłości bliźniego, którą rzekomo wyznają. Ta ostatnia została u nich zredukowana do egoistycznej formy miłowania jedynie swych białych i wyznających te same wartości sąsiadów. Natomiast familiarność należy tu rozumieć przez podobne wyolbrzymienie w temacie rodziny. Rodzina bowiem jest tu nośnikiem wszelkiej wiedzy i racji, a inne źródła wiadomości o świecie, zostają skutecznie zmarginalizowane. Wśród delikatnie tylko przerysowanych członków familii, amerykańskich i polskich do szpiku kości jednocześnie, zawsze bowiem znajdzie się jakiś szeryf-myśliwy zrośnięty z bronią, wszechwiedzący pastor-ksiądz, sprowadzona do roli kury domowej albo tej, której największym skarbem jest cnota – kobieta czy też propsujący przemocowe i brunatne akcje kibol-osiłek. Aktorzy zaś, czyli Danuta Lewandowska, Anna Konieczna, Katarzyna Kubacka, Marcin Gaweł, Andrzej Kroczyński, Dariusz Czajkowski, Jarosław Karpuk i Jakub Piwowaczyk – udźwignęli swe role kapitalnie, choć i tak największy szacunek należy się małoletniej aktorce, która mimo tematu i specyfiki sztuki – praktycznie do końca nie dała poznać po sobie zmęczenia. No i jeszcze odtwórczyni postaci Surmiak-Domańskiej, która jest jednocześnie „w” i „poza” otaczającym ją światem, bo swój reporterski obiektywizm odreagowuje przeraźliwym krzykiem „z offu”, będącym niezgodą na poznawaną rzeczywistość.

Oprócz tego na scenie wszystko „gra i hula” w najlepsze czyli kostiumy, scenografia (szczególnie konstrukcja z napisem „The heart of Jesus”), ale też rasistowskie dowcipy, które jak żywo przypominają te antysemickie czy wreszcie... motywacje przemawiające za wstąpieniem do Klanu. Klan bowiem mimo że zdaje się ze swym poczuciem wyższości, familiarnością i zasadami, sekciarskim tworem – pozwala również na dowartościowanie i poczucie więzi. Zresztą bardzo obrazowo opisuje to jeden z bohaterów mówiąc, że z człowieka „czarno widzącego” stał się „szczęśliwym wariatem”. Cóż zatem zrobić by grupa egoistycznych i autorytarnych rasistów nie zawładnęła sercami zwykłych ludzi? Odpowiedzi zdaje się dostarczać sama sztuka mówiąc o apatii, frustracjach klasowych, poczuciu niesprawiedliwości czy wreszcie braku zainteresowania i miłości. Róbmy zatem wszystko by drugi człowiek odczuwał jak najmniej destrukcyjnych emocji. Bo inaczej wszystko zacznie się od opowiedzianej w finale i wzbudzającej ciarki historii szeryfa o bezkarnym zadawaniu cierpienia „innym”, a skończy na kolejnym ludobójstwie.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. Paweł JaNic Janicki

Tagi: Teatr Ku Klux Klan

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00