• Mikołaj Stopczyński

Wieczór bardzo przysiadalny

Minęło kilka dni, a w mojej głowie dalej pojawia się ten sam obraz: poeta zapala papierosa podarowanego przez fana, po czym muzycy rozpoczynają kolejny utwór. Salę wypełnia głęboki, lekko ochrypły głos, a słuchacze przenoszą się w inny świat. Tak zapamiętałem sobotni wieczór, który dane mi było spędzić na koncercie Świetlików.

Na horyzoncie powoli rysuje się nowy album, w tym roku mija 26 rocznica powstania zespołu. W ramach wiosennej trasy Świetliki postanowiły pojawić się także 3 marca w lokalnym Młynie. Tego dnia klub powoli zapełniał się fanami, dało się zauważyć zarówno licealistów, jak i starszych wielbicieli grupy. Krótko po godzinie 20 na scenę wkroczyli instrumentaliści: Grzegorz Dyduch, Marek Piotrowicz, Tomasz Radziszewski i Michał Wandzilak. Usłyszeliśmy niepokojący wstęp przepełniony dziwnymi wokalizami. Po chwili pojawił się Marcin Świetlicki, a wraz z nim rozwinął się trwający półtorej godziny koncert.

Występ rozpoczął się od utworu „Alkohol”. Niski głos Świetlickiego zmienił się delikatnie przez lata, jednak dalej brzmi przejmująco. Nawiązując do kolejnej piosenki o używkach, poeta poprosił o papierosa. Szczodra publika od razu zaspokoiła jego potrzebę, częstując go jeszcze nie raz przez resztę wieczoru. Wspomniane żywiołowe „Papierosy” pokazały, jak wiele jeszcze energii i ekspresji przekazuje ze sceny zespół. Po nowszych dziełach przyszedł również czas na klasyki. „Filandia”, oryginalnie śpiewana z Bogusławem Lindą, w wersji live wypada znacznie lepiej i pełniej, zaś „Słonidarność” z debiutanckiego albumu nie straciła nic ze swojego lekko punkrockowego klimatu. Umysł zdobywa także „M-Morderstwo” z niebanalną historią w tle. Całość zwieńczyły bisy zakończone „Nieprzysiadalnością”, utworem pod wieloma względami przywodzącym mi na myśl ponadczasowe „The End” Doorsów, jednak na swój własny sposób wybitnym.

Dało się zauważyć pozytywną relację, jaka wytworzyła się między publiką a zespołem. Nie zabrakło niecodziennych tematów, od partyjki pokera po stan naszego parku miejskiego, zaś sam Świetlicki nie stronił od żartów i ironicznych uwag. Ponadto wspólnie ustalono bisy, a słuchacze wybłagali zagranie kultowego „Oplutego” i skróconej wersji „Henryka Kwiatka”.

Widok dość licznych fanów zespołu, w tym również moich rówieśników, niezmiernie mnie cieszył. Nie da się ukryć, że twórczość Świetlików jest wymagająca, niestety także niezbyt popularna wśród młodych. Przez lata kompozycje oscylujące wokół alternatywnych i rockowych brzmień zachwycało oryginalnością, zaś polemiczne wiersze Świetlickiego zapoczątkowały nowy kierunek polskiej poezji. Warto spróbować je poznać, wszak dostarczane przez nie emocje nie są osiągalne innymi sposobami. Gdy będzie taka możliwość, polecam wybrać się na jeden ich koncertów. Ja już wyczekuję kolejnej okazji, by przeżyć to jeszcze raz…

 

Mikołaj Stopczyński

Tagi: Klub Muzyczny Młyn Świetliki

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00