• Start
  • Relacje
  • Królewski Balet w małym mieście – Jezioro łabędzie we Wrześni
  • Dorota Jenek

Królewski Balet w małym mieście – Jezioro łabędzie we Wrześni

26 stycznia o godzinie 1900 na deskach Wrzesińskiego Ośrodka Kultury wystąpił Narodowy Balet Królewski ze Lwowa. Publiczność została oczarowana spektaklem „Jezioro łabędzie” Piotra Czajkowskiego. Niestety nie można powiedzieć, że to wydarzenie artystyczne przyciągnęło tłumy Wrześnian, przyszła raczej grupa prawdziwych miłośników tańca i baletu, oraz przepojonej uczuciem muzyki genialnego rosyjskiego kompozytora drugiej połowy XIX w.

Gdyby Piotr Czajkowski żył dzisiaj, szybko zyskałby sławę odludka i ponuraka: mimo rozległych kontaktów nigdzie nie bywał i najlepiej czuł się we własnym towarzystwie. Jako dziecko nie zapowiadał się na geniusza, uczył się gry na fortepianie, ale jako muzyk i kompozytor zaistniał dopiero po ukończeniu studiów prawniczych. Emocje, które w codziennym życiu dusił w sobie, w muzyce rozbrzmiewają pełną siłą, sprawiając, że słucha się jej ze wzruszeniem. Jego muzyka jest powszechnie znana, ciągle obecna w salach koncertowych i teatrach całego świata. W Teatrze Wielkim w Poznaniu, balety „ Dziadek do orzechów” i „Jezioro łabędzie” są najczęściej powtarzanymi inscenizacjami.

Ogarnęła mnie wielka ciekawość i potrzeba zobaczenia „Jeziora łabędziego” w wykonaniu Narodowego Baletu Królewskiego ze Lwowa. Spodziewałam się czegoś wyjątkowego, i rzeczywiście wrażenie było imponujące, pomimo tego, że skromne warunki WOK-u dalekie są od elegancji Opery poznańskiej, o Operze lwowskiej nie wspominając. Wspaniałym artystom Baletu Królewskiego udało się zaprowadzić widzów do baśniowej krainy magii i przyrody. Dwie godziny przepięknej muzyki – szkoda tylko, że odtwarzanej z nagrań – do tego oszczędna, ale dobrze pomyślana scenografia. Wystarczył ekran imitujący srebrzystą toń jeziora, reszty dopełniła technika filmowa. Klucze łabędzi przylatywały i odlatywały, przemieniały się w piękne tancerki.

Balet, którego akcja rozgrywa się w średniowiecznych Niemczech, a może w jakiejś innej nieokreślonej epoce i innym zakątku Europy rozpoczyna przyjęcie na cześć księcia Zygfryda. Z okazji dnia pełnoletności, książę musi wybrać narzeczoną spośród przedstawionych mu na balu panien. W dali widać stadko przelatujących łabędzi. Przyjaciele księcia chcą na nie zapolować. Jeden z ptaków przemienia się w piękną Odettę. Oczarowany jej pięknością książę nie pozwala strzelać do ptaków. Ze wszystkich stron otaczają go białe łabędzie, Odetta wyjaśnia księciu swą tajemnicę: zły czarownik Rothbart zamienił ją oraz jej towarzyszki w łabędzie, które tylko o północy, nogą przybrać ludzką postać. Zaklęcie to, może jedynie złamać szczere uczucie człowieka, który jeszcze nigdy nie wyznał nikomu miłości. Wśród skał ukazuje się złowrogi czarny ptak: to Rothbart – tancerz bardzo wymowie ucharakteryzowany i obdarzony szczególnym kunsztem aktorskim. Zygfryd przysięga Odettcie wieczną miłość i wyzwolenie, o świcie dziewczyny zamieniają się w łabędzie. Rozpoczyna się bal. Fanfary obwieszczają przybycie Von Rothbarta przebranego za czarnego łabędzia, i jego córki Odile, która przybrała postać Odetty. Zygfryd daje się zwieść jej wyglądowi, w chwili, gdy wyznaje jej miłość pojawia się prawdziwa Odetta pod postacią łabędzia. Nad brzegiem jeziora łabędzie oczekują powrotu królowej. Odetta wraca przygnębiona zdradą księcia, który przybiega za nią pełen skruchy i żalu. Wśród błyskawic i piorunów nadlatuje czarny ptak. Nie mogąc pokonać uczucia kochanków, grozi księciu śmiercią, lecz Zygfryd nie chce ratować się ucieczką, oboje z Odettą giną w falach jeziora. Zwyciężony potęgą miłości czarnoksiężnik pada martwy. Na koniec, w złotej łódce ciągnionej przez białe łabędzie, Odetta i Zygfryd płyną do krainy wiecznej szczęśliwości.

Swym znakomitym występem Balet Królewski dostarczył widzom prawdziwie królewskich wrażeń. Choć sala nie wypełniła się po brzegi widzowie którzy przyszli, śledzili każdy ruch tancerzy z uwagą i zachwytem. Kostiumy też były piękne, wyróżniały się widocznym wyraźnym ukraińskim akcentem. Jakość nagrania orkiestry można przyjąć za zadowalającą. Siła muzyki Czajkowskiego jest bardzo naturalna, lśniące skrzypce i glissando harf wymalowały w przestrzeni zmarszczoną toń jeziora. Dramatyczne wejścia rogów wprowadziły atmosferę napięcia i grozy, płaczliwy obój prowadził główny temat. Oczarowana spektaklem publiczność nagrodziła artystów owacją na stojąco.

Tekst: Dorota Jenek.

Zdjęcia: Ewa Jenek.

 

Tagi: Agencja Brussa Jezioro Łabędzie WOK Piotr Czajkowski

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Pokot

Kino Helios
Czwartek 4 stycznia 2018
godz. 18:00

Ptaki śpiewają w Kigali

Kino Helios
Czwartek 11 stycznia 2018
godz. 18:00

Twój Vincent

Kino Helios
Czwartek 25 stycznia 2018
godz. 18:00