• Dawid Jung

Werner Alberti

Werner Alberti (1863-1934) - śpiewak operowy, aktor filmowy, pedagog śpiewu, jeden z najwybitniejszych tenorów dramatycznych przełomu XIX/XX w., solista największych scen operowych świata, po mistrzowsku kreował dramatyczne role m.in. w Trubadurze, Lohengrinie, Pajacach, Rycerskości wieśniaczej, Żydówce, Aidzie, Wilhelmie Tellu, Balu maskowym i Parsifalu, promował również polską muzykę wykonując Moniuszkę i Niewiadomskiego.

Związki z Gnieznem: urodził się w Gnieźnie dnia 21 stycznia 1863 roku w polsko-żydowskiej rodzinie jako Wojciech Krzywonos, później przyjął pseudonim artystyczny Werner Alberti, pod którym przeszedł do historii opery.

Wojciech Krzywonos urodził się w Gnieźnie 21 stycznia 1863 r. w rodzinie polskich Żydów

(krewnymi tenora urodzonymi w Gnieźnie byli m.in. Moritz Krzywonos [ur. 1845], Jettel i Marie Krzywonos [ur. 1847] oraz Sally Krzywonos [ur. 1860]). Nawet w późniejszym okresie, już jako sławny w Europie tenor dramatyczny występujący pod pseudonimem Werner Alberti, utrzymywał żywe kontakty z dawną gnieźnieńską diasporą, m.in. z rodziną kantora gnieźnieńskiej synagogi, Izaaka Heymanna (zwanego Gnesener Chasan), cenionego później w Amsterdamie kompozytora i tenora synagogalnego. Z córką Izaaka Heymanna, sopranistką Sophie Heymann (ur. 1874 r. w Amsterdamie) Alberti w 1906 r. nagrał płytę z duetami z oper Verdiego w wytwórni fonograficznej Favorit.

Po wyjeździe rodziny Krzywonosów z Gniezna do Berlina, jeszcze jako młodzieniec pragnął zostać bankowcem. Na szczęście szybko odkryto niesamowity potencjał głosu Wojciecha Krzywonosa, przez co wysłano go do klasy mistrzowskiej śpiewu berlińskiego pedagoga, Martina Rödera. Wkrótce młody tenor robił tak szybkie postępy, iż w 1887 r. zadebiutował oficjalnie koncertem w Berlinie pod pseudonimem Wernera Albertiego, jego występ spotkał się z ciepłym przyjęciem i życzliwością wymagającej berlińskiej publiczności.

Młodym śpiewakiem zainteresował się słynny Mariano Padilla y Ramos (1842-1906), hiszpański baryton, solista teatrów: Covent Garden, Paryża, Warszawy, Pragi i in., który został nauczycielem śpiewu Albertiego. Żoną maestro Mariano Padilla y Ramosa była światowej sławy śpiewaczka, Desirée Artôt (1835-1907), dawna wielka miłość i narzeczona Piotra Czajkowskiego (kompozytor zadedykował sopranistce nawet romans f-moll op. 5), która również pomagała tenorowi w doborze repertuaru i udzielała mu lekcji śpiewu. Zatem Alberti kształcił się u jednych z wybitniejszych mistrzów sztuki operowej swoich czasów.

W 1888 r. tenor, dysponując imponującym głosem i nieprzeciętną techniką wokalną, która przysporzy mu przydomek „rycerza górnego c”, mając zaledwie 25. lat otrzymał od dyrektora Angelo Neumanna (1838-1910) angaż do Deutche Theater w Pradze. W Pradze nastąpił debiut operowy Albertiego rolą Manrica w Trubadurze. Z praską operą na stałe związany był aż do 1894 r., później występował tamże gościnie kreując z wielkim powodzeniem wymagające główne role operowe w Aidzie, Hugenotach,Trubadurze, Żydówce, Balu maskowym, Pajacach,Rycerskość wieśniaczej i Wilhelmie Tellu.

W 1889 r. zadebiutował w Wiener Hofopern, Opernhaus w Lipsku oraz operach w St. Petersburgu i Moskwie zawsze wzbudzając entuzjazm popisową rolą Manrica.

W 1895 r. Alberti został zatrudniony przez kompozytora i dyrygenta Pietro Mascaniego (1863-1945) do Teatro Margherita w Genui, gdzie kreował partię Turiddu w Rycerskości wieśniaczej Mascaniego, opery pierwszy raz wystawionej w 1890 r. Został bardzo dobrze przyjęty przez włoską publiczność, dzięki czemu zadebiutował w Teatro Lirico w Mediolanie i odbył tournée po Włoszech.

 

W latach 1900-1902 Alberti śpiewał na stałym kontakcie w Operze Narodowej w Budapeszcie, jednocześnie odbywał liczne gościnne występy, m.in. w Amsterdamie, Berlinie, Pradze, St. Petersburgu i Moskwie.

 

Po 1902 r. zaangażował się w Kroll-Oper w Berlinie i Theater des Westen, od 1903 r. występował ponownie w Wiener Hofoper w roli Wilhelma Maistera w Migon Thomasa. W Wiedniu śpiewał do 1905 r. zyskując uznanie w roli Arnoldo w Wilhelmie Tellu Rossiniego. W tym okresie nie rezygnował z występów gościnnych, wystąpił m.in. w Berlinie (koncerty filharmoniczne), Krakowie (zespół operowy L. Hallera), Brnie (z operą współpracował w latach 1896-1904), Zagrzebiu (współpraca z operą od 1896 r.), Frankfurcie n. Menem i Kolonii (współpraca od 1899 r.).

Werner Alberti nie zaniedbywał polskiej publiczności, wystąpił np. 23 kwietnia 1904 r. w filharmonii lwowskiej anonsowany w prasie jako Polak, o czym donosił melomanom „Dziennik Polski” w nr 184: Z filharmonii lwowskiej. W sobotę 23 b.m. koncertować będzie w sali filharmonii znany śpiewak Werner Alberti, jeden z najsłynniejszych tenorów. Alberti jest Polakiem, urodzony w Gnieźnie i zowie się Wojciech Krzywonos. Na sobotnim koncercie śpiewać będzie p. Alberti między innymi arię „Szumią jodły...” z „Halki” i kilka pieśni Niewiadomskiego. W nr 190 recenzent „Dziennika Polskiego”, Franciszek Neuhauser (1861-1936), pianista i kompozytor, wykładowca konserwatorium, kierownik artystyczny filharmonii lwowskiej, zachęcał lwowian do przybycia na koncert „znakomitego śpiewaka”. Okazało się, iż Alberti przybył do Lwowa na zastępstwo innego tenora, który aż sześciokrotnie przekładał swój koncert. Całe wydarzenie zrecenzował Neuhauser w „Dzienniku Polskim” (nr 198) z dn. 30 kwietnia 1904 r.: Z filharmonii lwowskiej (…). Sytuację uratował bawiący przypadkowo we Lwowie znakomity tenorzysta p. Werner Alberti [zastąpił tenora Giacomo Rawnera – przyp.], a publiczność niewątpliwie tylko zyskała na tej zmianie, entuzjastyczne oklaski, jakimi powitano zjawiającego się niespodziewanie na estradzie filharmonii artystę przekonały nas bowiem, że odmowa p. Rawnera bynajmniej nie przyprawiła zebranych licznie słuchaczy o rozpacz. W miejsce rekordu na fizyczną siłę strun głosowych, który niezawodnie byłby nastąpił w razie dyspozycji p. Rawnera, obdarzył nas p. Werner Alberti ś p i e w e m [wyróżnienie w tekście pochodzi od Autora – przyp.] i artysty, czym dokonaniem całego szeregu zajmujących utworów, zbierając i tym razem rzęsiste i niemilknące oklaski, najpiękniej zaś wykonał Schumanna „Ich grolle nicht” i arię Cania z opery Leoncavalla „Pajace”. Do świetnego wrażenia, jakim wywarł występ p. Albertiego, dostroiły się też inne produkcje (…).

Przychylność publiczności lwowskiej sprawiła, że jeszcze tego samego roku, w listopadzie, Alberti pojawił się ponownie z koncertem w filharmonii, co natychmiast odnotowała prasa. „Słowo Polskie” (nr 536) z dn.15 listopada 1904 r. raz jeszcze reklamowała tenora jako Polaka:

W środę 23 [listopada 1904 r. - przyp.] koncertować będzie słynny tenor Werner Alberti, równie sławny jak był dawniej Van Dyck [Ernst van Dyck (1861-1923), słynny belgijski tenor dramatyczny, odtwórca ról wagnerowskich – przyp.], dziś Naval i Szlezak. Za granicą dano mu nazwę „rycerza wysokiego c”. Alberti jest Polakiem, urodzonym w Gnieźnie i zowie się Wojciech Krzywonos. Powyższe potwierdziła „Gazeta lwowska”, natomiast „Dziennik Polski” (nr 545) z dn. 23 listopada 1904 r. zachęcał: We wtorek koncert Wernera Albertiego, tenora opery budapesztańskiej i p. Wandy Maruszewskiej, uczennicy hr. Skarbkównej. Alberti przyjechał już do Lwowa i odbył próbę z orkiestrą 15 pp i z prof. Neuhausenem. Koncert zapowiada się świetnie. W podobnym entuzjastycznym tonie pisała gazeta „Słowo Polskie” (nr 548) z dn. 22 listopada 1904 r.:

Z filharmonii lwowskiej. Niezwykle obfity i doborowy w program słynnego tenora Werner Albertiego, który się odbędzie we wtorek 22 b.m., nadto współudział prześlicznej urody śpiewaczki p. Wandy Maruszewskiej, zapewnią temu wieczorowi wielkie powodzenie. Donoszą nam z Berlina, gdzie onegdaj Alberti śpiewał, że tamtejsza prasa jednogłośnie wielkiemi pochwałami go pokryła, zaznaczając, że jest on pierwszorzędnym tenorem. Jako wykonawca pieśni nie ma sobie równego. Zimną zwykle publiczność berlińską wprowadził w entuzjazm. Już po lwowskim koncercie Albertiego „Gazeta Narodowa” (nr 269) z dn. 24 listopada 1904 r. stawiała go „w rzędzie pierwszych tenorów europejskich”: Po nadzwyczajnym powodzeniu, które znakomity tenor Werner Alberti miał zeszłego sezonu w naszym mieście (śpiewał trzy razy z rzędu), dyrekcja filharmonii dołożyła swych starań, aby sobie tego śpiewaka i w tym sezonie pozyskać choćby na jeden koncert. Bo w rzeczywistości głos tenorowy Wernera Albertiego posiada zalety niezwykłe, co go stawia w rzędzie pierwszych tenorów europejskich, a wiadomo, że brak tenorów dotkliwie daje się uczuć scenom operowym w ostatnich latach. Zalety organu głosowego u Albertiego są do tego stopnia w każdym kierunku udoskonalone, iż lepszych warunków głosowych trudno sobie wyobrazić. Oddech doskonale wyszkolony, metaliczny i silny dźwięk we wszystkich rejestrach głosowych i rozległa skala, sięgająca powyżej c dwukreślnej oktawy, wywołują urok niezwykły, a u znawców wyrazy najwyższego uznania i... zazdrości. Z nader urozmaiconego i obfitego programu Albertiego można było także nabrać przekonania o jego prawdziwym poczuciu muzykalnym i smaku artystycznym. Powszechnie żałowano, iż brak tegorocznego sezonu operowego w naszym mieście wyklucza sposobność usłyszenia takiego fenomenalnego głosu w operze. Największe wrażenie zrobiły pieśni Beethovena i Schumanna, wzorowo przez Albertiego odśpiewane.

1904 rok był w karierze Albertiego przełomowy, bowiem śpiewak w szczytowej formie debiutował w Nowym Jorku w jednym z najsłynniejszych oper świata, Metropolitan Opera House, w Parsifalu. Niestety, wiadomość o śmierci matki i powrót do Europy zniweczył dalsze amerykańskie występy. Już nigdy później Alberti nie otrzymał propozycji występów w MET, chociaż tenor, dzięki sprzedaży płyt w USA, cieszył się niemałą popularnością.

Gdy w 1906 r. Alberti debiutował w renomowanym Wiener Volksoper, nadal nie rezygnował z występów przed polską publicznością. Prasa informowała np. jeszcze tego samego roku, 18 lutego, że Alberti dał koncert w Tarnowie, w Hotelu „Bristol”. „Pogoń. Tygodnik polityczny i ekonomiczno-społeczny”, gazeta afiszująca ów koncert, nazwała tenora „nadwornym artystą z Warszawy”.

Rzeczywisty debiut Albertiego w Teatrze Wielkim w Warszawie nastąpił rok później. 26 listopada 1907 r. „Kurjer Warszawski” donosił, iż tego dnia Alberti będzie już w Warszawie, aby dwa dni później zadebiutować w Teatrze Wielkim rolą Manrica w Trubadurze, natomiast 30 listopada śpiewać miał Radamesa w Aidzie. Sceniczną partnerką Albertiego miała być Janina Korolewicz-Waydowa (1876-1955), słynna polska sopranistka, partnerka Enrico Caruso w Londynie, Nowym Jorku, Chicago, Filadelfii, Bostonie, Clevland, Sao Paulo i Minneapolis. „Kurjer Warszawski” z dn. 28 listopada 1907 r. informował warszawską publiczność: Rolę tytułową odtworzy tenor-Polak, p. Werner Alberti, który karierę swą rozpoczął na scenach włoskich i niemieckich.

 

Warszawski debiut w Trubadurze 30 listopada 1907 r. opisał recenzent „Kurjera Warszawskiego” (w wydaniu z dn. 1 grudnia) Aleksander Poliński (1845-1916), krytyk muzyczny, historyk muzyki, wykładowca w Warszawskim Instytucie Muzycznym (niegdyś student W. Żeleńskiego i Z. Noskowskiego). Krytyka zainteresowała szczególna łatwość w śpiewaniu najwyższych dźwięków w tenorowej tesiturze: (…) A wczoraj właśnie owe dźwięki wysokie fruwały, dość gęsto po sali. Stało się to za sprawą nowego tenorzysty, pana Wernera-Albertiego, debiutującego w roli Trubadura. Bo czego, jak czego, ale nadzwyczajnej łatwości w wydawaniu z krtani dźwięków wysokich odmówić mu nie można (…). Tymczasem zaraz w pierwszym akcie, zanim jeszcze rozśpiewać się zdołał, już palną tak silne górne des, że aż paradyz wrzasnął się z zachwytu! Odtąd oczywiście „górne strefy”, wziąwszy go w swą opiekę, oklaskiwały wciągu całego wieczora, a najwięcej po wykonaniu słynnej stretty (dwukrotnie, na żądanie), w której oklaskującego rzeszy zafundował zdrowo wzięte górne c. Co prawda, najlepiej odtworzył cavatinę przed strettą, cieniował ją bowiem ze smakiem i frazował uczuciowo, pochwalił się nawet wartkim trylem (…).

Z jeszcze większym podziwem pisał Aleksander Poliński w „Kurjerze Warszawski” dnia 6 grudnia 1907 r., gdy Alberti zaprezentował warszawiakom swoją interpretację Radamesa: Niech żałuje, kto nie był wczoraj na „Aidzie”: wykonawcy ról głównych tak jakoś tym razem byli dobrani szczęśliwie, że wytworzyli zespół wyborny, odpowiadający najsurowszym nawet wymaganiom krytyki. Nawet wszyscy lepiej niż zwykle byli usposobieni do odtwarzania swych ról. Największą niespodziankę zrobił p. Alberti w roli Radamesa. W „Trubadurze” sprawił się wprawdzie dobrze, głównie jednak imponował dźwiękami wysokimi, podczas gdy w średnicy głos mu zbyt wibrował. Wczoraj już wibracji nie było, natomiast głos p. Albertiego brzmiał równo w całej skali – dodajmy skali potężnej rozmiarami. Przecz prosta, że dźwiękami wysokimi robił największą furorę, te bowiem są istotnie bardzo silne, i, jako takie, silne wywierać zwykły wrażenie, zwłaszcza gdy się kojarzą w zespole z tak cudownym głosem, jak pani Korolewiczowej-Waydowej. Można sobie wyobrazić, jak potężnie brzmiały wczoraj głosy tej pary artystycznej w duecie trzeciego aktu, utrzymanym w najwyższym pozycjach skali sopranowej i tenorowej.

 

W dniach 7 i 20 grudnia Alberti śpiewał także w warszawskiej filharmonii. Jak donosiła prasa, na pierwszym koncercie: P. Werner Alberti odśpiewa po polsku arię Jontka „Szumią jodły na gór szczycie...” z „Halki” oraz pieśni francuskie i włoskie z towarzyszeniem orkiestry. Orkiestrą filharmoników warszawskichdyrygował Karol Komzale, wiedeński kapelmistrz i kompozytor. Na drugim koncercie Alberti zaprezentował m.in. arię z Lohrengrina.

Aleksander Poliński zachwycał się nad interpretacją Albertiego w Żydówce, operze granej 28 grudnia 1907 r. w Teatrze Wielkim pod batutą Emila von Rezniceka (1860-1945), wiedeńskiego dyrygenta i kompozytora. W „Kurjerze Warszawskim” dzień później krytyk pisał: P. Alberti bardzo dobrym był Eleazarem. Głos brzmiał mu dźwięcznie i dopisywał stale wciągu całego wieczoru nie tylko przy wyrzucaniu, nieomal co chwila, górnych h i c – w czym, jak wiadomo, celuje – lecz i przy frazowaniu spokojnym. Arię „Rachelo, kiedy pan...” musiał bisować, co jest dowodem, że go w tej roli przyjmowano gorąco.

Werner Alberti pożegnał Warszawę ostatnim spektaklem 4 stycznia 1908 r., również Żydówką z udziałem Janiny Korolewicz-Waydowej, a od 6 stycznia 1908 r. w warszawskiej operze rolę Radamesa w Aidzie po Albertim wykonywał Tadeusz Leliwa-Kopystyński (1875-1929), solista mediolańskiej La Scali, późniejszy nauczyciel Jana Kiepury.

 

W kwietniu 1908 r. tenor występował ponownie we Lwowie, tym razem w Teatrze Miejskim, m.in. śpiewał 7 kwietnia w Hugenotach z Adamem Didurem (jeden z najwybitniejszych basów przełomu XIX/XX w., Didur występował również na koncertach w Gnieźnie w latach 20.tych XX w.) oraz Ireną Sołłohub (1887-1971), sopranem później związanym z teatrami włoskimi. W teatrze lwowskim wystawiono również 9 kwietnia Żydówkę z udziałem Albertiego i Didura oraz 11 kwietnia Aidę z Albertim i Elzą Blandt, primadonną opery wiedeńskiej.

W tym czasie Alberti śpiewał także gościnnie m.in. w Bukareszcie oraz Teatro San Carlos w Lizbonie. Od 1917 r. zaangażowany został do Sommer-Oper w Berlinie.

Po 1917 r. zajął się głównie pedagogiką ucząc śpiewu operowego.

W swoim bogatym repertuarze Werner Alberti posiadał również partie Nemorina z Napoju miłosnego, Almavivy z Cyrulika sewilskiego, Don Jose z Carmen, Edgara z Łucji z Lammermoor, Lyonela z Marthy, Chapelona z Pocztylionu z Lonjumeau, Geogra Browna z La Dame blanche, Jana z Prophetena, Vasco z Afrykanerów, Fausta Gounoda i wiele innych, jednakże przeszedł do historii europejskiej opery głównie jako wybitny odtwórca ról dramatycznych, od wagnerowskich z Lohengrina czy Parsifala, na werystycznych z Pajaców i Rycerskości wieśniaczej skończywszy. Był niedoścignionym Radamesem w Aidzie i Eleazarem w Żydówce.

 

Wciągu całej swojej kariery nagrał ponad pięćdziesiąt płyt krótko-grających dla kilkunastu wytwórni fonograficznych, jak Berliner Records, Columbia, Odeon, Polyphon, Lyrophon, Jumbo, Favorit, Beka, Homochord i in. (nie stworzono dotychczas pełnej dyskografii Wernera Albertiego).

Werner Alberti był również aktorem filmowym. W 1928 r. wystąpił w dwóch produkcjach kinowych. W filmie Der gefesselte Polo Alberti zagrał postać Herr Holta u boku ówczesnej gwiazdy hollywood, Eddiego Polo (1860-1945). Reżyserem był Léo Lasko (1885–1949), który sławę zyskał już w 1919 r. scenariuszem do filmu Vendetta (występowała w nim Pola Negri jako Marianna Paoli).

 

Drugi filmDer alte Fritz - 2. Ausklang z udziałem Wernera Albertiego reżyserował zasłużony dla niemieckiej kinematografii Gerhard Lamprecht (1897-1974), którego film Madame Bovary z 1937 r. z Polą Negri zdobył międzynarodowy rozgłos (reżyser był także jurorem w 1958 r. 8. Międzynarodowego Festiwalu w Berlinie, na którym uhonorowano Złotym Niedźwiedziem m.in. Ingmara Bergmana za dramat Tam, gdzie rosną poziomki). Alberti w obrazie Lamprechta wcielił się w postać Abbé Fontana.

 

W obszarze zainteresowań Albertiego, oprócz opery i filmu, była również literatura. Sam tworzył po niemiecku poezję. Do wiersza „Mein sollst Du sein” muzykę skomponował Erik Meyer-Helmund (1861-1932), uczeń Friedricha Kiela (1821-1885). Pieśń tenorową, którą wieńczy legendarny dźwięk c, opublikował drukiem w 1909 r. Aldolf Robitschek w swojej oficynie posiadającej oddziały w Wiedniu i Lipsku. Zapewne Alberti wielokrotnie tę pieśń śpiewał.

Jeden z najwybitniejszych tenorów dramatycznych przełomu XIX/XX w. zmarł w Berlinie w 1934 r.

Niebawem nakładem „Zeszytów Poetyckich” i „Gnieźnieńskiego Informatora Kulturalnego POPCENTRALA.COM” ukaże się w Gnieźnie płyta CD z ariami i pieśniami wykonywanymi przez Wernera Albertiego w wyborze i opracowaniu Dawida Junga ze wstępem Jarosława Mikołajczyka.

 

Ważniejsze występy Wernera Albertiego:

1887-1888 Koncerty (arie i pieśni) w Niemczech i Szwajcarii

1888 Praga, Teatr Narodowy, debiut operowy w Trubadurze(Manrico)

1895 Genewa, Teatro Margherita, Trubadur, Lohengrin (Lohengrin)

Mediolan, Teatro Lirico, pod batutą Pietro Mascagniego

1896 Lizbona, Teatro San Carlos, Lohengrin

Lizbona, Coliseo Recrejos, Rycerskość wieśniacza (Turiddu)

Praga, Teatr Narodowy, Pajace (Canio),Rycerskość wieśniacza i Żydówka (Eleazar)

1897 Mediolan, Teatro Lirico, Rycerskość wieśniacza

Genewa, Teatro Margherita, Trubadur, Lohengrin

Praga, Teatr Narodowy, Aida (Radames), Hugenoci,Trubadur i Żydówka

1899 Wiedeń, Hofoperntheater

1900 Moskwa i Sankt Petersburg

Budapeszt, Teatr Narodowy

1902 Praga,Teatr Narodowy, Aida, Bal maskowy, Pajace,Rycerskość wieśniacza, Trubadur i Wilhelm Tell

Berlin, Kroll-Oper

Amsterdam, Trubadur

Budapeszt, Teatr Narodowy

1903 Kraków, zespół operowy L. Hallera

Wiedeń, Hofoperntheater

1904 Berlin, Filharmonia berlińska

Lwów, Filharmonia lwowska (koncert kwietniowy), Alberti wykonywał m.in. arie z „Halki” i „Pajaców” oraz pieśni Niewiadomskiego i Schumanna

Nowy Jork, Metropolitan Opera House, Parsifal

1906 Tarnów, koncert operowy w Hotelu „Bristol”, tenor był anonsowany w prasie jako „nadworny artysta z Warszawy”

1907 Praga, Teatr Narodowy, Aida, Pajace, Trubadur, Bal maskowyi Żydówka

Drezno, Operntheater

Warszawa, Teatr Wielki, Trubadur i Aida (listopad) z udziałem Janiny Kordolewicz- Waydowej (1876-1955) [słynnej polskiej sopranistki, partnerki Enrico Caruso w Londynie, Nowym Jorku, Chicago, Filadelfii, Bostonie, Clevland, Sao Paulo i Minneapolis], oraz Aida, Żydówka (grudzień) pod batutą Emila von Rezniceka, sopran Kordolewicz-Waydowa.

Warszawa, Filharmonia warszawska (koncerty grudniowe), Alberti śpiewał m.in. po polsku Moniuszkę, dyrygował Karol Komzale, wiedeński kapelmistrz i kompozytor, na innym koncercie wykonywał m.in. arie z „Lohrengrina”

1908 Warszawa, Teatr Wielki, 4 stycznia 1908 r. odbyło się ostatnie przedstawienie Żydówki z udziałem Albertiego, jego partnerką sceniczną była Janina Korolewicz- Waydowa

Lwów, Hugenoci (z Adamem Didurem i Ireną Sołłohub), Żydówka (z Adamem Didurem), Aida (z Elzą Blandt, primadonną opery wiedeńskiej)

1917 Bukareszt, Opera

Lizbona, Teatro San Carlos

 

Dawid Jung

Bibliografia:

K. J. Kutsch, L. Riemens, Großes Sängerlexikon, t. 4, Monachium 2003, s. 44, 2040; J. Dennis, The Record Collector, t. 32, s. 26; Die Musik, t. 2, 1903, s. 294; G. Fitzgerald, Annals of the Metropolitan Opera. The Complete Chronicle of Performances and Artists. Chronology 1883-1985, t. 1, Nowy Jork 1989, s. 291; L. Eisenberg, Großes biographisches Lexikon der deutschen Bühne im 19. Jahrhundert. List, Leipzig 1903, s. 19; Opera news, t. 19, 1954, s. 29; R. Flury, Giacomo Puccini. A Discography, Plymouth 2012, s. 430; T. Sivert, R. Taborski, Teatr polski w latach 1890-1918. Zabór austriacki i pruski, Warszawa 1987, s. 289; R. Arsenty, R. I. Letellier, Giacomo Meyerbeer. A Discography of Vintage Recordings 1889-1955, Cambridge Scholars Publishing 2013, s. 10, 28-29, 62, 328; R. Flury, Pietro Mascagni. A Bio-bibliography, Londyn 2001, s. 412; T. Vbrbka, Statni Opera Praha. Opera 1888-2003. Historie divadla v obrezach a datech, Praga 2004, s. 46; Berlin in Geschichte und Gegenwart, Berlin 1994, s. 146; H. Kindermann, Theater geschichte Europas. Naturalismus und Impressionismus, 1974, s. 193; J. Strauss, Leben und Werk in Brief und Dokumenten, Wiedeń 2007, s. 290, 345; Hudebni divadlo v českych zemich. Osobnosti 19. stoleti, Praga 2006, s. 16-17, 448, 554, 646, 653; H. Kurtzig, Ostdeutsches Judentum. Tradition einer Familie, Eulitz 1927, s. 140-141; Polski słownik biograficzny, t. 1, Monachium 2004, s. 13; M. Piekarski, Uczniowie Karola Mikulskiego, cz. 2, [w:]„Kurier Galicyjski”, nr 18 (118), 5-14 października 2010; „Dziennik Polski”, rok XXXVII, nr 184, z dn. 21 kwietnia 1904, s. 2; nr 190, z dn. 24 kwietnia 1904, s. 2; nr 198, z dn. 30 kwietnia 1904, s. 2; nr 545, z dn. 23 listopada 1904, s. 2; „Słowo Polskie”, rok IX, nr 536, z dn. 15 listopada 1904, s. 3; nr 548, z dn. 22 listopada 1904, s. 3; „Gazeta lwowska”, rok 96, nr 266, z 20 listopada 1904, s. 5; „Gazeta Narodowa”, rok XLIV, nr 269, z dn. 24 listopada 1904, s. 3; „Pogoń. Tygodnik polityczny i ekonomiczno-społeczny”, rok XXVI, z dn.18 lutego 1906, nr 7, s. 3 „Kurjer Warszawski”, nr 327, z dn. 26 listopada 1907, s. 3; nr 329, z dn. 28 listopada 1907, s. 1; nr 338, z dn.7 grudnia 1907, s. 1; nr 357, z dn. 28 grudnia 1907 , s. 1; nr 332, z dn. 1 grudnia 1907, s. 5; nr 337, z dn. 6 grudnia 1907, s. 4; nr 349, z dn. 18 grudnia 1907, s. 2; nr 358, z dn. 29 grudnia 1907, s. 6; rok 88, nr 4, z dn. 4 stycznia 1908, s. 1; nr 5, z dn. 5 stycznia 1908, s. 4; „Gazeta Lwowska”, 1908, nr 80, s. 4.