• Start
  • Wywiady
  • Literatura jest fundamentem cywilizacji i magią/ kontrwywiad z Piotrem Wiśniewskim
  • Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

Literatura jest fundamentem cywilizacji i magią/ kontrwywiad z Piotrem Wiśniewskim

Z Piotrem Wiśniewskim, wieloletnim animatorem kultury z Urzędu Miasta, a obecnie dyrektorem Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna, o nowych wyzwaniach, ograniczeniach i możliwościach, ale też specyfice biblioteki i oczywiście książkach, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

- Do tej pory byłeś kojarzony jako organizator, twórca i promotor wielu wydarzeń kulturalnych z ramienia Urzędu Miasta, bo też takie miałeś zadanie. Teraz, po ponad trzech miesiącach od dyrektorskiej nominacji – Twoja funkcja się zmieniła. Jaką dostrzegasz w tym przede wszystkim dla siebie różnicę?

- Zmieniły się przede wszystkim zakres obowiązków i ich skala. Jako pracownik Urzędu Miejskiego w Gnieźnie miałem ściśle zakreślony „teren działania”, ograniczony do kultury i sprzężonych z nią działań promocyjnych. Biblioteka to z kolei cały mikroświat, de facto zakład pracy, na którego czele stoi dyrektor organizujący działania wszystkich podległych pracowników. To ogromna odpowiedzialność, wymagająca także sporego zasobu wiedzy z bardzo wielu dziedzin. Nie czuję się jednak przytłoczony, a wręcz przeciwnie – bardziej zmotywowany.

- Czy stanowisko dyrektora Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna ogranicza czy raczej poszerza pole działania? Wszak w instytucji, którą kierujesz najważniejszą dziedziną kultury jest literatura...

- Kierowanie najstarszą samorządową instytucją kultury w naszym mieście to wyzwanie związane z ogromną odpowiedzialnością, ale pozwalające spojrzeć znacznie szerzej na gnieźnieńską kulturę. Biblioteka ma, opierając się chociażby na regulujących jej statut podstawach prawnych, bardzo jasno określone cele i misję w społeczeństwie, ale samo pojęcie „promocji czytelnictwa” można bardzo szeroko rozumieć. W wielu kulturach czynność „czytania” jest utożsamiania z próbą zrozumienia siebie i świata, ze wsłuchaniem się głos drugiego człowieka i nawiązaniem z nim kontaktu. Tak rozumiana Literatura staje się jednym z podstawowych fundamentów kolejno następujących po sobie cywilizacji, jest metaforycznie częścią DNA homo sapiens. Może to, co nas, współczesnych ludzi łączy z człowiekiem zamieszkującym np. jaskinie w Lascaux jest właśnie próba wyrażenia siebie, swoich lęków i nadziei za pomocą obrazu i pisma? Bardzo może odbiegłem od postawionego przez Ciebie pytania, ale chciałbym abyśmy spojrzeli na Literaturę nie przez pryzmat szkolnych lektur i poczucia obowiązku, ale ujrzeli ją jako magię, zdolną zmieniać nas samych. Magię, której może do końca nie jesteśmy jeszcze świadomi?

- Jak kształtują się plany na najbliższe miesiące, czyli czy gnieźnieńska książnica zmieni swoje dotychczasowe oblicze?

- Bardzo dużą rolę odgrywać będą działania zmierzające do wsparcia społecznego obiegu książki. Z jednej strony będziemy walczyć, choć to może niefortunne określenie, z wizerunkiem Literatury jako Obowiązku, wyznaczanego np. przez system lektur szkolnych. Innymi słowy, starać się będziemy o przywrócenie Książce, celowo używam tu majuskuły, należnego jej miejsca w życiu codziennym, jako przedmiotu codziennego użytku. Zachęcać więc będziemy gnieźnian nie tylko do szukania w książkach wsparcia, pociechy i odpowiedzi na nurtujące ich pytania, ale do wyjścia z nią na zewnątrz, do zabrania jej do parku, na zakupy, w podróż komunikacją miejską – tak jak zabieramy dziś ze sobą nasze telefony komórkowe. Jestem może niepoprawnym optymistą, ale jestem przekonany, że nasze miasto jest wprost stworzone do takiej „lektury pod chmurką”. Nasze chodniki coraz częściej są wyposażane w ławki, a parki są systematycznie rewitalizowane – tworzy się idealny klimat na obcowanie z książką na łonie miejskiej przyrody.

Z drugiej strony będziemy starać się jako Biblioteka być wszędzie tam, gdzie nasi Czytelnicy. Jako instytucja częściej będziemy włączać się w inicjatywy kulturalne, zwłaszcza te organizowane w przestrzeni miejskiej. Okazje do tego z pewnością stwarza Królewski Festiwal Artystyczny, który, dzięki współpracy Wydziału Promocji, Kultury i Turystyki UM z instytucjami kultury (Miejski Ośrodek Kultury, Biblioteka) staje się z roku na rok letnią wizytówką Pierwszej Stolicy.

Położymy nacisk także na sprawną komunikację z naszymi Czytelnikami, zwłaszcza w Internecie. Służyć będzie temu nowa strona internetowa oraz zwiększona aktywność w popularnych serwisach społecznościowych.

Aktywna promocja to nie wszystko, bowiem, czego dowiodła niedawna wystawa „Światłoczułe słowa vol. 6”, Biblioteka potrafi i może zbudować bardzo silne relacje ze swoimi codziennymi odbiorcami. Ma to wymiar na pewno ludzki, czyli oparty na relacjach osobistych bibliotekarzy z czytelnikami, ale i przestrzenny – wielu mieszkańców naszego miasta jest przywiązanych do tych kilkunastu pomieszczeń, pełnych książek i uginających się pod ich ciężarem regałów. Ten olbrzymi kapitał społeczny zamierzam wykorzystać i dalej rozwijać.

Będę dążył także do poszerzenia zakresu działania Biblioteki o działalność wydawniczą. Wydaje mi się, że gnieźnieńska książnica może w przyszłości pełnić taką rolę, wydając pozycje związane tematycznie z naszym miastem i współpracując z instytucjami naukowymi, regionalistami, pisarzami oraz poetami, mając swój wkład w promocję dziedzictwa kulturowego Gniezna.

Niewiele osób zapewne wie, ale Biblioteka od momentu swojego powstania w 1945 roku gromadzi dokumenty związane z życiem codziennym naszego miasta. Zbiór ten nosi nazwę dokumentów życia społecznego i jest na bieżąco opracowywany i uzupełniany. To doskonale źródło wiedzy o dziejach naszego miasta i… pretekst do przedsięwzięć artystycznych, chociażby w formie wystaw tematycznych. I z tej możliwości zamierzam w najbliższej przyszłości skorzystać.

Wszystkie te działania wymagają nie tylko jasno zdefiniowanej strategii rozwoju, ale i załogi, zdolnej je zrealizować. I tu muszę podkreślić, że przychodząc do Biblioteki dołączyłem do zespołu, którego działania od lat obserwuję i podziwiam. Mam tu na myśli zwłaszcza współpracę z najmłodszym czytelnikiem, czyli dziećmi i młodzieżą wczesnoszkolną. Ilość realizowanych na bieżąco przez wszystkie filie Biblioteki lekcji i akcji bibliotecznych jest imponująca! Pracownicy Biblioteki to doświadczona kadra, z których wiedzy i pomysłów będę na pewno korzystał.

Jedną z takich inicjatyw jest ruszający właśnie specjalny program dedykowany najstarszym naszym czytelnikom. Zakłada on m.in. wprowadzenie nowej usługi „Książka na telefon”, szkolenia dla seniorów z zakresu np. korzystania z naszego katalogu online czy „Czytajki” – czytanie specjalnie przygotowanych pozycji w domach opieki dziennej dla seniorów. Biorąc pod uwagę pozytywny odzew, z jakim spotkała się nasza nowa inicjatywa – jest to słuszny kierunek, wart dalszego rozwoju. Podobnym „oddolnym” pomysłem moich współpracowników jest uruchomiony w Filii nr 2 przy ul. Staszica 12a „Kącik dla Malucha”, który zapewnia szereg atrakcji dla dzieci, w czasie kiedy ich rodzice przeglądają nasz księgozbiór.

- Jeszcze inna sprawa to festiwale, które stworzyłeś pracując w magistracie, czyli m.in. rozpoznawalna już w kraju Offeliada czy rozwijający swe skrzydła Fyrtel. Co z nimi, bo rozumiem, że literackie Preteksty jak najbardziej wpisują się w obecną rzeczywistość?

- Tak jak rodzic, który nigdy nie wyrzeka się swoich dzieci, tak i ja nie zostawiam wspomnianych przez Ciebie festiwali i inicjatyw. Biblioteka już w tym roku stała się głównym organizatorem IX Festiwalu Literackiego „Preteksty”, a sądząc po wykonaniu tego zadania jest doskonale przygotowana do realizacji przyszłorocznej, jubileuszowej edycji.

Festiwale to jednak praca zespołowa, dlatego pragnę podkreślić znakomitą współpracę Biblioteki nie tylko z Urzędem Miejskim, ale i z Miejskim Ośrodkiem Kultury. Wiele zadań, chociażby z powodów lokalowych czy zabezpieczenia technicznego, nie moglibyśmy sami zrealizować.

Jesienne inicjatywy, jak Festiwal Filmowy „Offeliada” czy „Fyrtel”, będący częścią przedsięwzięcia „Miasto Trzech Kultur”, także wymagać będą współpracy wielu środowisk i instytucji. Ale do tego przecież zmierzamy. Dopiero łącząc siły, możemy stawić czoło takim złożonym zadaniom.

- Wróćmy jednak do biblioteki i jej podstawowej misji, którą jest gromadzenie i udostępnianie księgozbioru czytelnikom. Czy zapoznałeś się już ze zbiorami i czy jest jakiś dział, który chciałbyś szczególnie rozwijać?

- Księgozbiór Biblioteki liczy kilkadziesiąt tysięcy woluminów i jest na bieżąco uzupełniany. Biblioteka od lat stara się „trzymać rękę na pulsie” i wsłuchując się w głosy czytelników kupować nowości, także te cieszące się aktualnie największą popularnością. Bibliotekarz to, wbrew pozorom, bardzo dynamiczne zajęcie, wymagające ciągłego śledzenia „czytelniczych trendów”, lektury blogów literackich i przeglądania katalogów wydawniczych. Muszę przyznać, że kadra naszej Biblioteki jest doskonale do tego przygotowana, co można łatwo sprawdzić zasięgając naszej porady czy przeglądając stale poszerzający się księgozbiór. Najnowsze skandynawskie, niemieckie czy polskie kryminały? Sagi rodzinne czy cieszące się ogromną popularnością wydawnictwa pamiętnikarskie - bardzo proszę! Te książki, jeszcze ciepłe od maszyn drukarskich już czekają na naszych czytelników we wszystkich trzech filiach, dwóch oddziałach bibliotecznych oraz Bibliotece Głównej.

Nie wszyscy jednak o tym wiedzą, dlatego dużą rolę przywiązuję do komunikacji bieżącej Biblioteki z czytelnikami. Jednym z zadań nowo utworzonego Działu Animacji i Promocji będzie poszukiwanie nowych, atrakcyjnych form prezentacji naszego księgozbioru.

- A czy nosisz w sobie może jakieś wyobrażenie idealnej czy wymarzonej książnicy? I czy pamiętasz swoją pierwszą wizytę w bibliotece?

- Książki towarzyszą mi od najmłodszych lat. Spora w tym zasługa moich rodziców, których często widziałem z książką w ręku. Cała moja rodzina zresztą jest „zaczytana”, a domowe biblioteki moich rodziców, czy babci stały się dla mnie wzorami do naśladowania. W dzieciństwie było to dla mnie dość frustrujące, kiedy moje kuzynostwo otrzymywało pod choinkę klocki lego czy zabawki, a ja w każdym rozpakowywanym prezencie odnajdywałem… książkę. Dziś jednak doceniam św. Mikołaja, bo dzięki takim prezentom dostawałem bilet wstępu do najpiękniejszego świata przygód, świata wyobraźni. Dlatego do biblioteki szkolnej trafiłem dość późno, bowiem większość poszukiwanych pozycji miałem już w domu na swojej półce.

Wymarzona biblioteka? To dla mnie przestrzeń, która jest swoistym zaproszeniem do magicznego świata wyobraźni. Nie przeszkadza, nie rozprasza, pełni funkcję doradcy i przewodnika.

- Poza tym jeśli chodzi o czytanie to istnieją pewne „dwie filozofie”. Jedni mówią, że warto czytać wszystko bez względu na gatunek i wartość poznawczą, zaś inni, że liczą się tyko ambitniejsze i rozwijające lektury. Która z praktyk jest Tobie bliższa?

- To bardzo trudne pytanie. Odpowiem przekornie, bowiem im bardziej zastanawiam się nad takimi pojęciami jak „książka” czy „czytanie” tym bardziej zdaję sobie sprawę, że mamy tu do czynienia ze swoistą magią, z procesami nie do końca poznanymi, z siłami, dotąd niedocenionymi. Dwa fakty. Primo: czytanie angażuje nasz mózg w skali nieporównywalnej do innych aktywności fizycznych czy artystycznych. Secundo: czytanie potrafi całkowicie odseparować czytającego od otaczającego świata, wytworzyć swoisty kokon, redukując docierające impulsy niemal do zera. Ciekawe, prawda? Mam wrażenie, że „czytanie” jest jednym z fundamentalnych procesów definiujących nas jako gatunek homo sapiens. Jest swego rodzaju ponadczasowym „kodem” porozumienia pomiędzy rozwijającymi się na Ziemi cywilizacjami i kulturami. To bardzo metafizyczne i trudne do uchwycenia, ale coraz częściej dociera do mnie, że działa tu swego rodzaju magia.

Nie przywiązuję wagi do podziału na „dobrą” i „złą” literaturę. To kwestia gustu, indywidualnych preferencji odbiorcy. Jestem pewien, że nie zakłóca to w żadnym razie „procesu magicznego”, ma wymiar kosmetyczny, estetyczny. Każda książka w naszym ręku to potężna broń, klucz do świata wyobraźni. Najważniejsze to zdawać sobie z tego sprawę. I tu jest rola i misja dla nas, bibliotekarzy.

- Najważniejsze lektury, zarówno te z dzieciństwa jak i dorosłego życia Piotra Wiśniewskiego to...

- Jest taka jedna książka, może nie najważniejsza, ale taka która wywarła na mnie w dzieciństwie ogromny wpływ. „Chłopcy z Placu Broni” Ferenca Molnara. Czytał mi ją mój tata na dobranoc. Kodeks honorowy Czerwonych Koszul stał się dla mnie swoistym kierunkowskazem na całe życie, a z postacią Nemeczka wiąże się taka oto historia. Otóż śmiertelna choroba tego bohatera była dla mnie tak wielkim ciosem, że mój tata naprędce wymyślił ciąg dalszy – Nemeczek ozdrowiał i wrócił na Plac Broni w drugiej części książki. Byłem o tym tak święcie przekonany, że wywołało to zażarty spór z moją nauczycielką języka polskiego w szkole podstawowej. Dopiero kiedy mój ojciec przyznał się do mistyfikacji, uwierzyłem. Były to czasy bez internetu, więc trudno było zweryfikować takie informacje. Bardzo ważna była dla mnie także „Trylogia” Henryka Sienkiewicza, a szczególnie postać Kmicica, bohatera idącego uparcie własną drogą, poszukującego i szczerego.

Dzisiaj czytam bardzo dużo różnych książek. Staram się nadrabiać zaległe pozycje z kanonu literatury polskiej i światowej, ale i nie stronię od polskiej fantastyki, np. świetnej sagi o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego czy twórczości Jacka Dukaja.

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak

Tagi: Piotr Wiśniewski Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna