• Start
  • Wywiady
  • Z Joanną Czeczott rozmowa lapidarna o Petersburgu
  • Jarek Mixer Mikołajczyk

Z Joanną Czeczott rozmowa lapidarna o Petersburgu

Z laureatką Nagrody im. Kościelskich 2018 r. - Joanną Czeczott tuż przed spotkaniem w Miłosławiu w PSK Zamkowa o nagrodzonej książce i nie tylko, dość lapidarnie ale nie bez treści rozmawiał naczelny Popcentrali. 

Co takiego jest w tym Petersburgu?


- Petersburg jest fascynujący, przez to jacy ludzie przez to, jacy ludzie w nim mieszkają, przez to jaką niesie w sobie historię i przez to jakie dzieła w nim powstały. Dzieła literatury, które kocha cały świat.

Co jest snem Petersburga?

- Snami, są sny bohaterów, którzy w swoich opowieściach pokazują, pokazują, że stworzyli wokół siebie, przestrzeń wolności. Nazwałabym to za profesorem Jurczakiem przestrzenią bycia w Nie, Czyli niebycia w kontrze do systemu, ani w tym systemie, tylko znalezienia takiego swojego miejsca, swojej przestrzeni, gdzie można realizować siebie i być niezależnym. Nie stać się sowieckim człowiekiem.

Czy reportaż literacki to łatwa forma?

- Dla mnie to jedyne co kocham i umiem robić. To jest wspaniała forma, ona daje narzędzie do zrozumienia świata. Można dzięki niej rozmawiać z ludźmi, spróbować ich poznać, wejść w ich życie, zrozumieć ich opowieść. Pozwala jednocześnie zobaczyć ten szeroki kontekst z boku z rozmowy i spotkania. Zawsze te wywiady są poprzedzane przez badania, lektury, przez próbę poznania miejsca. Jest to forma, która składa się z bardzo wielu elementów, także później jest to frajda składanie ich w całość. Budowanie takiej konstrukcji, która będzie miała wszystko, jednocześnie nie będzie przeładowana, ciężka, tylko pozwoli porwać czytelnika i go zaprosić do tego świata.

Czym jest dla ciebie nagroda Kościelskich?

- Jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem, zaskoczeniem, jest dla mnie radością i jest dla mnie motywacją, żeby pracować dalej.

Mistrzowie?

- Pierwszym moim mistrzem, pierwszym to mam na myśli takiego, którego w bardzo młodych latach zaczęłam czytać, zachwyciłam się nim i wiedziałam, że tego chce się uczyć, jest Ryszard Kapuściński. Nie jestem tutaj oryginalna pewnie. Pewnie trochę tak jest, że z niego my wszyscy dziś. Teraz codziennie czytam dzieła Hanny Krall. Wielka książka z jej dziełami wszystkim jest przy moim łóżku. Nie ma dnia, żebym nie przeczytała albo całego tekstu, albo chociaż fragmentu. Gdzieś jest też TizanoTerzani – to są inne opowieści zwłaszcza w dynamice, to jest takie powolne smakowanie, rozkoszowanie się rzeczywistością. Wracając jednak do Hanny Krall, mnie pociąga w niej to,ze ona jest taka lapidarna, że z taką oszczędnością słów potrafi wywrzeć ogromny efekt.

 

rozmawiał: Jarek Mixer Mikołajczyk

 

Tagi: Nagroda Koscielskich Scena Zamkowa Miłosław Joanna Czeczott Wydawnictwo Czarne