• Start
  • Wywiady
  • Jeśli nie ma pielęgnacji to miłość upada
  • Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Jeśli nie ma pielęgnacji to miłość upada

Z Dawidem Stube, fotografem współprowadzącym wraz z bratem Waldkiem studio Fotostube i autorem znakomitego fotoreportażu „Igor – Zespół Kociego Krzyku”, który zdobył pierwszą nagrodę w konkursie Grand Press Photo za projekt dokumentalny i który do 31 lipca można oglądać w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie, o idei towarzyszącej projektowi, jego bohaterach, miłości czy wytrwałości, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

- Jak to się stało, że zamiast kolejnego, często nie aż tak czasochłonnego i emocjonalnego fotoreportażu „ o ludzkim życiu”, wszedłeś w konkretny świat matki i dziecka i pokazałeś ich trudną, lecz jednocześnie niesamowitą relację?

- Renatę poznałem 4 lata temu, kiedy to robiłem jej zdjęcie do prasy lokalnej. Po pewnym czasie jednak umówiłem się z nią na spotkanie, bo bardzo chciałem sfotografować i pokazać jej świat. Wtedy jeszcze mówiliśmy o trudnej i rzadkiej chorobie jaką jest Zespół Kociego Krzyku. Jednak po pewnym okresie wyłonił mi się obraz niezwykłej i pięknej pielęgnacji miłości. Wtedy postanowiłem, że nie chcę pokazywać choroby, a przede wszystkim obraz tej relacji, czyli bycia dla kogoś w pełni i na ZAWSZE.

Poza tym im dłużej fotografowałem, tym bardziej wyłaniał mi się obraz dwojga ludzi, którzy mimo olbrzymich problemów w tej codziennej walce zbudowali ze sobą potężną więź między matką a synem. Filarem tej więzi jest oczywiście miłość. Zdaję sobie sprawę, że są różne oblicza miłości – miłość do tej jedynej osoby, przyjacielska, do rodziców, do dziecka, ale każda miłość ma jeden mianownik, czyli pielęgnację. Jeśli nie ma pielęgnacji to pojawia się obojętność i miłość upada. Dlatego jednym z celów mojego projektu było pokazanie jak ważne jest w naszym życiu aby zawsze o nią dbać.

- Czy trudno było zdobyć ich zaufanie, czyli kiedy Twój aparat przestał być barierą w kontaktach?

- Tutaj ogromnie dziękuję Renacie za zaufanie którym mnie obdarzyła. Nie każdy pewnie by się zgodził żeby fotograf towarzyszył im na co dzień czy na wakacjach albo w bardzo intymnych momentach. Myślę, że to jest dobre pytanie do mamy Igora dlaczego pozwoliła mi być tak blisko w ich życiu.

- Jak zatem wyglądała wasza praca, tzn. na ile powstałe fotografie Twoich bohaterów są naturalne, a na ile pozowane?

- Nie ma zdjęć pozowanych, to jest dokumentacja wspólnego życia. Zależało mi aby pokazać prawdę o świecie, który stworzyli dla siebie. Byłem tam dosłownie cieniem, choć czasem bardzo blisko, a innym razem z daleka wybierałem właściwe momenty, które chciałem zapisać na zawsze. Czasem były to chwile, które uznałem, że zostawiam tylko dla siebie.

- Najpiękniejszy moment w tym wspólnym przebywaniu to...

- Tych momentów było ogromnie dużo... a jeden z najpiękniejszych to kiedy mama zapytała Igora „Co to jest miłość?”, a Igor od razu wziął jej rękę i ją pocałował…

- Poza tym jeśli przyjrzeć się Twojej pracy z innej strony, to oprócz wizji osobistej więzi, można by doszukać się także społecznego zaangażowania. W końcu Renata mająca chorego syna, sama prowadzi stowarzyszenie działające na rzecz osób z niepełnosprawnościami, a i ty udostępniłeś swój projekt publicznie. Czy myślałeś o tym w ten sposób?

- Na początku nie planowałem wystawy, ale po pewnym czasie zacząłem dostawać od ludzi wiadomości, że zdjęcia pouczają i skłaniają do przemyśleń. Pamiętam taką sytuację, że moja znajoma kiedyś miała kiepski dzień, bo była zła na bałagan w domu oraz że nie kupiła tego co chciała, a po obejrzeniu zdjęć stwierdziła że nie docenia tego co ma na co dzień, że nie pielęgnuje miłości jak to robi mama Igora. Po takich opiniach między innymi stwierdziłem, że chcę pokazać publicznie zdjęcia.

- Oprócz tego chyba równie ważnym i publicznym wyróżnieniem Twojego działania stała się nagroda Grand Press Photo. Czym ona jest dla Ciebie w kontekście tego reportażu i czy spodziewałeś się tego chyba ważnego dla Ciebie lauru?

- Tak, spełniłem swoje marzenie od kilku lat. Cieszę się, że tę najważniejszą nagrodę dla fotografa w Polsce otrzymałem właśnie za ten projekt. Jest on dla mnie z pewnością najlepszy. Poza tym to przedsięwzięcie potwierdziło, że wytrwałość jest potęgą, bo nagroda nie przyszła tak po prostu. Zdjęcia wykonywałem w okresie czterech lat podczas których oddałem całego siebie w pełni. Na gali Grand Press Photo swoją nagrodę zadedykowałem ludziom, którzy gdzieś na swojej drodze życia mają wmawiane kiepskim sloganem by niczego nie próbować, „bo nie ma sensu, bo i tak się nie uda”. Jedno jest pewne, zawsze warto próbować.

- Na koniec chciałabym jeszcze zapytać: co dalej? Bo np. jeden z artystów wizualnych Artur Żmijewski po zakończonym projekcie z pełnosprawnymi i niepełnosprawnymi osobami porzucił swoich bohaterów i więcej się z nimi nie kontaktował. Jak zatem widzisz swoją dalszą relację z Renatą i Igorem i jakie masz plany na przyszłe projekty?

- Po takim okresie zapewne zbudowaliśmy dobrą relację. Uwielbiam Renatę i Igora. Nie zamierzam rezygnować z tego kontaktu. Mama Igora jest niesamowitą osobą i filarem na którym on może się oprzeć w swojej trudnej codzienności, choć działa to również odwrotnie i syn także jest dla Renaty wsparciem. Czekam właśnie kiedy pójdziemy we trójkę (Igor nie był obecny podczas wernisażu wystawy – przyp. red.) zobaczyć wystawę. Fotografia to moja największa pasja, więc za jakiś czas pewnie rozpocznę nowy projekt.

Rozmawiała Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Fot.1 – Waldek Stube, fot.2,3,4 – K. Kasprzak-Bartkowiak

UWAGA! Pierwsze trzy osoby, które po przeczytaniu powyższej rozmowy napiszą maila do Dawida z prośbą o powystawowy katalog, otrzymają od niego ten profesjonalnie wydany i unikatowy folder. Jego adres to: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Tagi: Dawid Stube Kontrwywiad Popcentrali