• Start
  • Wywiady
  • Sasza Kruk/Natchnąć może wszystko/kontrwywiad Popcentrali
  • Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

Sasza Kruk/Natchnąć może wszystko/kontrwywiad Popcentrali

Z Saszą Krukiem, poetą i slamerem młodego pokolenia o „dwukrotnym debiucie”, wyższości poezji nad prozą, tożsamości, natchnieniu, Gnieźnieńskim Klubie Literackim i najbliższych planach, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

- Od kiedy właściwie piszesz i czy Twój debiut też można powiązać z jednym z ośloławkowych slamów?

- Właściwie to zacząłem pisać drugi raz, bo pierwsze kroki poetyckie stawiałem bardzo wcześnie w wieku dwunastu lat. Publikowałem wtedy swoje wiersze w internecie, ale dosyć szybko przestałem. Moje teksty były słabe i takie też dostawały opinie, więc nie miałem motywacji. Pojawił się osławiony okres buntu, a poezja była ostatnią rzeczą, jaka mnie wtedy interesowała. I tak trwałem w zawieszeniu, aż do III Slamu im. Franciszka Rabelais organizowanego przez Oślą Ławkę, gdzie poszedłem głównie z ciekawości i żeby zobaczyć występ Martyny, z którą już wtedy się znałem. Tam stwierdziłem, że mógłbym coś takiego pisać i że kolejny slam będzie moim debiutem. Tak się stało, wystąpiłem na slamie dla Aleppo, gdzie zająłem drugie miejsce. To było w lutym 2017 roku.

- Dlaczego poezja, a nie np. proza? W końcu masz za sobą też próby dziennikarskie...

- Poezja była pierwsza i na tym miejscu dla mnie pozostaje, ale miałem też próby dramatyczne i prozatorskie. Tego powstaje dużo mniej, bo zawsze mam wrażenie, że tekst prozatorski musi mieć konstrukcję o przedłużonym działaniu, wszystko musi się zgrywać, rozwijać w idealnym tempie. Na razie jest mnie za dużo w różnych miejscach, żebym miał szansę na pisanie dobrze zorganizowanej, dłuższej prozy. Lubię mówić za szybko, bardzo mi odpowiada ta skondensowana forma poezji. Myślę, że na długie formy czas przyjdzie później. Jeśli chodzi o publicystykę - napisałem kilka słów w kręgu dziennikarstwa kulturowego i cały czas leży to w kręgu moich zainteresowań. Chociaż nigdzie nie piszę na stałe, bardzo lubię to robić.

- Czytając Twoje utwory, dostrzegam w nich wiele odniesień do tożsamości. Czy kwestie z nią związane są jakoś ważne i obecne w Twoich wierszach?


- Tożsamość na wielu płaszczyznach jest na tyle zakorzeniona w człowieku, że tego chyba nie da się pominąć. Zresztą, aktualnie coraz więcej spraw postrzeganych jest jako polityczne i społeczne. Spotkałem się już z opinią, że śmierć lub erotyka w moich tekstach, też jest rodzajem jakiegoś manifestu. Bardzo chciałbym, żeby był to manifest co najwyżej artystyczny i estetyczny, choć wiem, że zdaniem niektórych jest to nieosiągalne. Na pewno kwestie tożsamościowe są o wiele bardziej widoczne dla osób, które znają mnie prywatnie. Wtedy pokutuje taka tendencja do myślenia, że autor pisał o sobie, a ja znam kontekst. Oczywiście wiersz od autora nigdy nie ucieknie, bo nie powstaje samorzutnie, ale czuję, że to ślepy zaułek.

A jak powstają Twoje wiersze i co bywa natchnieniem?


- Tu wydarzyła się pewna transformacja, na początku pisałem bardzo dużo i często, wręcz samo się pisało. Być może jest to związane z tak długim okresem bez tworzenia, gdzieś to musiałem przełożyć. Na pewno miałem mniejszą świadomość, a papier przyjmuje wszystko. Teraz staram się, żeby forma była bardziej przemyślana. Wiem, że są wiersze, które pasują na slam i takie, które są zbyt regularne lub oderwane tematycznie, żeby publiczność slamową poruszyć. Najbardziej lubię napisać choćby część wiersza za jednym podejściem i naszkicować resztę, bo doświadczenie nauczyło mnie, że wracanie do pojedynczo zanotowanych fraz rzadko kończy się sukcesem.

Natchnąć może wszystko, niezależnie od tego, czy tekst jest raczej obrazowy, czy „fabularny”. Zazwyczaj wiersz buduję na kilku obrazach, które opatruję środkami wyrazu artystycznego. Nie zaszkodzi oczywiście trochę wyobraźni (a tej zawsze za mało) oraz doznań granicznych, które otwierają w moim przypadku pole dla fantazji.

- Jakie w takim razie nadzieje wiążesz ze swoją twórczością i czy pomocny w tym wszystkim jest Gnieźnieński Klub Literacki?

- Z pewnością, GKL jest miejscem, które warsztatowo rozwija, stara się dostrzec potencjał i związane z nim szanse. Zajęcia z instruktorami stanowią wsparcie w pracy nad regularnością i konsekwencją tworzenia. Wielu poetów nie przeczytałbym bez naszych spotkań, więc byłbym uboższy o cudzą optykę, która jest trochę jak podglądanie przez obce oczy.

Co do przyszłości - chciałbym oczywiście wydać książkę i jakoś w świecie literackim funkcjonować. Na razie próbuję dostać się do finału Mistrzostw Polski w slamie poetyckim. Myślę, że po wygranej w ostatnich poznańskich eliminacjach jest to w zasięgu moich możliwości. W pisaniu znalazłem coś, co ogranicza mnie na tyle, że tego nie odrzucam i myślę, że to jest ważne. To jest taki prowincjonalny konkubinat, że rzucam talerzami w wydruki, a potem martwię się, że już nigdy więcej nic nie napiszę. Chyba się potrzebujemy.

 

Rozmawiała: Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

Fot.1 Anna Farman

Fot.2 Archiwum Saszy Kruka

Tagi: Slam Sasza Kruk

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00