• Start
  • Wywiady
  • Poezja pomaga wyrazić to co boli/kontrwywiad Popcentrali/rozmowa ze Skolą
  • Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Poezja pomaga wyrazić to co boli/kontrwywiad Popcentrali/rozmowa ze Skolą

Z Martyną „Skolą” Skolasińską, slamerką-performerką, czyli poetką młodego pokolenia o tym dlaczego zaczęła pisać, czy czeka na wenę i co jest dla niej w tej twórczości ważne, a kto bywa opiekunem i przewodnikiem, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

- Jak długo właściwie piszesz wiersze i czy jest w tym jakiś podział na tzw. wczesną, by nie rzec dziecięcą twórczość i obecną – młodzieńczą i czy są jakieś utwory, których się wstydzisz?

- Piszę od dwóch lat i owszem może istnieje jakiś podział, ale raczej nie nazywam tego co było wcześniej poezją dziecięca, w ogóle nie nazywam moich wierszy poezją, używam raczej określenia teksty i slamówy (śmiech), a na te wczesne-rymowanki. I w sumie podział wygląda tak, że rymowanki są w zeszycie zamknięte i schowane na dnie szuflady, a teraźniejsze pisane na kartkach i rzucane wszędzie. Nie wstydzę się mojej twórczości jeśli tak to mogę nazwać, bo jeśli na początku wychodziło mi to średnio, czyli w ogóle, to dzięki temu, że zatrzymuję nawet najgorsze teksty mogę porównać mój postęp, który udało mi się zrobić w ciągu tego roku tj. od momentu w którym zaczęłam uczęszczać na zajęcia Gnieźnieńskiego Klubu Literackiego.

- Dlaczego akurat wybrałaś poezję jako swój rodzaj ekspresji? W końcu istnieją mniej niszowe i hermetyczne sposoby mówienia o własnych przemyśleniach czy uczuciach...

- To nie jest tak, że sobie to wybrałam, bo jakbym miała do wyboru sposób to pewnie wybrałabym grę na fortepianie, ale nie umiem i nawet nie mam fortepianu. Po prostu pewnego popołudnia miałam ogromną potrzebę wyrażenia tego co mnie boli i popełniłam/napisałam moje pierwsze dwa teksty i machina ruszyła, pisałam minimum jeden tekst na tydzień. Przynosiło mi to pewien spokój/radość.

- Jak powstają Twoje utwory, czyli czy jest to jakiś dłuższy proces czy może nagła wena, „błysk chwili”?

- Chyba musi mnie coś naprawdę mocno zaboleć lub zajść pod skórę żebym napisała coś co mogłoby mi się spodobać, no albo po wypiciu siódmej kawy.

- Tematyka, którą podejmujesz z kolei zdaje się pewną kontrą wobec otaczającej rzeczywistości, zarówno tej rodzinnej np. „Oda do mamy” jak i społecznej np. wiersz „o punku i banku”. Czy bunt jest tu głównym motorem działania czy ważne są też inne emocje?

- Nie wiem czy to jest bunt, od dawna nie czuję się buntowniczką, co troszkę widać po moich nowych tekstach. Ale pisząc te teksty, o których wspomniałaś, na pewno chciałam pokazać to co mnie boli w mocniejszy sposób nie użalając się przy tym nad sobą.

- A w jakim stopniu jest istotne dla Ciebie społeczne zaangażowanie poezji? Czy wiersze mogą i powinny służyć jakiejś konkretnej „sprawie”?

- Fajnie jak wiersz jest zaangażowany, chętnie go przeczytam/wysłucham i oczywiście, że może taki być, lecz czy powinien? Jak słyszę, że coś powinno to mi się odechciewa, bo na dobrą sprawę jeśli każdy wiersz byłby zaangażowany i każdy poeta pisałby takie wiersze to czy odbieralibyśmy to tak dobrze jak teraz? Uważam, że powinno być tak 50 na 50, bo ja naprawdę nie miałabym ochoty czytać tylko i wyłącznie poezji zaangażowanej.

- Zaistniałaś, przynajmniej dla szerszej publiczności, na jednym z gnieźnieńskich slamów organizowanych przez Stowarzyszenie Ośla Ławka, a potem wystąpiłaś m.in. z powodzeniem w Mózgu. Czy taka formuła jest Twoim zdaniem lepszym sposobem promocji wierszy niż tradycyjne wieczorki autorskie?

- Myślę, że tak, takie wydarzenie na pewno przyciąga więcej ludzi, przede wszystkim młodych ludzi niż spotkania autorskie, ale nie zapominajmy, że to działa na innej zasadzie. Slam sam w sobie promuje poezję, ale nie ten jeden konkretny wiersz/poetę. Natomiast wieczorek autorski to spotkanie z poetą, który już coś tam osiągnął, bo nie robi się raczej takich spotkań z osobą, która napisała trzy wiersze w życiu i je przeczytała publiczności na slamie przez co teraz jest szczęśliwa.

- A kim jest dziś według Ciebie poeta? Czy to również „różowa i niepokorna Blondie”?

- Tak naprawdę każdy może być poetą, nie ma na to reguły wystarczy, że pisze i czuje się wystarczająco pewnie żeby nazwać siebie poetą/poetką, chodzi tylko o to, żeby nie wpisać się w żadne ramy i ich nie robić. A Blondie jest raczej spełnionym marzeniem czternastolatki, a nie kreacją artystyczną/poetką, gdyż występuję zawsze pod moim pseudonimem, nie podszywam się pod Debbie Harry na scenie.

- I na koniec może jeszcze zdradź jak pracujesz nad stylem swoich wierszy, czy pomaga w tym Gnieźnieński Klub Literacki i kiedy możemy spodziewać się debiutanckiego tomiku?

- Nie pracuję nad stylem, po prostu to jest coś co masz i z biegiem czasu, im więcej czytasz, piszesz, tym bardziej staje się on klarowny. Klub Literacki pokazał mi poetów, których wcześniej nie znałam i nauczył wielu rzeczy. Nasi opiekunowie zawsze chętnie pomagają nam z naszymi tekstami i doradzają w wielu sprawach, co naprawdę dużo daje przy pracy nad tekstem. Ale chyba najpiękniejsze jest to, że chyba jako jedyni w nas wierzą. A jeśli chodzi o tomik to sama chciałabym wiedzieć kiedy uda mi się zebrać/napisać wystarczającą ilość tekstów do takiej książeczki.

rozmawiała: Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Fot. Noemi Gadzińska i Archiwum M. Skolasińska

Tagi: Kamila Kasprzak - Bartkowiak Komwywiad Popcentrali Martyna Skolasińska Skola

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00