• Start
  • Wywiady
  • Kultura związana jest z naturą/ z Maciejem Jędrzejczakiem rozmawia Kamila/
  • Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Kultura związana jest z naturą/ z Maciejem Jędrzejczakiem rozmawia Kamila/

Z Maciejem Jędrzejczakiem, biologiem, botanikiem i aktywistą społecznym kierującym Stowarzyszeniem Kasztelania Ostrowska, o przyrodniczo-naukowych ideach, potrzebie lokalnego zaangażowania czy edukacyjno-kulturalnych działaniach, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

- Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z terminem Kasztelania Ostrowska, to pierwsza myśl była taka, że to nazwa dworku albo jakiejś grupy rekonstrukcyjnej. Dlaczego postawiliście akurat na taką nazwę dla swej organizacji, a nie np. Stowarzyszenie Miłośników Przyrody czy coś w tym stylu?

- Nazwa stowarzyszenia pojawiła się później niż sam pomysł stworzenia zespołu społeczników, działających na terenach między Gnieznem i Poznaniem. To niedookreślenie obszaru zaczęło nam przeszkadzać. Ciągle musieliśmy opowiadać o tym, że jest gdzieś między miastem a miastem. A przecież wiedzieliśmy już wtedy, że region ten wykazuje pewną odrębność. Znaliśmy już wtedy Tadeusza Panowicza. To jemu zadaliśmy na peronie w Lednogórze pytanie, czy istniała historyczna nazwa na okolicę Jeziora Lednica i Pobiedzisk? Coś jak kraina historyczno-kulturowa, którą jest Wielkopolska, Pałuki czy Mazowsze. I tutaj po zastanowieniu padło na średniowieczne wydzielenie, którym jest właśnie kasztelania ostrowska. Wspomina o nim już bulla papieża Innocentego II z 1136 roku. Kasztelanie odpowiadały wielkością powiatom. Dzisiaj ten obszar podzielony jest przez środek na powiat gnieźnieński i poznański, a dawniej funkcjonował jako osobna kasztelania między kasztelaniami gnieźnieńskimi i poznańskimi. Był odrębny. Informacje o kasztelanii rozciągającej się wokół Ostrowa Lednickiego znana była historykom, natomiast nie funkcjonowała w świadomości mieszkańców. Tak właśnie ponad 880 lat historii dało początek utożsamianiu się na nowo z regionem Kasztelania Ostrowska, jako odpowiedzią współczesnych na udokumentowany ślad historyczny. Walory regionu, które poznajemy i promujemy splatają ze sobą mieszkańców we współdziałaniu ponad współczesnymi podziałami na gminy i powiaty.

- Jaką więc przed sobą stawiacie misję?

W obecnej formie działamy niecałe trzy lata. Wiosną przygotowaliśmy manifest społeczny, który zawiera 25 punktów długofalowych celów dla regionu. Jedną z naszych najważniejszych misji jest poznanie zasobów przyrodniczych i historyczno-kulturowych regionu, które są fundamentem do kształtowania inicjatyw mieszkańców. Stawiamy przy tym na współczesne formy inspirowane dziedzictwem Kasztelanii i zainteresowaniami społeczników. Ważne jest dla nas ciągłe rozwijanie się w oparciu o podstawy naukowe oraz wiedzę o sztuce. Chcemy przez kolejne lata spiąć ze sobą jak najwięcej zaangażowanych społecznie osób w pierwszej takiej regionalnej organizacji. Zdajemy sobie sprawę, że będzie to bardzo trudne. Między ludźmi i miejscowościami jest sporo awersji. To niełatwe przeskoczyć z myśleniem z poziomu „mój dom moją twierdzą” na poziom lokalny lub regionalny. Jednocześnie pewne inicjatywy tylko w takiej skali mają sens. Choćby ochrona zabytków kultury, planowanie przestrzenne czy ochrona przyrody sensownie mogą zaistnieć w większej skali obszarowej. Nie sposób ocenić, które gatunki są najbardziej zagrożone wymarciem w naszej okolicy, jeśli nie dysponujemy przygotowanymi mapami rozmieszczenia zasobów na tle regionu. To twarde argumenty w dyskusji społecznej nad ochroną walorów i dalszą pracą z nimi. Taka wiedza o „inwentarzu regionu” nakręca kolejne inicjatywy niespecjalistyczne. Pozwala zaplanować wydarzenia w różnych miejscowościach bez kolizji terminów, a przy tym realnie popycha mieszkańców do wyjazdu do sąsiednich miejscowości. Z tego zrodziło się już przy okazji sporo przyjaźni. Obszar na którym działamy jest na tyle duży, że obejmuje sporo walorów, kilkadziesiąt wsi i trzy miasta, lecz jednocześnie jest na tyle mały, że można wokół niego budować wspólnotę ludzi skłonnych dojeżdżać na spotkania do pobliskich miejscowości. Daje to spójność projektowanych szlaków edukacyjnych, oferty turystycznej, szaty graficznej i tworzenia wspólnych marek regionalnych. Co ważne, tworzy się interdyscyplinarny zespół badaczy, rolników, artystów, historyków i zainteresowanej młodzieży.


-  Zresztą bardzo wyraźnie widać też Wasze działania na styku kultury i natury, gdy z jednej strony organizujecie np. Festiwal Kwiatów i Ziół Floralia, a z drugiej inwentaryzujecie rośliny leśne z terenu Kasztelanii. Trudno byłoby promować naturę bez działań kulturalnych?

Cele przyrodnicze są tylko jedną z gałęzi naszych działań, lecz nie najważniejszą. Akurat Festiwal „Floralia” stał się świetnym polem do zderzenia ze sobą aktywności społecznej mieszkańców, sztuki i nauki. To nieczęste połączenie, więc tym bardziej cieszymy się, że udało nam się. Kultura związana jest z naturą. Nie są to zbiory rozłączne. Mają strefę przejściową, która naturalnie łączy tematy oraz inspiruje badaczy i artystów. Prowadzenie badań specjalistycznych od początku towarzyszyło działaniom Kasztelanii Ostrowskiej. Bez dobrego zaplecza w postaci wiedzy fachowej często może dochodzić do uproszczeń, przekształceń, stereotypizowania. Sporo inicjatyw na wsiach i w miastach dotyczy edukacji przyrodniczej i artystycznej. Prowadzone są przez osoby niemające często wiedzy w temacie. Pada wtedy nieświadomie wiele bzdur, a nazwy nie idą za treścią. Z naszych doświadczeń działanie w jednej organizacji na polu kultury i popularyzacji nauki niesie ze sobą możliwość wymieszania grup zainteresowań. Pękają wtedy mury niewiedzy. To bardzo inspirujące.

- A czy jako organizacja, która ma przynajmniej kilka celów takich jak poznawanie i promocja dziedzictwa, zrównoważony rozwój czy społeczna aktywność obywateli, któryś z nich wysuwacie na plan pierwszy i chcielibyście osiągnąć „polityczny sukces” w sensie konkretnych decyzji czy wsparcia od samorządów?

Jesteśmy niezależną organizacją pozarządową, która od początku nie musiała być zależna od samorządów w zakresie celów, misji i idei. Mamy duży przywilej mówić to, co faktycznie myślimy. Na wsparcie samorządów możemy liczyć od samego początku. Cieszę się, że widzą potencjał w istnieniu organizacji, która w terenie może bezpośrednio poznawać potrzeby mieszkańców i na tej podstawie diagnozować, co warto aktualnie robić, by tworzyć świat lepszym. Obecnie najbardziej niepokoi nas brak dostatecznej opieki nad dziedzictwem przyrodniczo-kulturowym, bardziej spójnego planowania przestrzennego oraz istniejące podziały społeczne. W przypadku tych dwóch pierwszych wynika to niestety z braku dobrego materiału źródłowego, który zamierzamy jako organizacja wypełnić. Trudno chronić dziedzictwo i wiązać z tym planowanie przestrzenne, jeśli nie są dostatecznie znane zasoby. Podczas remontu drogi z Lednogóry zgłosiliśmy występowanie w przydrożnym rowie populacji dzikiego storczyka. Nikt o nim nie wiedział wcześniej, więc jak mógł być ujęty w planach. Był to świetny przykład na to, że można pogodzić ze sobą troskę o wspólne dobro w zakresie poprawy bezpieczeństwa na drodze i opieki na zasobami. Droga została wyremontowana, a fragmenty rowów w tych miejscach zostawione. Idealne rozwiązanie możliwe dzięki życzliwej współpracy przez uzupełnianie się. Dlatego stale inwentaryzujemy zasoby. Na tej podstawie można coś zmienić w naszym otoczeniu. Trzeci problem, czyli podziały społeczne, to długi temat. Współdziałanie razem w zespole regionalnym takim jak choćby nasz, to heroizm dzisiejszych czasów. Wciąż mało osób widzi sens w długofalowym zaangażowaniu społecznym, a przy tym jeszcze poza miejscowością zamieszkania. Wiele lat zapewne jeszcze minie zanim ludzie nabiorą szerszej perspektywy. A może to nie dla wszystkich? Obserwujemy pozytywny trend, co nas bardzo wzmacnia. Szczególnie widać to dobrze w grupie młodych ludzi.

- Kolejna rzecz, to sprawa, która zaintrygowała mnie akurat podczas debaty, którą zorganizowała Ośla Ławka. Powiedziałeś wtedy mniej więcej, że wycinka Puszczy Białowieskiej nie jest aż tak dużym problemem jak gospodarka leśna na naszych terenach. Co to znaczy?

- Miałem na myśli perspektywę odległości. Temat Puszczy ogniskuje społeczeństwo. W tym skupieniu na fragmencie Podlasia - bardzo ważnym fragmencie - umyka nam sytuacja na własnym podwórku. Puszcza Białowieska obejmuje tak ogromne bogactwo przyrodnicze, że nasze fragmenty regionalnej przyrody wyglądają przy niej jak niedobitki. Lasy o charakterze naturalnym, półnaturalne łąki i murawy z wieloma rzadkimi gatunkami to obecnie niewielkie tereny. Zachowały się jako reliktowe pozostałości, których ranga jest bezcenna. W przypadku ich zaniku rozwiązanie jest jedno - nie odzyskamy ich. Dziedzictwo przyrodnicze podobnie jak kulturowe przy obecnym rozwoju gospodarczym i urbanizacji można w zasadzie już tylko tracić. I tu mamy problem. Z naszego doświadczenia wiemy, że nie ma ciągle pełnej wiedzy na temat zasobów o charakterze reliktowym. Dodatkowo tereny takie nie są traktowane jako najwyższej rangi ponadpokoleniowe dobro wspólne. Co do gospodarki leśnej, to zmienia się ona pozytywnie. Nadal jednak los terenów leśnych czy ekosystemów wodno-torfowiskowych nie jest pewny. My o tym wiemy więc najpierw dokumentujemy zasoby, a następnie staramy się, aby zaistniały rozwiązania chroniące dziedzictwo.

- Pozostając jeszcze przy temacie roślin, to chyba warto wspomnieć o storczykach, które w swej doniczkowej i egzotycznej wersji są bardzo popularne w domach. A według Waszych informacji na terenie Kasztelanii rośnie nie mniej urodziwy obuwik pospolity czy kruszczyk szerokolistny...

- Prowadzone przez nas badania botaniczne potwierdziły występowanie dwunastu gatunków dzikich storczykowatych na terenie Kasztelanii Ostrowskiej. To jedna czwarta wszystkich polskich gatunków. Wśród nich odnotowaliśmy nowe stanowisko obuwika pospolitego (Cypripedium calceolus), który jest rodzimym storczykiem o największych kwiatach w Polsce. To skrajnie rzadki gatunek krytycznie zagrożony wymarciem. Stał się już symbolem. Mamy w północno-zachodniej Polsce zaledwie dwa znane obecnie stanowiska, z czego kasztelańskie jest największe. Populację odnalazłem będąc jeszcze w liceum podczas rodzinnego spaceru na szagę przez las. Trochę to przypadek, a trochę przeznaczenie śmiejemy się. Obuwik wytwarza kwiaty pułapkowe. Zwabione zapachem i kolorem owady wpadają do żółtej warżki, która wygląda jak bamboszek. Stamtąd wyjście wiedzie koło struktur płciowych rośliny. Tak zmuszony jest owad do zapylenia rośliny bez nagrody w zamian. Inne storczyki spotkać można na łąkach, w świetlistych lasach lub czasem nawet na przydrożach jak wspomniany kruszczyk szerokolistny. Większość storczykowatych to rośliny zagrożone wymarciem. Były niegdyś zbierane do bukietów, wykopywane dla celów ozdobnych lub po prostu zniszczyliśmy miejsca ich bytowania. I tutaj znowu wracamy do planowania przestrzennego i ochrony przyrody. Bez przemyślanego programu zdecydowanej ochrony siedlisk nie zachowamy tych wyjątkowych roślin na naszych terenach. Pytanie, czy wszystko co ciekawe i cenne mają mieć w Polsce inni, czy chcemy też u siebie na miejscu chwalić się roztropną ochroną dziedzictwa?

- Jednak nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie ludzie, zarówno ci ze Stowarzyszenia jak i Wasi odbiorcy. Kto tworzy Kasztelanię i do kogo trafiacie ze swoimi działaniami?

Ludzie to podstawa. Zarówno pod względem wsparcia i budowania relacji, jak również kompetencji i umiejętności. Wiedza specjalistyczna jest tu nieoceniona. Stowarzyszenie tworzą osoby związane z regionem Kasztelanii Ostrowskiej. Są to zarówno mieszkańcy jak również Kasztelaniacy z przywiązania. Trzon organizacji tworzy ponad dwadzieścia osób, kreujących wydarzenia i odpowiedzialnych za stronę administracyjną. Kolejne 150 oficjalnie sympatyzuje członkowsko i bierze udział w wydarzeniach. Oprócz tego niepoliczone przez nas grupy dzieci, młodzieży i dorosłych, którzy uczestniczą w inicjatywach. W stowarzyszeniu działają rolnicy, przedsiębiorcy, studenci, biolodzy, artyści, edukatorzy, seniorzy i młodzi wolontariusze. Ostatni rok to prawdziwy wystrzał zaangażowania młodzieży w wieku 12-19 lat. Cieszę się, że sami z siebie angażują się w inicjatywy i przy tym zachęcają kolejnych znajomych do dołączenia do sztabu wolontariuszy. Tak, to bardzo ważna grupa, która nas bardzo inspiruje. Warto jeszcze wspomnieć, że w stowarzyszeniu działają osoby z wielu różnych miejscowości Kasztelanii. Idea zespołu regionalnego sprawdza się. Największa grupę odbiorców stanowią mieszkańcy regionu, którzy uczestniczą w wydarzeniach plenerowych, w świetlicach wiejskich czy w gminnych ośrodkach kultury. Prowadziliśmy także sporo inicjatyw w Gnieźnie i Poznaniu, a czasem nawet w innych regionach Polski przy okazji promocji walorów Kasztelanii Ostrowskiej.

- I na koniec może jeszcze kilka słów o Waszej siedzibie. Od niedawna bowiem zajmujecie część dawnej stacji kolejowej w Lednogórze. Czy ta przestrzeń jest dla Was w jakiś sposób wyjątkowa?

- Od ubiegłego roku nareszcie mamy swój niezależny kąt. Ogrom dotychczasowych prac doceniło PKP, które zgodziło się właśnie nam przekazać parter zabytkowego dworca w Lednogórze. Pomieszczenia te od kilku lat stały puste i zamknięte. Myśl o ulokowaniu stowarzyszenia w przestrzeni zabytkowej ceglanej stacji była strzałem w dziesiątkę. Ponad 25 osób społecznie remontowało wnętrza dworca ze środków, które stowarzyszenie samo uzbierało. Przy tym ważne dla nas było zachowanie detali i autentyczności zabytku jako obiektu historycznej kolejnictwa. Jesteśmy bardzo dumni, że to realny wkład w ożywienie pustych przestrzeni, rewitalizację dworca i promocję rozwiązań hołdujących „duchowi miejsca”. Tak na przekór trendom unowocześniania na siłę krajobrazu, które utożsamiane są często niesłusznie z postępem społecznym. Ważne w tym wszystkim jest to, że remont prowadziliśmy w gronie mieszkańców pobliskich miejscowości. Ogromny ukłon z mojej strony w kierunku młodych chłopaków z Lednogóry, Imielenka, Imielna i innych miejscowości, którzy ramię w ramię z dorosłymi godziny poświęcali na czyszczenie cegieł i pięknych drewnianych parapetów. To sankcjonuje jeszcze bardziej, że to ich przestrzeń i mogą tu czuć się jak u siebie. Przestrzeń siedziby rozwijamy w kierunku Centrum Edukacji Regionalnej. W grudniu kończymy doposażenie. Prowadzone będą tutaj kartoteki obiektów historycznych i zbiory przyrodnicze, którymi zajmie się Basia - nasza ekspertka od grzybów. W dużej sali odbywać się będą zajęcia popularnonaukowe z mikroskopami, wykłady i seminaria regionalne. Wracamy z Otwartymi Pracowniami rysunku i bio-artu, którym przewodzi Małgosia. Kontynuujemy rozwój zielarstwa i tworzenia regionalnych marek. Od nowego roku rozpoczniemy cykle spotkań obywatelskich, konsultacji społecznych i debat. Planujemy wystawy i ekspozycje czasowe o regionie, a także punkt informacji turystycznej dla gości. Tego też nadal brakuje. Nadal będziemy opierali nasze działania o inicjatywy w miejscowościach, a Centrum Edukacji Regionalnej będzie punktem uzupełniającym sieć współpracy. Liczymy, że już niebawem odwiedzić nas będą mogły także szkoły i przedszkola. Stacja stała się miejscem spotkań, które promieniują na region. A wszystko zaczęło się niewinnie od małego żółto-czerwonego storczyka w jednym z lasów Kasztelanii Ostrowskiej.

Rozmawiała:

Kamila Kasprzak - Bartkowiak

 

Fot. Archiwum M. Jędrzejczak

Tagi: Kasztelania Ostrowska Maciej Jędrzejczak

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00