• Start
  • Wywiady
  • Kontrwywiad Popcentrali / Sztuka jest częścią życia i może o nim opowiadać szeroko / Kamili rozmowa z Destruentami
  • Jarek Mikołajczyk

Kontrwywiad Popcentrali / Sztuka jest częścią życia i może o nim opowiadać szeroko / Kamili rozmowa z Destruentami

Kolejna rozmowa na Popcentrali. Nasz Kontrwywiad przypuszcza atak. Niebawem rozmowa Mixera z Marią Spis reżyser i kierownikiem artystycznym Teatru im. A. Fredry. Szykuje się także rozmowa z SIKSĄ. Dziś z Pawłem J. Bąkowskim i Krzyśkiem Romanowskim tworzącymi duet Destruenci, o muzyce tekstach czy inspiracjach, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

 

- Skąd się wzięli muzyczni Destruenci? Czy też z przyrody*?

- Paweł: Krzysiek wpadł kiedyś na kozaku na próbę Kabaretu im. dra Frankensteina. A to dlatego, że po 30 minutach mojej znajomości z puzonistą, Kacprem Polusem (z którym notabene robiliśmy później Studio 34) stwierdziliśmy, że skoro od dzisiaj jest w Kabarecie puzon, to i przydałaby się trąbka. Tego samego wieczoru, na koniec naszej próby wpadł Krzysiek, który był bardzo młody, miał z 14, może 15 lat i tak się poznaliśmy. Ja poznałem bardzo fajnego i uzdolnionego chłopaka, a pisać zacząłem jakoś na studiach. Zalegało to gdzieś w różnych folderach, a pierwszy raz czytałem teksty na głos ludziom podczas imprezy Oślej Ławki „poetyckie karaoke”. Tam zrozumiałem, że jeśli mam pisać, to później chciałbym to czytać na głos. Czas minął, a Alex Freiheit dzwoni, że była na slamie w Toruniu i jest super, że musimy to zrobić w Gnieźnie. Zrobiliśmy jesienią na Pretekstach i było świetnie. Udało mi się to wygrać, później jeszcze jeden slam w mieście, a później czerwiec w Poznaniu i Lublinie. Jest sierpień i znowu Alex: dzwoni, że organizuje imprezę w Kulturhauz, w Toruniu, że może bym przygotował te teksty jakoś pod beat, muzycznie. Nie pamiętam czy ona, czy sam od razu pomyślałem o Krzyśku. Zadzwoniłem, spotkaliśmy się i jedziemy na gorąco. Stacja Toruń Miasto. Wyszło to dość NATURALNIE.

- Krzysiek: Wszystko zaczęło się właśnie od kabaretu. Będąc bardziej ścisłym: miałem 12/13 lat. Paweł już wtedy mówił o planach stworzenia czegoś z bitem, tekstem, trąbką i bardzo mi się ten pomysł podobał ale na rozmowach się to wtedy kończyło. Było Studio34, gdzie planowaliśmy nawet featuring! Studio się skończyło, rozmowy trwały, ja trochę dorosłem, spontaniczny Toruń i 2 dni prób przekonały już nas totalnie do tej formy „grania” i wszelakiego jej rozwijania, a jest co robić! Powstali Destruenci.

 

- Poza tym na co dzień udzielacie się w różnych projektach. Ty Krzysiek np. w zespole Create, a Paweł to już w ogóle jest człowiek-orkiestra. Jednak zdaje się łączyć Was przyjaźń, a artystycznie…

- Paweł: Czy jestem orkiestrą? Nie wiem. Nie szafuję ważnymi słowami, takimi jak „orkiestra” czy „przyjaźń”. Ale masz rację, myślę, że łączy nas rodzaj przyjaźni. Ja tak to czuję, widzę w Romanowskim człowieka, któremu chce się robić coś nietypowego, coś czego nie można od razu zdyskontować masą pieniędzy czy sławą. Widzę w nim gościa, z którym bardzo dobrze mi się współpracuje, który nie kieruje się swoim ego podczas pracy, to jest bardzo ważne! Żeby zarówno mieć swoje zdanie, potrafić zdania bronić, jak i szukać tego, co wspólne. Krzysiek ma swoje zalety, ja mam swoje i póki co udaje nam się przyjemnie je łączyć. I sporo śmiać się na próbach czy wyjazdach.

- Krzysiek: Jeżeli o przyjaźni już mowa, to sobie pozwolę stwierdzić, iż Paweł jest dla mnie pewnego rodzaju autorytetem i od tego 12 letniego dzieciaka do dziś często zdarza mi się biegać za nim z otwartą gębą i słuchać co ma do powiedzenia. Bąkol to osoba, która cały czas chce tworzyć, a to już z tego artystycznego punktu widzenia wpływa na naszą pracę znakomicie: zawsze jest pomysł, chęć i brud gry człowieka orkiestry. W kwestii przeróżnych projektów, które zajmują nam obu resztę czasu, mogę śmiało rzec: Destruenci sprawiają mi najwięcej radości i najlepiej się tu odnajduje. Dogadujemy się bardzo dobrze na scenie i poza nią, a to często nie idzie ze sobą w parze w innych przypadkach!

 

- W duecie zaś Wasze role są ściśle określone, gdzie jeden „odpowiada” za recytację i grę na elektronicznych wtyczkach a drugi za blaszaną trąbkę. Taka konwencja była dla Was od początku punktem wyjścia?

- Paweł: Tak, taki był punt wyjścia: ja klepałem jakieś beaty na komputerze, one stanowiły podstawę, a Krzysiek grał na trąbce. No i do tego moje teksty. Trąbka jest tu w ciekawej roli: zasadniczo to instrument solowy, a w Destruentach jest prawie zawsze i wciąż. Pomaga w tym looper, pozwalający nagrywać na żywo i odtwarzać grę trąbki. Ale jaki jest kierunek? Myślimy o tym, żeby poszerzyć instrumentarium. Za jakiś czas Krzysiek może też będzie grał na jakichś klawiszach, aplikacjach, telefonach.

- Krzysiek: Taka to forma, z koncertu na koncert zmieniają się często całe motywy (do tych samych tekstów) pomysłowość Pawła, trąbka i cała moja improwizacja raczej uniemożliwia wysłuchanie nas dwukrotnie tak samo. Pomału rozbudowujemy również instrumentarium, ale to wszystko sami zobaczycie!

 

- A z czego Destruenci czerpią inspiracje potrzebne do twórczości? Z materii*, ulicy, internetu?
- Paweł: To już zależy o co spytać. O teksty? Mają pewnie mocne zakotwiczenie biograficzne. Wybieramy te, które nadają się do czytania na głos. Te, które lubimy. Te poważniejsze i lżejsze, humorystyczne.

- Krzysiek: To bardzo zróżnicowane, czasami teksty mówią o nieszczęśliwych zdarzeniach i na świecie i w serduszkach. Potem wręcz śmiejemy się z tego co nas otacza (internet, ludzie, zdarzenia). Teksty to moja główna inspiracja, ja staram się je kolorować tak jak je rozumiem.

 

- W swoich tekstach nie unikacie też tzw. tematów zaangażowanych, czyli rozumiem, że sztuka nie musi od nich uciekać, jak się nieraz uważa i, tu też pytanie do Krzyśka, czy trudno jest przełożyć słowa na dźwięki trąbki?

- Paweł: Dlaczego miałaby uciekać? Co to w ogóle za pomysł? Sztuka jest częścią życia. Przynależy do życia i może, może powinna, o nim opowiadać możliwie szeroko. Powinna opowiadać krytycznie. Na przykład jednym z nie-moich tekstów jest tzw. „Lament chłopski”, etnograficzny zapis ludowego tekstu z Łużyc z połowy XIX wieku, opowiadający o biedzie, wyzysku i władzy.

- Krzysiek: Myślę, że nie do końca staram się przekładać słowa na trąbkę, wtedy mówiłyby dwa głosy, a tego się trudno słucha. Staram się nadać im odpowiedni klimat, akcent lub też stworzyć kontrapunkt, odbicie, kontrast od tego co mówi Paweł. Dążymy do tego by to tworzyło jakąś wspólną całość, by mówił jeden głos właśnie.

 

- I na koniec może jeszcze opowiedzcie jak odnajdujecie się w nie tylko lokalnym środowisku kulturalnym oraz jak odbiera Was publiczność w myśl zasady, że Destruenci łączą producentów z konsumentami*?

- Paweł: Ciężko powiedzieć, wyjazdy ciągle mają powab przygody. Ale myślę, że w naszej twórczości nie ma niczego na tyle „lokalnego”, żeby wpływało to na odbiór Destruentów. Jedynie w jednym czy dwóch tekstach, świadomie używam regionalizmów. Natomiast specem od producentów i konsumentów, jest Krzysiek.

- Krzysiek: Jesteśmy właśnie takim bardzo szerokim pojęciem połączenia dwóch światów. Nie słyszałem jeszcze o takim duecie i instrumentarium. To dodaje jeszcze więcej ciekawości do tego co robimy i tego jak odbierają nas właśnie ludzie. Są zaskoczeni tym, co widzą i słyszą i to wyjątkowo często w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Te wszystkie czynniki sprawiają, że naprawdę chce się nam grać, jeździć i tworzyć jeszcze więcej.

 

Destruenci1 – fot. Archiwum Destruenci
Destruenci2 – fot. Karolina Artymowicz
Destruenci3 – fot. Przemek Jarosz


* wszelkie nawiązania do świata przyrody nie są przypadkowe, gdyż Destruenci swą nazwę wzięli od organizmów, które: „czerpią energię potrzebną do życia rozkładając martwą materię organiczną na proste związki nieorganiczne; martwe rośliny i zwierzęta są rozkładane do związków chemicznych pozwalających na przywrócenie ich do obiegu biologicznego (powstałe związki nieorganiczne są przyswajane przez rośliny); w łańcuchu pokarmowym destruenci łączą konsumentów z producentami; najważniejszymi destruentami są bakterie, grzyby, niektóre owady.”

 

Kamila Kasprzak - Bartkowiak