• Jarek Mikołajczyk

Sort, rzecz nie tylko o proteście.

Czy tekst, który pisze się mi teraz, powinien powstać? Być może nie. Tak jak nie powinno być może paść zdanie: „bo przecież teraz moja kolej i ja muszę teraz zaśpiewać piosenkę z repertuaru Kaczmarskiego, który bił żonę, czy innego odklejonego od współczesności barda, bo gnieźnianie muszą widzieć, że ja jestem muzykiem, że wspieram Protest Kobiet”. Rzecz nie w Kaczmarskim, też mam wątpliwości co do osoby. Tekst piosenki chyba jednak trafiony, bo nasz kraj przypomina dom, który stanął w ogniu i bo „my nie chcemy uciekać stąd”…

Bo nie chcemy. Prawda? 

I nie w artykule z Dwutygodnika rzecz...Raczej w przypisywaniu komuś intencji. Może powstyrzymaniu od tego...

Umówmy się: muzyk, który stoi w oknie kompletnie niewidoczny nie mówi też „to śpiewałem ja Jarząbek Wiesław”...Niby, że robi to dla poklasku? Serio, serio serio?

Możemy się różnić, nie musimy śpiewać tak samo i na jednej scenie. Jak dla mnie Kaczmarskiego tym bardziej, nie musimy lubić, ani śpiewać. I dobrze. Jest jednak wielu, którzy po prostu potrzebują takich pieśni. Prawdę powiedziawszy, osobiście raczej nawet ja starszy pan, kojarzę z Wójcickim.

W Islamie jest jedna piękna prawda, w którą wierzyli moi tatarscy przodkowie. Znaczy to kwestia wiary, więc może to i nie jest prawda.

- „Intencje człowieka zna tylko ów człowiek i Allah”- powiedział mi kiedyś mufti Misiewicz. Czy prawo szariatu, burki i inne nieludzkości ekstremistów ISIS przekreślają sensowność tego zdania wypowiedzianego przez polskiego Tatara? 

 

Wracając. Dobra, co tam przetarganie wzmacniacza, kolumny to, żaden wyczyn, połączenie 7. przedłużaczy też, przekonanie starego „dziada”, (to o mnie) by użyczył strychu też pikuś. Czego się nie robi dla idei? Nawet napisałbym dla rewolucji, ale już kiedyś pisałem, że stoję z tyłu, że to już nie moja rebelia, że „za stary” jestem i nawet chyba wolę archaiczne słowo rokosz…Rozumiem jednak, że słowo może być archaiczne rewolucja już nie.

 

Nie, no spoko, protest spontaniczny. Chłopak wlazł w okno na „moim strychu” spontanicznie, choć nie bez wiedzy tych na dole. Nie piszę organizatorów, bo spontan, to spontan, przecież…Tak, pewnie „ktoś mówił coś” rzeczy ważne, nie było momentu, na który czekał w oknie, więc „a my nie chcemy uciekać stąd” - nikt nic nie chciał nikomu, spierdolić, nawet wypierdalać nie chciał. Ukraść show? Przecież to nie było show...prawda? Bo nie było? 

 

Nie było też czasu i sposobności na próbę dźwięku, na Rynku już godzinę przed grupka nazioli czy innych „owców” z Poznania i białe hełmy. Nie wiadomo było więc, że to poniesie tak bardzo...W sumie: zwrotka refren, bo chodziło o refren...2 minuty, po których ponownie mogły padać ważne słowa i padły. Nieporozumienie?

 

Czy powinienem to pisać? Czy to osłabi rewolucję? 

Ku***, jeśli rewolucja ma miażdżyć człowieka, tylko dlatego, że śpiewa na co dzień „każdy dzień jest dobry by żyć?” dla fanów Woodstock, przepraszam Poland Rock, albo śpiewa w Dobrym Browarze covery, jeśli rebelia ma mieć mu za złe, że otwiera okno i śpiewa...Protestujący gorszego sortu?...Choć ludzie mieli łzy wzruszenia w oczach...Chyba nic nie osłabi tej rewolucji bardziej niż ona sama. Na szczęście to do tego raczej nie dojdzie.

Gniezno było tu razem. Bo było... Czy będzie? Czy Piaskownica u Fredry?

Jasne, że było. Nawet jeśli to tylko gesty, nikt tu nikogo nie wypraszał. Alex w przeciwieństwie do Lempart nie odrzucała hołownianych dziewuch, takich, siakich czy nawet marudnych pijaczków...Łatwo nie jest. To niesie ryzyko, to może obciążać. Obciąża, nikt tego nie wziąłby pewnie na siebie tak skutecznie. To czego jestem pewny jest cholernie odpowiedzialna. Czy podziwiam? Przecież nie o to tu ku*** chodzi. Jasne, że tak. I jasne że nie. Nie klęknę choć, takich starców co bezkrytyczni i klęczą, też znam...To proste, nie klęknę, bo to by obraziło samą Alex, no i nie o tym miałem pisać. 

 

Co do tej wypowiedzi o niepodziwnianiu…

Ten kraj jest w ciemnej dupie, między innymi dlatego, że podziwiał. To inny temat, a jednak...Roczniki, te moje i wyższe, takie gdzie PESEL zaczyna się niżej siódemki nadmiernie skłonne były do podziwiania. Co mamy teraz począć z budowaniem na skale, w którą wierzyliśmy? Co się stało ze ślepą wiarą w JotPeDwa? Rewolucji, tej młodej, kobiecej – to dylemat obcy, i dobrze. Co jednak mają zrobić PESELE z 6 i mniej z przodu w tej kwestii? 

 

 

1. Iść w zaparte i być jak „i co się Dziwisz?” Śmieszni, żałośni i wkurwi*****, nieludzcy, odrealnieni, odklejeni...”My to wszystko dla Polski”, to „pytania nie do nas”...A tu dziś, albo jutro w Więzi wlecą dowody, że pan sekretarz, pan kardynał, don Stasio tuszował sprawę kanalii Paetza...

 

2. Weryfikować, oddzielić: dobre owoce od złych? 

Przecież jak śpiewała, za Pismem, Kora: „nie może złych owoców dobre drzewo wydawać, ani drzewo złe owoców dobrych wydawać nie może”. 

 

3. Wydrzeć z serca, wyrzucić ze swojego konstruktu osobowego, duchowego, moralnego i myślowego to na czym wielu budowało swoje życie? Ot tak powiedzieć części siebie: Wyp********?

To nie jest takie proste. Znaczy dla tych roczników. 

 

Uznajmy, że to przypisanie intencji: „bo gnieźnianie muszą widzieć, że ja jestem muzykiem, że wspieram Protest Kobiet” to po prostu pewna niefortunność, nieścisłość słowa...znaczy tak wolę uznać. Każdy ma prawo do odczuć - autorka też i to jasne. I tu warto się po prostu wczuć w drugą stronę. Zaznaczyć np. tak się poczułam. Nie widać po etatowym zarobasie, kiedyś też jakieś rewolty, zgromadzenia prowadził, organizował, uczestniczył itp.. Jednak nie ma miejsca dla kombatanctwa. Było minęło.

 

Jak było z tą piosenką? Prosto z mostu, kiedy „nie chcemy uciekać stąd” popłynęło nad Rynkiem nikt nie miał pojęcia kto i skąd. W net też poszło bez oznaczeń osób (pierwotnie) – kiedy jednak zbyt wiele osób przypisywało mi ten śpiew – samowolnie zacząłem oznaczać Michała. Bez namysłu dodałem, że „ogarniałem” z nim. Zaznaczyłem to na fb, tylko dla tego, że nie chcę by mi ktoś coś przypisywał czego nie robiłem. 

 

I tyle, na ten temat. To nawet żenujące, że muszę to pisać. 

OK. Strajk Kobiet. Tak. 

Jasne. I dobrze bo świat, który budowali: maczo, faceci, mężczyźni, królowie i żebracy, prezesi, sekretarze, kardynałowie, prezydenci itp. zbydlęcił się. 

Nie sam rzecz jasna się zbydlęcił. Nic zresztą o tym nie wiem, bo jestem facetem, nikt mnie: nie skrzywdził, nie dyskryminował, nie wyśmiewał, nie wykorzystywał, nie doprowadził do łez, do wkurwienia, nie zabrał wolności...Serio? Ale tak serio serio?

 

OK. O aborcji nic nie wiem i nie będę wiedział. Dlatego jestem z tyłu. Nie z wszystkim się zgadzam, nie muszę, bo nie odczuwam tego, a tylko uczucie, poczucie, odczucie, emocje – dają poznanie w pewnych kwestiach człowieka. 

 

Nie stanę przed takim wyborem, choćby z racji na wiek i płeć. 

O tym, że starsza ode mnie o 25 lat kobieta, z którą „byłem” w czasie nauki w Liceum Zawodowym, zrobiła coś bez mojej wiedzy przed 35 laty dowiedziałem się po wielu latach. Nikt mnie nie pytał o zdanie, pewnie słusznie i w dobrej wierze. A jednak zabrano mi wolność wyboru, uczestnictwa w wyborze. Nie chodzi o to co bym wybrał, ale o samą możliwość. Nie o mnie jednak. 

 

„Wolności oddać nie umiem” - rzecz jasna to tekst jednego z bardziej żenujących hymnów rockowych tego kraju. (Moim zdaniem też moim zdaniem średniej kapeli). 

A jednak faktycznie, o ile swoją wolność poddałem wielokrotnie – tak już mają byli proudhoniści, którzy pod koniec życia idą w katolstwo, nawet jeśli niekościółkowe. Cudzej jakoś oddać nie umiem. 

 

Myślę, że w tej rewolcie jest miejsce dla różnych wrażliwości. Pewnie o tym było w cytowanym tekście. Znaczy nie o SzPal, a o różnej wrażliwości, o tym, że coś może nas irytować, a dopóki warto, dopóki da się dobrze być razem. 

 

Co do piosenek...Zgoda nie da się o tym zaśpiewać piosenki! 

Paluch nie jest moim wodzem szacunku, a tym bardziej szacunku do kobiet. Trochę tak jakoś...W niektórych miastach śpiewa się: „jeszcze będzie przepięknie” mam taki odruch, że podobny do tych co niektórzy mają na Kaczmara. Gdyby tak 0 – 1, to proste Tomasz Lipiński śpiewał to na wiecach pewnej partii, która obiecała mi druga Irlandię. I lipa. Znaczy nie ważne na wiecach jakiej partii. Jeśli jednak ludziom daje to siłę, wkładam korki w uszy i idę. Idę na tyły, po bokach, bo przecież to rewolta młodych no i przede wszystkim kobiet. 

Mikrofon jest wolny, nie dla wszystkich, ale ja tak czy owak nie chce już mówić...Bliżej mi chyba do El Bandy, poetyka jakaś taka mniej nadmuchana, nie jest to jednak moja piosenka. Nie gram w uproszczenia: 

„A twój synek ma być dzielny i silny i nie bać się, i nie mazać się on też będzie molestował, 

Bo przy nim śmiejesz się, śmiejesz się z grubych dziewczynek śmiejesz się, a na chude cmokasz Podsycasz jego wyższość a jej wstyd, jego wyższość a jej wstyd, jego wyższość…”

 

No ku*** nie musi być dzielny, może się dławić łzą. Nie będzie molestował. Córki nie mam, a jednak otulam jej wstyd, jeśli jest gdziekolwiek jakiś gnojek, który by chciał dla niej, tego czego Ona nie chce. Bo jedno nie ma nic wspólnego z drugim, a moja żona i jego matka jest piękną kobietą mamy szczęście. I jak mówisz inaczej kurduplu z Żoliborza, albo skądkolwiek to wyp********.

Patriarchat? Wydawało mi się, nie mam problemu, przecież od ponad 10 lat jestem: matką, gosposią, piorę, sprzątam prowadzę dom...Żona zarabia sporo więcej ode mnie. Nie czas i nie miejsce, by teraz tłumaczyć, jak mnie to zmieliło, jak bardzo nie mogłem się z tym pogodzić, że jak to ja facet, a taka cipa...Jest to obciążenie, jest we mnie, w nas, nawet jeśli nie mamy złej woli. I to JEST WOJNA. 

 

A z tą piosenką co dalej? Foch? Bez jaj. Nie takie rzeczy ludzie pisali, mówili sobie. 

Pamiętajmy może...

Jesteśmy wszyscy podkur***** pracą zdalną, nauką zdalną, covidową gimelą, zamrożeniem gastro, turystyki, spora część blisko decyzji o zwijaniu biznesów inni już podjęli decyzje, nie mamy kultury i to nie tylko osobistej, brak koncertów, rozmów, spektakli takich realnych, kultura w sieci to taki zlepek projektów…Ułuda, erzac - kulturalne udawanie by trochę zamaskować a trochę bejmów przykleić. Branże jedna po drugiej hotelarze, nagłośnieniowcy bez perspektyw, twórcy, artyści...A rachunki się same nie zapłacą ani dziewuchom, ani facetom, ani hetero, ani tęczowym...No się nie zapłacą.

 

Rząd nam pierdolnął nie tylko covidowe tańce na linie. Spoko, koronawirusa nie wymyślili ani Morawiecki, ani Kaczyński, chyba, że w zmowie z Edytą Górniak. Gospodarka kwiczy nie tylko przez morowe powietrze...Wali się nam wszystkim kraj na pysk. Zamiast próbować zasypać rów nienawiści dolewa nam się oliwy do ognia, rany posypuje solą. A one po prostu kurewsko bolą. 

 

W takim momencie „kurdupel nadęty miernota przeklęty” jeden z drugim, bo to nie prawda, że jest tylko jeden. (Niemcy lat trzydziestych to też nie tylko Hitler a rzesza popleczników, beneficjentów nienawiści…)

 

W czasach niepewności, i lęku o byt, w tak depresyjnych czasach, jakich od nocy stalinowskiej nie doświadczono w tej szerokości geograficznej, wspomniany prezes, miał nadzieję, że kobiety nie zauważą, że w tych maseczkach to jakoś przejdzie? Nie sądzę, obliczył to wszystko na wkurwienie. Miał świadomość konsekwencji – zatem jest winien tych konsekwencji. Orzeczenie Trybunału, to nie ma znaczenia teraz, czy się z nim zgadzam, czy nie - było po prostu podłe, cyniczne i jestem przekonany niezwykle celnie i z premedytacja pogłębiło polaryzację. Mnie się kompromis podobał. Wielu „Dziewuchom” nie. Nie tylko zresztą dziewczynom. Ale w tej kwestii to One powinny stanowić.

 

Sprytnie też w swoim wystąpieniu w stylu Breżniew zmiksowany z Jaruzelskim przekierował prezes wkurw na Kościół. Ten jednak dalej brnie w sojusz, który nie jest dobry, nie jest dobry nie tylko dla kobiet, czy ogólnie ludzi w tym kraju, ale też jest zgubny dla samego Kościoła. 

 

Trudno więc dziwić się, że Rewolucja krzyczy również w stronę KEP - „Trzeba było nas nie wkurwiać!”. Nie, rozpiszę się o winie Kościoła, choć tu mnie boli. Pierwsze podstawowe boli - wystarczyło nie dokarmiać nowotworu toruńskiego. Przecież już przed 15 laty biskupi wiedzieli, że heretyk ojciec Rydzyk patron nienawiści do wszystkich bliźnich, którzy nie myślą jak On, może być niebezpieczny. Rozmawiano o tym w episkopacie i co? I dupa i ta buta i strach zalęknionych książąt Kościoła o ich latyfundia strach przed innym ludzkim może kobiecym obliczem Kościoła. Kościół jako pierwszy rozpoznał, że dziś najlepszy sektor to geriatria. Dopiero potem poszły instytucje kultury, rezygnując z walki o młodych, bo kluby seniora na wszystko przyjdą. 

Nie na temat? Oj myślę, że bardzo na temat. Dobra do upadku Kościoła na jego własna prośbę, napiszę jeszcze kiedyś. 

 

To też jest tło obecnej rewolucji wkurwienia kobiet i nie tylko kobiet. Ten piękny spacer przez kraj, jest piękny właśnie dlatego, że różnorodny. I tylko jako taki może być skuteczny. 

 

Flagi LGBT, że niby pyta część czemu i po co, że czemu wszędzie teraz? Niby nie potrzebnie wmieszane, że cicho, że nie teraz... 

To tak na okrągło dużymi literami, jeśli ktoś siedzi w szafie całe życie, albo jak Hauser - to jak przełamie ten moment, tę barierę lęku - będzie już zawsze chciał oddychać pełna piersią. I ma do tego prawo. Niezbywalne prawo. 

 

Aborcja na życzenie?

Nie skłaniam się ku temu. Jestem starszym facetem, który ma syna i więcej dzieci naturalnie mieć nie będzie. Tymoteusz, mój syn, próbuje mnie przekonać, że statystyki i badania pozwalają wnioskować, że dostęp nie zwiększy wykonań. On się uczy – mu wierzę. 

 

Wiecie? Ja nie wiem. Jestem zachowawczy, taki był mój świat, tak mnie kształtowano. Zresztą kur** ja w Jarocinie w 84 śpiewałem kawałek Prowokacji z Ostrowa, nie przytoczę refrenu, dziś bym tak nie krzyczał. Jeden z nielicznych poza Izraelem zespołów reggae, który nie miałczał wówczas i nie utykał - też śpiewał „Czarną drogę”. Jak całe moje pokolenie mam w głowie walkę z komuną, wówczas aborcja była z nią utożsamiana, dziś nie wiem po kiego grzyba, mam w głowie wózek Hasiora, spotkanie młodych z Janem Pawłem II pod balkonem prymasowskim w 1979...Ej no byłem wtedy przeszczęśliwy, prawie w niebie byłem, że byłem na tym spotkaniu. 

Co jeszcze mam w głowie? 

Chyba nie chcę wiedzieć, niby wiecie 128 na tescie, sporo doświadczeń, itp. itd...miejska legenda a jednak boję się, że jak ruszę to gówno pod czachą będzie śmierdzieć. Mnie zadowolił obalony perfidnie kompromis. Wiem, że części spacerowiczek nie zadowoli. Powstrzymują się czasem z głoszeniem tego by nie wytracić kompromisowców w tym proteście. Szanuję. Wiecie jak mam nagle przejąć, naukowe dowody na początek życia, ja który wierzę, że prawdą jest przemiana chleba w ciało i wina w krew? Tak, wiem dla wielu w tej rebelii to Hogwart albo i gorsza magia. Nie przeszkadza mi to, że jestem dla Was niektórych „Dziewuchy” śmieszny. Pewnie mnie też niektóre hasła śmieszą. Śmiejmy się jednak do siebie, a nie z siebie. Idźmy razem choćby do najbliższego rozwidlenia, może tam już lepsze drogi…

 

Wchodzenie do kościołów, oddzielenie Kościoła od państwa?

Mniej mi przeszkadza, że Strajk Kobiet wszedł na msze, niż że komunii udziela mi Dziwisz, czy Gądecki, albo ksiądz pedofil. Dziś nawet mniej mi to przeszkadza niż zachowawcze milczenie niegłupiego jak sądziłem Polaka. 

 

Mazanie po murach zabytku zawsze mnie wkurwia. A jeśli obok aborcji sapaceruje ta rewolucja by oddzielić Kościół od państwa? Strach ma wielkie oczy. To jestem po trzykroć tak! Ten konkordat okrada nas z wolności. I nie ma dla mnie znaczenia, że może mamy inne intencje, z innych powodów chcemy tego samego. Ja katol idę tu z Wami. Mam przesrane, bo już mi niejedna „siostra” ZdrowaśMaryja ekskomunikę na facebooku nałożyła. 

I to przesranie jest błogosławieństwem, bo to moment, w którym mogę poczuć się jak bliźni odrzucony. 

Mogę poczuć to co Krzysiek i Piotrek z Poznania, co Piotrek Cykowski, co moja koleżanka, którą wypędzili z domu rodzice gdy przyznała się do aborcji, co kobieta piękna, a rozmiarowa w sklepie gdzie tylko ubrania dla modelek slim. Zróbmy to. Dojdźmy do rozwidlenia, to dziś zatrzyma degradację naszego życia, to jest obrona naszego życia nasz pro life.

Tak będę z tyłu czy z boku. Moje rewolucje miały swój czas, niestety były bezskuteczne. 

I tylko przypomniał mi się Skandal: " Nie bijcie się między sobą, a wtedy nikt nie będzie mógł was uderzyć. Daliście się podzielić jak wielogatunkowe bydło". Tak Dezerter, a zwłaszcza Skandal mogą irytować. To ZBOWiD. Taka przypadłość starców, że najpełniej i najchętniej wspominają młodość. Kochają młodość, ale własną, której już nie ma.

I jeszcze jedno PARTYZANTKA jest cudowna, mocna, prosta, na temat. Jestem mega ku*** dumny, że znam te dziołchy z tego miasta. 

 

Jarek Mixer Mikołajczyk.