• Start
  • Felietony
  • Albo rybki albo pipki. Popcentrala przegrywa z COVID 19. "Popka" czy popelina?
  • Jarek Mixer Mikołajczyk

Albo rybki albo pipki. Popcentrala przegrywa z COVID 19. "Popka" czy popelina?

Wszelkie formy smooth, to wkurzające oszustwo estetyczne. Mają z oryginałem tyle wspólnego co składanki Marka Niedźwieckiego z jazzem, albo Kenny G. z Charlie Parkerem. Spoglądam w tym ósmym roku na Popcentralę i trochę mi smoothno. Powoli dzieli los większości pomysłów tego miasta. Od dawna nie jest już tym co wymyślił Dawid Liberkowski, może dobrze, to nie zmienia faktu, że była potrzebna. Pomysł świetny, realizacja, poszła w nieco innym kierunku i to niosło "Popkę" przez długi czas. 

 

Siłą, poza wolnością wynikłą z totalnie obywatelskiego pisania, jest fakt: nikt nam nie płaci, my nie płacimy sobie - nikt od nas nie żąda pisania pod dyktando, było pewnie też to, że nie pisaliśmy o pietruszce, że pisali też młodzi ludzie. Pojawiały się teksty fajnych ludzi, dziś są to czasem publicyści ulubionych ogólnopolskich periodyków, pism, portali.

 

Teraz jest na Popce lipa. Czasem myślę, że Popcentrala to popelina raczej no po prostu chujoza*. 

 

Życie i tyle. Zabrakło nam impetu, determinacji? 

Może jest też głębszy problem.

Najlepszy czas, nie tylko ten gdy mocno kręciliśmy o rapie, środowisko hh się rozsypało, piękny był czas nie tylko: Anity Grzybowskiej i Zuzanny Krzesińskiej, potem ta ekipa od Teatru w Depozycie i Malarzy Ulotnych: Noemi Gadzińska, Wiktoria Młynarczyk, Tymoteusz mikołajczyk, Natalia Kryszak, foto Mateusz Zubel, Dominik Wilczyński wcześniej Łukasz Zachwieja. Były z nami Iza Budzyńska, Marta Rosołek, Gosia Deszcz, Ola Kondela, Jagoda Drzeżdżon, był Bartek Śmigielski, Andrzej Janka... Fantastyczne pióro Mikołaja Stopczyńskiego - dziś w sumie to już zawodowiec. 

Oczywiście był też czas dużej aktywności Ewy Jenek, naszej "dziewczyny na kołach". Z radością widziałem działania: Dobrawy Bąceli, Pawła Bąkowskiego, Alex Freiheit, Jakuba Dzionka jeszcze niedawno, Łukasza Mucioka, Renaty Mosiołekm, Piotra Buratyńskiego, Doroty Jenek.  

 

Oczywiste Kamila Kasprzak - Bartkowiak znaczyła tu kulturę wyraźnie. Ten duet, rozsądny konserwatysta naczelny (tak ja siebie postrzegam) i bojowa lewicowa Kamila zastępczyni - też był czymś niepowtarzalnym. Jak donosili koledzy ze stowarzyszeń branżowych (dziennkarskich) - jeden z niewielu w kraju. Popcentrala w tej idei widzenia kultury globalnej przez pryzmat oglądania z prowincji miał power i pewną wyjątkowość. Graliśmy też swoje w Radiu Toksyna. Coś jednak nie pykło w pewnym momencie i tyle. 

 

Żal dupę ściska, kiedy myślę o tym zapale, o pracy i energii i o tych niekiedy ważnych tekstach, imprezach, które robiliśmy - o tych 8 latach...Teraz to taki łabędzi śpiew, coś tam wrzucamy, żeby nie powiedzieć, że nas już nie ma. Profil na fb jeszcze jakoś żyje...ale...

Nie ma miejsca na smooth popcentralę. Po prostu wstyd jest PORUTA i tyle. 

 

Trochę jesteśmy żałośni jak Perfect, że to niby piosenka “trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść” ale najpierw jeszcze nagłabać za granie ile się da. My, jak to misjonarze nic nie głabiemy. No i też nie pozdrawiamy mieszkańców Środy w Gnieźnie jak Perfect na boisku do hokeja. To jedynie daje resztę nadziei.  

Zatem co? To już jest koniec?     

Przed Covidem, mieliśmy ruszyć z nową młodą ekipą. Usrało się. Młodzi nie zdążyli wejść w tryb. Stara ekipa, no nie uprawiamy polityki - już dość maseczek mamy na twarzach - stara ekipa dała ciała po całości. Kompletnie w przeciwieństwie do rządu polskiego i kilku innych nie daliśmy rady w czasach zarazy COVID 19. Teraz ludzie potrzebowali: grania, pisania, spektakli, recenzji...Nie streamingów z Berlina, a słowa o kulturze.  

Brakło sił, może determinacji, może też, ale to nie jest żadne zdupiesiałe dokonywanie samobiczowania i autupodpalenia, np. w moim przypadku sporo tej troski poszło w inne kanały. 

 

No ni cholery, nie można być na 100 %: Panem Walizką, Muzealnym Detektywem, Szczunem z Kareji, Mixerem i Jarkiem Mikołajczykiem, synem, edukatorem, ojcem (to akurat rola, która w moim przypadku daje spory feedback), mężem, dziennikarzem, publicystą, regionalistą i “chgw” kim - jednocześnie i wszędzie na maxa. Bogdan - nie biadolę nad Popcentralą. Chcę myśleć realnie. 

Teraz chyba jedyna uprawniona to maska "doktora Zagłady". Schnie zresztą gliniana matryca na inną okazję.

 

Zatem umówmy się jesteśmy do końca 2K20. 

 

Co by było jasne, nie chodzi o zbiórki, patronite i takie tam...Kasę lepiej dać na: skradziony sprzęt Jakuba Dzionka, na leczenie, którego potrzebuje Kai Krzemiński, albo na koszulkę SIKSY, którą w rozpędzie zapomniałem kupić. Stać nas na rzucenie z własnych bejmów, kasy na kolejny rok hostingu. Zresztą jedyną: rzeczą, sprawą i powagą w życiu, którą tak na prawdę można dać - jest czas.

 

Do końca 2020 chcemy dać szansę młodym. Oni już są, chcą, nie zdążyli zacząć, zmieniła się rzeczywistość, a boomer naczelny nie ogarnął rzeczywistości koronawirusa. 

 

Ej zostawmy dywagacje, czy ta pandemia jest prawdziwa czy zmyślona. Jest #zostańwdomu i tyle.  Trzeba kulturę odnaleźć w tej kiepskiej rzeczywistości. Jeśli nie w instytucjach, domach, ośrodkach kultury - warto ją odnaleźć w sobie. Jest o czym pisać, jest gdzie pisać. Pytanie czy jest komu?

 

Z Dawidem Jungiem pewnie teraz pójdziemy w historię kultury, mamy trochę nie publikowanych rzeczy jak się okazuje raczej aktualnych. Przed samym korona świństwem, powoli odpaliliśmy nowe działy. Jak jednak mieliśmy ruszyć Kulturę Kulinarną gdy zaraza zamknęła "Cud", "Misz Masz", "Dobry Browar" i inne miejsca tej kultury...

 

Wóz, albo przewóz i już. Płakać nie będziemy jak się wywróci. Nikt płakał nie będzie. Nie śpiewamy zabłoconej przez samego Frantza piosenki, że “jeszcze będzie przepięknie” - nie wiemy przecież jak będzie. 

 

“Wybuchło mi serce nie włożę go w to samo miejsce” - to mi w głowie, w okolicach płata skroniowego się tłucze.

Da się, żyć z wybuchniętym sercem? Dobra koniec melodramatu. Proste więc: jakby kto chciał, pisać dla Popcentrali...dajemy wolność, jeden warunek - piszemy o kulturze: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

*Tak obiecałem Tymoteuszowi nie używać wulgaryzmów. 

 

Jarek Mixer Mikołajczyk