• Start
  • Felietony
  • Nie jestem szantażystą emocjonalnym, jestem Dzieckiem z Chmur
  • Jarek Mikołajczyk

Nie jestem szantażystą emocjonalnym, jestem Dzieckiem z Chmur

Nie jestem szantażystą emocjonalnym, jestem Dzieckiem z Chmur a to dla mnie wiele znaczy. Słowo szantaż stało się politycznym wytrychem. Szkoda, bo autentycznym szantażem się brzydzę jak prawie każdy Wielkopolanin, a może jak prawie każdy człowiek. Dziś politycy zrobili sobie z szantażu knebel, a raczej robią go nam. 

"Byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie - ja wam mówię wszystko..."

Słowo szantaż stało się politycznym wytrychem. Szkoda, bo autentycznym szantażem się brzydzę jak prawie każdy Wielkopolanin. Dziś różnej maści politycy zrobili sobie z szantażu knebel, a raczej robią go nam. 

Wystarczy powiedzieć, że ktoś nas szantażuje i już możemy robić swoje. Nieważnym staje się czy robimy dobrze, czy źle.  Praktycznie każde “Nie” można dziś nazwać szantażem, niektóre emocjonalnym. Zwłaszcza jeśli nie jest to “Nie bo nie”. Tyle, że słowa mają swoje znaczenia, słowa bolą. 

Co to jest szantaż emocjonalny? 

Rozumiem, kiedy małe dziecko chce dostać 4 tysiące 295 samochodzik czy 5 tys 342 Barbie i rzuca się na chodnik, bije pięściami i ryczy. Na przystanku, obok, którego właśnie jest sklep zabawkowy, 122 ludzi czeka na autobus i właśnie gapi się na “nie-dobrego rodzica” - to, to jest szantaż emocjonalny. 

Kiedy jednak dziesiątki wychowanków Świetlicy Środowiskowej “Dzieci z Chmur” stają w obronie, likwidowanej placówki, którą wielu z nich nazywa drugim domem, to nikt nie ma prawa zrównać ich z rozkapryszonym bachorem wrzeszczącym na ulicy. Chcąc, nie chcąc, tak zrobiła wicestarosta powiatu gnieźnieńskiego. 

Lubię ekspresyjne wypowiedzi u polityków, dają nadzieję na to, że może mówią szczerze, tu jednak chyba nie zadziałał PR. Może, ktoś się też zdziwi ja lubię “Rudą Annę”. Znaczy ludzi lubię z zasady, też. A potknięcia zdarzają się wszystkim.

To jednak wicestarosta w imieniu powiatu wypowiedziała takie słowa: “Starostwo Powiatowe nie ugnie się pod żadnym szantażem, czy to będzie szantaż emocjonalny czy społeczny.” (podaję za Gniezno24). Tym samym nazywając, byłych wychowanków, wychowawców, i tych którzy najzwyczajniej świecie przerażeni są likwidacją Świetlicy Środowiskowej “Dzieci z Chmur” SZANTAŻYSTAMI. To był faul, a nawet Ordynarny Faul jak śpiewał pierwszy zespół disco polo - Papa Dance.  

Zacznijmy od tego, że szantaż emocjonalny to taki, którego “sprawcy używają go świadomie, z reguły wobec osób najbliższych lub takich, których reakcję są w stanie przewidzieć”.(za Anna Mazur, Kontrola emocji u ofiar i sprawców szantażu emocjonalnego w bliskich związkach, „Innowacje Psychologiczne” (I), 2005).

Nie zakładajmy: 

bliskości pomiędzy Starostwem, a obrońcami Dzieci z Chmur, nikt bliski nie wyrzuca cię z domu mówiąc, że jak ci się to nie podoba to jesteś szantażystą. Drugi wypadek czyli przewidywalność reakcji nie wchodzi zapewne w ogóle w rachubę w odniesieniu do starostwa. Przewidywalność polityków to oksymoron. Tak wiem, politycy pracujący w samorządach wymyślili sobie, że samorządowiec to nie polityk. Nie polemizuję, oni i tak będą w to wierzyć. W końcu nikt nie chce być łachudrą. To jednak daje nadzieję. 

Znamion szantażu w żadnym ze znaczeń prawnych nie miały wszystkie znane mi do tej pory wystąpienia osób, wyrażających sprzeciw. a związanych w ten czy inny sposób ze Świetlicą.

Jeśli jednak gdzieś wystąpił warunek przestępstwa zwanego szantażem w postaci: groźby bezwarunkowej to, od tego jest prokuratura, a nie bryfing prasowy. 

Rzecz jasna nie jestem obiektywny w temacie. Człowiek obiektywny to jednak, zdaniem mojego mistrza ojca Jacka Bocheńskiego, człowiek bez zdania, czytaj niepotrzebny. 

Tworzyłem nazwę Dzieci z Chmur, a razem z wychowankiem Adamem Wiśniewskim nazwę Teatr Dzieci z Chmur. Gdybym stosował jakikolwiek szantaż, pewnie teraz opisałbym dramatyczne losy Adama. Rzecz nie w wyciskaniu łez. Lepiej byłoby zapłakać nad decyzją Zarządu, nie nad Adamem, który wyszedł na ludzi, pewnie też lepiej zapłakać nad niefrasobliwością użytych słów. Chcę głęboko wierzyć, że to była niefrasobliwość. 

Byłem w życiu w różnych sytuacjach. Byłem prezesem, kierownikiem, z-cą dyrektora byłem - szkoda, byłem pomocnikiem lakiernika u Szkiebra, tokarzem, wychowawcą, edukatorem, kopaczem rowów, ujeżdżałem konie, rekwizytorem, szefem muzycznym dobrego radia i reporterem nienajlepszej telewizji...

Kiedyś nawet byłem terrorystą. Dokładnie to eko-terrorystą w szeregach skrajnej niemieckiej frakcji Ryby Piły (Säge Fisch) walczyliśmy wtedy z hodowlą gęsi na spasioną wątrobę. W Ludowym Wojsku Polskim, za to, kiedy spaliłem książeczkę Drużyny Służby Socjalistycznej i wiśniowy sznur, byłem karłem imperializmu. LWP nie ma, u mnie wszystko dobrze. Nigdy jednak nie zdarzyło mi się być szantażystą. Nie mam w zwyczaju na złość babci odmrażać sobie uszu, straszyć i grozić. 

Napisałem, że podejmując taką decyzję “Powiat podał się tym samym do dymisji”. Napisałem to na swoim profilu facebookowym. Tu nie ma szantażu. To proste stwierdzenie faktu. Powiat dla, którego 300 tys. rocznie to kwota ratująca dupę - nie jest Powiatem to proste. I czyją dupę ratująca? To inne pytanie. Ja nawet rozumiem, że to nie zadanie powiatu, że skarbiec jest pusty.

Nie czarujmy się. Moje, choć myślę za mało stanowcze, No Pasaran! w tej sprawie nie ma nic wspólnego z sentymentem i emocjami. To, że kiedyś TVP kilkukrotnie pokazywało film Dotknięcie Nieba - Juliana Pakuły, w którym Dzieci z Chmur, a zwłaszcza Teatr pokazano wśród najlepszych metod resocjalizacji i arteterapii - nie ma znaczenia. Podobnie jak fakt, że dzieciaki, które wcześniej nie widziały teatru pojechały do Legnicy by na zawodowej scenie zbierać laury. Tego jak słusznie przyznaje się Zarząd, nie można przekalkulować. 

Zatem bez emocji, bez nazwisk wychowanków zwłaszcza tych wybitnych, którzy zamiast zostać dziećmi brudnej ulicy z utworu TZN Xenna odbili się z trampoliny jaką były Dzieci z Chmur. Nie będę opisywał wizyt domowych u innych wychowanków. Byłoby to równie nieładnie jak podanie ile zarabiają pracownicy Świetlicy. Tak się po prostu nie robi. Dzieci z Chmur też, nie można mierzyć jedną miarą, bywało bardzo źle, ale bywało, że rodzice się pogubili, że wystarczyło podać rękę...  

Zatem:

300 000 : 50 = 6000 zł

chyba, że mam zepsuty kalkulator

Jeśli przez Dzieci z Chmur przewija się 50 dzieci to każde z tych dzieci kosztuje powiat 6 tys.  zł. Czy to naprawdę dużo? 

Istnieje ekonomia społeczna i ona daleka jest od emocji. Mówi ona między innymi, że około 40 % dzieci w trudnych sytuacjach rodzinnych i materialnych, które nie trafią na pomoc w postaci podobnych placówek jak wspomniana, nie radzi sobie w życiu i pozostaje trwale bezrobotna. 

Według wyliczeń ekspertów Deloitte roczny koszt, jaki ponosi państwo w związku funkcjonowaniem tylko jednej takiej osoby to ok. 10,5 tys. zł, biorąc pod uwagę wyłącznie utracone korzyści budżetu państwa oraz wydatki na składki zdrowotne dla osób długotrwale bezrobotnych. W tym szacunku, nie ma ujętych strat jakie ponosimy z tytułu tego, że osoby nie pracujące nie płacą podatku od ewentualnych zarobków. 

Zatem:

20 bezrobotnych, wygenerowanych przez brak opieki kosztuje nas:

20 X 10 500 = 210 000 zł 

Wystarczy dodać do tego nie zapłacone podatki, wszelkie zasiłki społeczne, które pobierać będą nie tylko osoby trwale bezrobotne, ale też te które pozostaną dysfunkcyjne oraz fakt, że każdy z tych wychowanków założy rodzinę nasuwa pomnożenie kosztów. Dodajmy też, kolejne 500 +, bo to będzie jedna z konsekwencji a jeśli jeszcze kilka dzieciaków wejdzie na bakier z prawem - koszty staną się ogromne. Nie trzeba być ekonomistą żeby widzieć, że koszt społeczny likwidacji “Dzieci z Chmur” jest większy niż koszt ich utrzymania. 

Rozumiem, że wicestarosta mówi o budżecie powiatu, ja o kosztach społecznych ponoszonych z innych budżetów. Tyle tylko, że ja płacę jedne podatki i to gdzie one trafiają, kto z moich pieniędzy płaci boli moją kieszeń tak samo. 

Nie ugniemy się bo nie mamy pieniędzy. To by wystarczyło. Każde dodatkowe słowo było zbędne i krzywdzące. 

Dziura w powiecie jest większa niż ta, którą w ramach happeningu Pan Boguś wykonał, ona jest nawet większa niż wszystkie dziury na Składowej w najgorszym okresie. To jednak nie usprawiedliwia arogancji. Choć myślę, że nie to było zamierzeniem pani Anny Jung. Domniemywam, że niektóre chaotyczne ruchy Zarządu są jedynie dowodem, tego, że krok dalej jest już tylko Czarna Dziura. Przepalony temat Szpitala, prowadzi do tego, że gnieźnianie, coraz częściej już go po prostu nie chcą. Jeśli budowa szpitala staje się ambicją polityczną, a nie interesem społecznym to dzieje się tak jak za poprzedniej kadencji. Sypie się nawet “Ściema to dziwna”. A Poseł Zbigniew stawia pomnik zamiast szpitala.  

Rozumiem słowa starosty Piotra Gruszczyńskiego, które usłyszałem w rozmowie prywatnej, wierze w jego wręcz dramatyczne położenie. Nie zazdroszczę. Wierzę, że nie stać Powiatu na prowadzenie Świetlicy Dzieci z Chmur, pewnie niebawem nie będzie stać na prowadzenie Ośrodka przy Żwirki i Wigury, że lecą nauczyciele w szkołach podległych Starostwu. Jest źle. Może dobrze, że ktoś to mówi. Poprzednia kadencja była raczej kadencją dobrobytu i nieustannych sukcesów, może szpitala nie postawiła ale pomnik Chrztu Polski i owszem, nie funkcjonujący i niefunkcjonalny, ale zawsze pomnik.  

Czego oczekiwałbym od samorządowców z powiatu? Samorządności a nie spychoterapii. Przepraszam ale opowieść o przyjęciu przez Miejskie Świetlice Socjoterapeutyczne - Dzieci z Chmur to albo dyletanctwo albo zwyczajne politolo-pierdololo. Starosto, różnicę sam usłyszysz, tylko posłuchaj jak brzmi Socjoterapeutyczne a jak brzmi Środowiskowe, albo jak brzmi Dzieci z Chmur. To jest różnica w deklaracji metod pracy. Tylko, żeby było jasne nie deprecjonuje MŚS. Jedna i druga forma jest potrzebna. Ale gdyby te dzieci, które są w chmurach chciały trafić do Socjoterapeutycznych to już by tam były i na odwrót. I Zosia Komosińska tworząc MŚS i Władysław Sobczak tworząc swoją świetlicę mieli różne drogi do jednego celu. Różne drogi, bo różna jest młodzież.

Gdyby np. starostwo zostając przy swoim zaproponowało, że pomoże znaleźć rozwiązanie, pieniędzy nie da bo nie ma ale da prawników, i wsparcie by stworzyć lub znaleźć fundację, a przede wszystkim dało czas do końca roku szkolnego na samoorganizację. Szacun. Miasto gdy chciało pomóc to zostawiło by tę świetlicę Dzieci z Chmur - przejęło w całości. Inaczej to dym jak wczoraj na Rat Kru na Offeliadzie. 

Zamiast nazywać, mnie Piotra Szymczaka, Tomka Sosnowskiego, Agnieszkę Libner, Sonię, Jakuba i innych szantażystami, zamiast "rozpierdalać" to co dobre tylko dlatego, że poprzedni Zarząd utopił powiat, a tak to przedstawia ekipa Piotra Gruszczyńskiego, zaprosilibyście nas do stołu i wychowawców dali czas do czerwca, ogarnęli byśmy to co przerasta powiat. Byłby wzajemny szacun. Tak są tylko poparzeni kawą - nic więcej. Nie przykłada się pistoletu do skroni bez uprzedzenia. Nie można tak z dnia na dzień "nocą kolbami w drzwi załomocą" bo wiecie wtety nam sie włącza "Ty ze snu podnosząc skroń, stań u drzwi". 

Zatem:

jako twórca nazwy, człowiek, który nie jest niczyim przyjacielem bo nie jest niczyim wrogiem, proszę spotkajmy się, rzecz jasna nie wyobrażam sobie spotkania bez Radka Kuźmicza, wychowawców, Agi Libner, Tomka, Piotra, Sonii i kilku innych, nie będzie szantażu, choć rozmowa nie będzie łatwa. Póki co mamy wrażenie, że się za moment biuro poselskie jakies przy Lecha otworzy. 

a chciałbym wierzyć że nie "wszystko ch..."

Jeszcze jedno, nie szukam pracy. Znalazłem swoje miejsce na Ziemi, Tej Ziemi. Swoje Dzieciom z Chmur już dałem i nie była to tylko nazwa. Proszę jednak też nie wciskać nam na to spotkanie tych, którzy sobie prawo odebrali sami pokornym milczeniem, a kiedyś mieli szacunek Dzieci z Chmur, albo też tych którzy poprzednią kadencją w powiecie wywołali to zło. O przyzwoitość apelować więc trzeba i do poprzedniego układu powiatowej władzy, po Was też trudno sprzątać. Pełen worek nie robi sie natychmiast pusty. 

Na marginesie czy to, że mieszkam na Rynku w Gnieźnie znaczy, że nie jestem "dzieckiem powiatowym'?  

Jarosław Mikołajczyk