• Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Książkowe shoty #2: „Nie ma” ściemy i wstydu

W drugiej odsłonie książkowych poleceń już robimy wyjątek, czyli rekomendujemy pojedynczą publikację, co podyktowała nam tegoroczna Nagroda Literacka Nike. Publikację, którą udało nam się wcześniej przeczytać, także w szerszym gronie w ramach gnieźnieńskiego Klubu Dyskusji o Książce.

Chodzi oczywiście o zbiór reportaży Mariusza Szczygła pt. „Nie ma” dla którego punktem wspólnym stał się tytułowy brak czy pustka, ale nie tylko w negatywnym sensie, bo czasem nieistnienie bywa wyzwalające, co nie znaczy, że nie okupione pewnego rodzaju żałobą. Tak dzieje się choćby w przypadku historii transpłciowego Karola dla którego pożegnanie z żeńskimi cechami Karoliny, przynosi pewną ulgę i szczęście. Natomiast inne opowieści ubierają „brak” w nowatorską formę czego przykładem jest zapisana w formie exelowskiej tabeli historia Ewy czy poetycki wręcz opis rzeki, albo podchodzą do sprawy raczej klasycznie, ale bardzo przejmująco, co odnajdziemy w głośnym i nagradzanym reportażu o dzieciobójczyni, która po odbyciu kary pracowała jako nauczycielka oraz jednym z „czeskich akcentów”, czyli opowieści o willi Mullerów w Pradze.

Poza tym „Nie ma” to z jednej strony wyżyny literackiego reportażu, gdzie nie istnieją zbędne słowa ani emocje, a wyróżnikiem staje się wspomniana forma. Natomiast z drugiej, nie wszystkie teksty są w nim równe, ba niektóre zdają się zbyt przegadane i nudnawe, gdzie chwilami drażni też maniera „wiedzącego lepiej” autora. Na szczęście jednak owa maniera, nie zakłada z góry konkretnej tezy, tak jak nieraz ma to miejsce choćby u Witolda Szabłowskiego, a w kilku przypadkach wręcz staje się pożądanym filozoficznie dopełnieniem. Tak dzieje się bodaj w najlepszym moim zdaniem reportażu o willi Milady i Franciszka Mullerów, który zaczyna się od „egalitarnej przestrogi”, czyli mniej więcej słowami, że piękna nie można pragnąć wyłącznie dla siebie, a dalej następuje niemal równoległy opis wyglądu willi, którą zaprojektował Adolf Loos oraz losu jego zamożnych właścicieli. Ten ostatni, to brutalnie przewrotna i poruszająca historia o tym jak przywołane pragnienie piękna, wystawione zostaje na próbę śmierci (Franciszka Mullera), opuszczenia (przez córkę Evę, która wyjechała za granicę) czy nacjonalizacji mienia (w czasie komunizmu), które bodaj najpełniej ukazało przywiązanie wdowy Mullerowej do budynku (wskutek przejęcia przez państwo, „zatrudniła się” w swym domu jako dozorczyni) oraz doprowadzenie do wpisania na listę zabytków dziedzictwa narodowego. Co ciekawe, w późniejszym czasie syn Evy sprzedał willę za połowę wycenionej kwoty władzom Pragi i dziś to miejsce jest jednym z ciekawszych muzeów.

Warto dodać, że mimo nierównego poziomu czy dopowiedzeń z którymi nie każdy musi się zgodzić, to dobra i pokazująca pewną prawdę o ludziach i świecie książka. Rzecz bez wspomnianych tez czy schematów, choć mogłaby być jeszcze bardziej różnorodna. Pięknie podana opowieść o faktach, gdzie nie ma ściemy, wstydu czy pozerstwa.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. Magdalena Karpińska i Kamila Kasprzak-Bartkowiak