• Start
  • Felietony
  • Boogie woogie, czas zakończyć. Kultura, kulturą, ale porządek musi być
  • Jarek Mikołajczyk

Boogie woogie, czas zakończyć. Kultura, kulturą, ale porządek musi być

Idzie nowe w Popcentrali. Bez jaj, taki marazm, w jakim trwaliśmy na Popce przez ostatni czas, jest nie do przyjęcia. Poruta. Jak mawiali na Budylcu pod Piątką – „kto się tłumaczy ten, się oskarża”. Dobra mea culpa. Kilka mocnych rozmów i było tylko jedno pytanie: W te albo wew tę? Kusiło dać sobie spokój, cholera zaczęło być wszystko rwane na popcentrali jak w piosence: „pojawiasz się i znikasz”, tyle że coraz mniej było Popcentralo mam na twym punkcie bzika.

Pierwsza decyzja był niecenzuralna w stylu: a pierdolę co ja z tego mam? No bo co mam? Poczucie niespełnionego obowiązku i świadomość, że coś jest nieakuratne.


Nie ściemniejmy – brak regularnych informacji choćby o Latarni na Wenei – bambrojewo, masakra i zgon. O koronacji Królewskiej prawie nic…może mniej boli, bo urząd se poradzi. Brak kalendarium, tu nie wiem, czy to potrzebne, ale zobaczymy.


Dotarło do mnie, że przecież nie o „mienie” czegokolwiek tu chodzi. Jako konserwatysta czasem muszę wkręcić sobie misję, Kamila pewnie jako człowiek lewicy wobec społeczeństwa, ja? Rzecz w tym, że dla małej ojczyzny, fyrtla, winkla, mojej prowincji.


Tak naprawdę pomyślałem sobie, o tym, że jednak Dawid Liberkowski – kiedy to budował, dał nam fajne narzędzie. Potem kiedy już było wszystko na nie, trochę jakbym tonął – przeleciały przed oczyma tysiące artykułów, i pewnie więcej zdjęć, kilka całkiem udanych imprez zrobionych przez Popcentralę. Przede wszystkim jednak tych kilkudziesięciu wspaniałych ludzi. Nie chcę Was wszystkich, którzy tworzyliście Popcentralę wymieniać, bo przecież było nas wielu. Zawsze byli, a i część jest do dziś z nami - ludzie, którzy nie zależnie od wieku i doświadczenia mocno żyli w kulturze.

Rzecz jasna dumni jesteśmy, że u nas pisała czasem, bo czasem Alex Freiheit, dziś regularnie dająca pióro Gazecie Magnetofonowej i Dwutygodnikowi. Niezwykle mocna była obecność na naszych łamach: Pawła J. Bąkowskiego – Szegetza, przez chwilę Ginger – MordorMuzik, Kuba Dzionek, który niedawno oddał do Urzędu Miasta Królika – Nagrodę Kulturalną Miasta Gniezna. Nie wspominam obecnej redakcji, bo – wiadomo. Kilku super pstrykaczy i kilka naprawdę dobrych piór.

Nie mogę podjąć decyzji likwidacji, bo 5 lat to podobno już tradycja, a kończy się 6. Nie mogę jej też podjąć, bo mam przed oczyma jak wspomniałem przede wszystkim tych wspaniałych młodych, ludzi, którzy wprawdzie wyfrunęli na studia, ale też dali cząstkę siebie. Mam też nadzieję, że był czas, gdy byliśmy ważni dla czytelników. Wiemy, że nie pisaliśmy w powietrze. No mamy świadomość dobrych statystyk.


Zatem. Dość opierdalania. Sprawy mają się tak. Od sierpnia wszelkie opłaty hoistingowe przejmuje "Firma Oli" – związana na co dzień z konserwacją zabytków.

Za ogromny dotychczasowy wkład nie tylko finansowy – ogromne dzięki dla Dawida Liberkowskiego. Nie przestaje być twórcą Popcentrali a z firmą Liber Media będziemy współpracować dalej.


Montujemy nową ekipę – potrzeba na m ludzi, którzy żyją kulturą – widzianą z prowincji, a niekoniecznie prowincjonalną. Nadal nie ma wierszówek, nikt nikomu nie płaci, sobie też nie płacimy.


Jako portal, którym kierują osoby zupełnie odmienne politycznie, skupiamy się dalej na pisaniu o kulturze. Nie będziemy jednak unikać komentowania tych przestrzeni, w których na „nasze terytorium” wchodzi polityka. Dość udawania, że tak nie jest. Wszystkie stanowiska decydentów kultury w instytucjach naznaczone są polityczną obsadą stołków. Nie będziemy obojętni więc na działania niekompetentne, ale też nie będziemy się bać, pochwalićtego, co dobre. Takie na 100% unikanie polityki jest dawaniem przyzwolenia na rządową, urzędniczą, czy radną - błazenadę. 
Popcentrala nie może być obojętna, na kantowanie i lekceważenie środowisk kultury. Dość taplania się w błotku uśmieszków.


Mimo tego chcemy kłaść nacisk na teksty opiniotwórcze. Pozyskaliśmy kilka nowych w przestrzeni pisania a osadzonych w kulturze osób, jeszcze nie czas na szczegóły. Więcej recenzji i relacji, zapowiedzi krótkie bez pierdololo i podniebnych zachwytów nad czymkolwiek.
Wracamy do gry, bo tylko misie haribo skaczą hophophop.

Wraca Leksykon Zapomnianych Gnieźnian (Dawid Jung), Felietony Gordony, będziemy też mocno współpracować z Interaktywnym Muzeum Gniezna i środowiskami, którym po prostu zależy, które nie zbierają głosów.


Wracamy do pisania o kulturze przez pryzmat prowincji, ale nie jak o pietruszce. Pojawi się trochę life stylu i gastro.


Zatem dość opierdalania się, lepiej opierdolić kogoś – jeśli zasłuży lub mu posłodzić jak zasłuży.

Pytanie:

Potrzebujecie platformy wolnego słowa o kulturze?

A może kurde chce kto nabrać doświadczenia?
To co lecimy z tym?

„Od jutra z jajem popirdalają” – jak mówił klasyk.

 

Jarek Mixer Mikołajczyk

redaktor naczelny.