• Start
  • Felietony
  • „Trzy po trzy” po dłuższej refleksji, czyli to co najlepsze w lokalnej kulturze!
  • Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

„Trzy po trzy” po dłuższej refleksji, czyli to co najlepsze w lokalnej kulturze!

To już prawie tradycja, że jeśli minął kolejny rok, to warto go kulturalnie podsumować na Popcentrali. Z różnych powodów postanowiłam to zrobić teraz, więc po raz trzeci jako subiektywna pasjonatka szukałam zachwycających ludzi i zdarzeń. Tym razem znów co innego w sercu grało, a chwilami wręcz kolektywnie.

Wydarzenia:

Latarnia na Wenei – hit sezonu i jednocześnie zapowiedź tego co najpiękniejsze w oddolnych działaniach na najbliższe lata! Najlepsza inicjatywa kulturalna jaka mogła się Gnieznu przydarzyć i która już teraz wyznacza trendy oraz standardy w myśleniu o wspólnej przestrzeni! Innymi słowy, niezależne, plenerowe „centrum kultury” powstałe z woli i serca lokalnych aktywistów z Oślej Ławki, w tym głównie Jakuba Dzionka. Poza tym działanie, które pokazało, że możliwa jest współpraca pomiędzy gnieźnieńskim Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji, które udostępniło przestrzeń, Fundacją Pracowniczą firmy VELUX, która na 20-lecie istnienia swych fabryk przekazała w ramach programu „VELUX Lighthouse” wsparcie finansowe oraz przedstawicielami trzeciego sektora, co oddali się Latarni bezinteresownie. Całe przedsięwzięcie to zaś nic innego jak skrawek ziemi nad jeziorem Jelonek zwanym Weneją, zewnętrzna infrastruktura w postaci stolików, siedzisk i sceny oraz skłoterski czyli bardzo wolnościowy i niekomercyjny klimat. Bo ponoć na Latarni swój pomysł może zrealizować każdy. I nie ważne czy będzie to koncert lokalnej kapeli, warsztaty z języka migowego, gry na bębnie czy prelekcja o psychologii zwierząt albo zajęcia dla dzieci prowadzone przez Panią Konewkę, bo liczy się idea dzielenia pasją. Pasją do kultury, aktywności i ludzi. Osobiście też podawałam niejednokrotnie Latarnię jako wzór prawdziwie egalitarnych działań, które w dobroczynny sposób oddziałują na społeczeństwo i stanowią antidotum dla świata komercji, podziałów czy logiki zysku.

Konwenty fantastyki Fantasmagoria – stałość, stabilność i jakość. Bo chociaż taki „festiwal” fanów fantastyki organizowany jest, również przez Klub o nazwie Fantasmagoria, właściwie co roku, to właśnie za tę wytrwałość w działaniu i utrzymywanie wysokiego poziomu przez 9 lat (w tym roku będzie „konwentowa dyszka”) należą się laury. Niewielu bowiem w dzisiejszych czasach jest długodystansowców, bo niestety także w kulturze ważniejszy bywa szybki efekt, efektowny sukces i generalnie nowe wyzwania. Konwenty Fantasmagorii za to niestrudzenie i stopniowo budują swoją markę i w związku z tym ich sukces czy efekt wpisania w kulturalną tkankę miejską zdaje się trwalszy. Wszak to nie od dziś jest znane przysłowie, że „Kropla drąży skałę nie siłą, lecz często padając”, a gnieźnieńscy fantaści wręcz wzorcowo realizują jego przesłanie. Poza tym nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie swoisty lider tej grupy Wiktor Koliński oraz w dużej mierze rozrywkowy charakter podejmowanych działań, który wbrew pozorom pozwala przemycić poważniejsze treści. No i jeszcze lider zdaje się „szefem” z prawdziwego zdarzenia, bo już wychował sobie rzeszę następców, a przynajmniej podobnych mu „orgów” czyli organizatorów i drużynę wolontariuszy.

Wystawa prac Dawida Stube, czyli fotoreportaż „Igor – Zespół Kociego Krzyku” - tym razem to jedyne „pojedyncze wydarzenie”, które moim zdaniem szczególnie wyróżniło się w minionym roku i zasługuje na szerszą uwagę. Dawid Stube to bowiem znany i utalentowany gnieźnieński fotograf, który z właściwą sobie reporterską wrażliwością przygląda się bohaterom swych zdjęć, i to jego „przyglądanie się” zostało już niejednokrotnie docenione choćby przez nagrodę w konkursie Wielkopolska Press Photo, publikację w magazynie reporterów „Duży Format” czy kilka świetnie przyjętych wystaw. Bohaterami jego prac zaś stali się Renata i Igor, czyli matka walcząca o jak najbardziej normalne życie swego dziecka oraz syn cierpiący na rzadką chorobę genetyczną zwaną zespołem kociego krzyku. Natomiast to co najciekawsze w tym przedsięwzięciu okazało się dla jego autora, to totalna zmiana perspektywy z chęci pokazania głównie walki o normalny świat na perspektywę pielęgnacji miłości. Bohaterowie Dawida bowiem zbudowali między sobą potężną więź, która pomaga im przetrwać trudne chwile i opiera się właśnie na miłości. Można więc domyślać się jak ważne to było odkrycie dla fotografa. A dla nas? Kapitalne obrazy wizualizujące emocje i to co w życiu najważniejsze, czyli bezinteresowną miłość między ludźmi. Światłoczułe arcydzieło potwierdzające słowa, że „Człowiek – to brzmi dumnie”.

 

Ludzie:

Kobiety – to pierwsze z kolektywnych wyróżnień i wcale nie chodzi o to, że pojedynczą osobę było trudno wybrać, tylko fakt, że każda z wymienionych niżej postaci zasługuje na uwagę. Począwszy od żyjących bohaterek wystawy pt. „Społeczna historia Gniezna – Kobiety”, którą miałam przyjemność współorganizować, a skończywszy na tych, które się tam nie znalazły, lecz należą się im laury. Jeśli chodzi o te ostatnie, to w minionym roku swą aktywnością i determinacją zaskoczyła na pewno po raz kolejny prof. Grażyna Gajewska organizując m.in. konferencję naukową „Samodzielność i wspólnota. W stulecie wywalczenia praw wyborczych Polek” czy wychodząc w ważnych sprawach na ulice. Dalej, cieszyć może uzyskana „samodzielność” Marty Pacak, zastępczyni dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury, która wreszcie otrzymała pod swoją opiekę kulturalny kompleks w Ratuszu z Domem Powstańca na czele i znając jej pracowitość oraz kreatywność, już dziś można być pewnym, że świetnie go rozwinie i nie będą to wąskie horyzonty. Natomiast z bohaterek przywołanej wystawy warto ponownie docenić punkową performerkę i świadomą siebie artystkę Alex Freiheit, która stała się już „marką” rozpoznawalną w kraju (patrz ostatnia nominacja do Fryderyka) oraz zagranicą (koncerty w Niemczech, Czechach czy Grecji) i dalej konsekwentnie realizuje swój plan. Podsumowując, prawda jest taka, że doczekaliśmy także w Gnieźnie czasów, że aktywna kobieta w sferze publicznej równa się sukces, który w żaden sposób nie jest mniej ważny niż ten osiągany przez mężczyzn. Jakby tu sparafrazować zdanie z dekretu Piłsudskiego potwierdzającego prawa wyborcze kobiet: „Ważny jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci”.

Młodzi – kolejne z grupowych laurów dedykowane tym razem ogólnie młodzieży, a w szczególności wszystkim tym pięknym i młodym wolontariuszom, co „całą chmarą” przychodzili na zeszłoroczny Festiwal Filmowy Offeliada czy Konwent Fantastyki Fantasmagoria. Choć może bardziej widoczni byli dla mnie ci co na Offeliadzie, a może po prostu bliżej im się przyjrzałam jako temu kolejnemu pokoleniu będącemu nadzieją dla lokalnej kultury. Przyglądać zaś się było komu, bo młodzi poza entuzjazmem i autentycznym zainteresowaniem imprezą oraz zrozumiałym „walorem towarzyskim”, chętnie podejmowali się różnych zadań. I tu z radością pozwolę sobie wspomnieć Aleksandrę Klaś i Kacpra Ucińskiego, co swoim piórem wzbogacili festiwalową gazetkę, Mikołaja Zaradzkiego, co nakręcił przyzwoitą autobiograficzną etiudę i jej nie wysłał na offeliadowy konkurs, ale za to „rzutem na taśmę” załapał się do pomocy, Olę Kondelę, co na studia wyjechała, lecz z radosnym sercem wraca, jurorującą poetkę, która nie byle jakie kino lubi czyli Zuzę Chełek, podobnie zaangażowanego w filmowe oceny „naszego” Mikołaja Stopczyńskiego, Angelikę Kamińską, co też z koleżankami ogarniała festiwalową rzeczywistość i wielu innych. I choć nie jestem w stanie wszystkich wymienić, to najważniejsze jest, że te młode osoby są, bo zastępowalność pokoleń potrzebna jest również kulturze. Szczególnie tej w mniejszych miastach.

Piotr Wiśniewski – o tym Człowieku właściwie wyczerpująco napisałam już tutaj: https://www.popcentrala.com/176-zapowiedzi/2589-wlasciwy-czlowiek-na-odpowiednim-miejscu

Jednak jeszcze dodam, że miniony rok w dużej mierze należał do niego, bo oto jako ustabilizowany życiowo mężczyzna o gołębim sercu, kulturalny kreator wielu miejskich imprez i festiwali oraz wytrawny dyplomata łączący nierzadko ogień z wodą, co potrafi zadziwić się światem – rzucony został u progu 40-stki na „nowy ląd” i wierzę, że sobie poradzi!

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. 4x K. Kasprzak-Bartkowiak, 1x Anna Farman, 1x Fantasmagoria

Tagi: 2018 Kulturze Gniezna