• Start
  • Felietony
  • Dlaczego rozumiem liberałów? Choć w kulturze niezupełnie o to chodzi. Zabobony i realizm magiczny pieniędzy podatników.
  • Jarek Mixer Mikołajczyk

Dlaczego rozumiem liberałów? Choć w kulturze niezupełnie o to chodzi. Zabobony i realizm magiczny pieniędzy podatników.

Pieniądze podatników. Magiczne zaklęcie bez znaczenia, którym to zaklęciem wyciera się gęby wszystkie i wszystkim. Bo przecież to takie ulotne, te pieniądze podatników jak realizm magiczny Tomasza Budzyńskiego, który już nie chce się wydzierać, więc re definiuje Max Ernsta zmieniając nieco kolory i kształty.

Przypomina mi się pewien były już prezydent małego miasteczka, o wielkiej historii, nadmuchanej jak balon z helem. Historii, która się tak unosi wysoko, że okiem sokolim nie zmierzy, ale gdy próbuje przemówić — brzmi jak odpustowy hel do gadania... Cóż odpust był tu przez wieki jedyną atrakcją... Był też jedynym, to prawda, przejawem wolności. Pewnie piętnem tego jest kojarzenie Wolności przez: Nią/Niego z hukiem korkowca i piłeczką na gumce, która ze swej natury nie jest wolna. (Zostawmy na razie Wolność, kanon liberałów; to potem).

Wracając jednak do prezydenta, miał niezwykle wkurwiający zwyczaj mówienia o: pozyskaniu, wydawaniu, oszczędzaniu i jeszcze kij wie czym, co można robić z kasą – pieniążki. Ryj bym takiemu obił.

Pieniżąki? No właśnie co to takiego? Łatwo mówić o nieswojej kasie pieniążki...
Czasy były inne, cięższe i te pieniążki, które inni magicy nazywają pieniędzmi podatników to były bardzo często ciężko, zarobione pieniądze. Bezrobocie w dziurawym wówczas opłotku Poznania sięgało 20 i więcej proc...
Te zajumane każdemu w wysokości cirka20% haraczu zwanego podatkiem pieniądze, bejmy, mamona...to żadne tam kurwa pieniądze podatników, czyli pieniążki prezydenta: tego, siakiego czy jeszcze innego.
To:
moja,
Twoja,
Jego, Jej
KASA.

I to jest jedyna optyka wymiany/odmiany walut. Nie ma tu też liczby mnogiej. W liczbie mnogiej te pieniądze (pieniądze, a nie pieniążki, panie anestezjolog prezydent – były), stają się publiczne.
Nasze
Wasze
Ich, czyli- niczyje.

Prezydenta, starosty, radnego, senatora, posła, dyrektora ośrodka kultury, czy centrum kultury, czyli NIKOGO.
Pieniądze publiczne? Kurde Dawid, publiczne są domy publiczne i szkoły publiczne, a one z natury prowadzą do chorób czy rozpadu. Wenerycznych, psychicznych, małżeństwa czy osobowości zależy jedynie od tego, czy chodzisz do domu publicznego, czy do szkoły, to jedynie inny rodzaj skrzywienia. Różni się tylko tym, że do domu publicznego chodzić nie musisz.
Pieniądze również te na kulturę to pieniądze:
Moje
Twoje,
Jej, Jego

Jarka (przepraszam moich rodziców, nienawidzę zdrobnień, ale Jarosław zostało zawłaszczone),
dobra Mixera
Dawida
Kamili,
Pawła,
Alex,
Ramzesa,
Roberta,




Pieniądze, które ciężko, lub mniej ciężko zarobili i oddali w haraczu; chcąc lub nie chcąc. Więc...
Mają do nich prawo.

Te pieniądze: Moje, Twoje, Jej, Jego nie są więc pieniążkami i nie są też publiczne czy bezosobowo: prezydenta, starosty, radnego, senatora, posła, dyrektora ośrodka, dyrektora centrum...bla bla...

A co do publicznych to pożytek przynoszą jedynie toalety. Dzięki nim mniej śmierdzi, i jest trochę jakby czyściej...

Zatem:

Nie mam bólu, gdy Kamila i Paweł oraz te kilkanaście osób, które chcą obejrzeć filmy po prostu z tych Kamili i Pawła, Tomka, Mixera, Darii i kilku innych osób części haraczu sobie ten film obejrzą i podyskutują.
Z mojego liberalnego punktu widzenia: należy im się — to raz, szynkarz Piotr, czy szynkareczka Magda parę piw sprzedadzą... Zarobią – to dwa. Andrzejek nie będzie w tym czasie zrywał plakatów Młodzieży Wszechpolskiej, która czy się to mnie i Andrzejowi podoba, czy nie jest nadal legalna – to trzy...(inna sprawa, że wiesza je nielegalnie i hasła jakieś takie...). Pożytek panie...sam pożytek. I nie jest to pożytek publiczny – kolejny zabobon.

No dobra ostatecznie nie mam też bólu dupy, jak sobie chłopcy w pruskich mundurach pobiegają, bawiąc się w wojnę. Dopóki nikt samozwańczemu wojsku nie da ostrej amunicji... No, cholera przecież, nie robią tego z pieniędzy publicznych, tylko z Ramzesa, Roberta, Tomka (tego innego niż Sosna), Macieja-części haraczu.

Jasne, że polemizuję wewnętrznie z tym, czy to ma sens i jaki, historię sprowadzać jedynie do wojen. Tyle, że przecież to nie polega na tym, czy się mi podoba, czy się z tym zgadzam. Na co decyduje się swoją część haraczu wydać; Ramzes, Tomek, Robert... Do momentu, gdy nie łamią prawa, ja liberał milczę. Każdemu wolno, żyć jak chce.

Dziś nie piszę przecież o etyce, co za tym idzie, nie piszę o estetyce. Nie piszę też o Polsce, która dla mnie sprowadza się do: Adama Struga, Apolonii Nowak, Starego Marycha, Grześuka, Ruty, Kapeli Ze Wsi Warszawa, Marii Pomianowskiej, Samych Suk, Marka Makarona Motyki, Hanki Wójciak, dudziarzy, gajdówgądków i podwórkowych grajków... To z czystego pragmatyzmu i realizmu niemagicznego, bo te pieśni i opowieści, które snują, trwalsze są niż każda mapa. Wolno mi nie wzruszać się przelewem krwi, a płakać, gdy Adam Strug zaśpiewa: Któż tam po kómorze...albo Maria Pomianowska wygrywa wiatr na suce... Wolno mi też poczuć ten słuszny gniew, gdy R.U.T. A wykrzykuje Pieśń o Jakubie Szeli... Tak samo mi wolno, jak tym, co spinają poślady na samo brzmienie słowa Polska.

 



Wolno: mi, Tobie, Jej, Jemu, bo te pieniądze nie są publiczne. Są: moje, Twoje, Jej, Jego. I nie są to kurwa pieniążki, nie są publiczne, i nie są podatników.
Zgoda - nie są też niczyje. Czyli nie są: prezydenta, starosty, radnego, senatora, posła, dyrektora ośrodka lub centrum kultury. Daleko bardziej godzę się wewnętrznie na to by w drodze np. konkursu: Robert, Kamila, Paweł zrealizowali, część swojego udziału niż by o tzw. części wspólnej decydował/decydowała: prezydent, starosta, radny/radna, dyrektor/dyrektorka, senator, poseł/posłanka oni są bezosobowi. Wolę by decyzję podjął Ktoś, a nie Nikt.

Polano wodę. Może jakiś przykład?

Nie godzę się, by np. dzieciaki, których rodzice, konkretni kurwa rodzice, nie jacyś tam podatnicy, płacili za zajęcia w ośrodku kultury. Ja liberał, no dobra prawie liberał, bo prawie konserwatysta (prawie robi różnicę naprawdę) chcę by dzieci tych rodziców dostały kulturę za darmo? Przecież jestem przeciwny jakiemukolwiek rozdawnictwu, począwszy od 500+ a skończywszy na kiełbasie wyborczej...

Jakie za darmo do Ciężkiej Anielki? Rodzice, tych konkretnych dzieci: Ty, On i Ona, płacicie haracz w podatku na utrzymanie Ośrodka Kultury, czy Centrum, żeby nie było, że jakiś stronniczy lewicowy jestem. (Ja nawet serce mam po prawej stronie, może dlatego mnie tak czasem boli, bo się dusi). Nie zrozumiem nigdy, jak mają płacić drugi raz za to samo?

Halo, zapłacili i za tego szeregowego instruktora i za te 10 etatów.
Liberał jestem, prawie, przecież oni mogą przyjść np. do domu do instruktora, no i wtedy rozumiem, że będą płacić mu bezpośrednio... No i to rozumiem. Choć niezupełnie, bo w takim razie, po co mają płacić na te 10 etatów?

Nie no dobra, to taki przykład, który mnie dotyka. Znaczy to przykład konkretny, a nie prut publiczny/społeczny, czyli niczyj. Trzymając się tego mojego liberalnego nic darmo... Tak nic darmo, więc za to, że ojciec/matka: Krzyśka, Jonasza, Maćka, Jordana, becelują pieniądze na te ośrodki i centra takim: CreateSavior, Big UP (e oni to nawet sami podatki już płacą na te Centra/Ośrodki), PigsMightFly, należy się sala prób bez drugiej opłaty. Zostało zapłacone raz.
Ok. Przykład tyż wydumany. Przecież wiadomo, że teraz Kultura Powiatu siedzi na policji*, a w MOK-u nie ma warunków. No to jak kultura na policji albo nie ma warunków, znaczy, że ojciec/matka: Krzyśka, Jonasza, Maćka, Jordana, becelują pieniądze na te ośrodki i centra za darmo, a może na darmo. Dobra wiem i oni i Ryba & The Witches – dają sobie radę. Nie mniej wrażenie jest, że coś tu nie gra. No na pewno nie grają próby w Ośrodkach/Centrach...


Jak śpiewał Kyu, nomen omen też Budzyński:
„System niszczy ludzi
zabija myśli me”.
..


Dobra mnie on się też nie podoba. Tylko albo go zmieniamy, albo...nie skaczmy sobie do oczu, dlatego tylko, że ktoś coś w ramach tego systemu próbuje... Bo inaczej zostanie: Tobie, Jej, Jemu, Mnie wrażenie, że po kiego grzyba daliśmy się sprowadzić do wartości podatnika? Jak gówno nam z tego... No bo łatwo zaśpiewać:

Chciałem być marynarzem
chciałem mieć tatuaże
podróżować,
 zwiedzać świat

pięknie żyć, garściami życie brać”

Tylko czy będzie jak dokończyć, bez łykania żaby:

„chciałem wnieść coś nowego
chciałem mieć więcej wiary
los okrutnie ze mnie drwił
mojej wiary nie odebrał mi”

Jak śpiewał Miszczu tuż przed odebraniem Medalu Zjazdu Gnieźnieńskiego za wybitne zasługi dla Gniezna i kultury tego miasta.

Tytułem długiego wstępu napisałem. CDN...będzie i o lizaniu dup wzajemnym, ale i kopaniu się po tychże dupach...

*Centrum Kultury eSTeDe w trakcie przebudowy, administrację przeniesiono do byłych budynków KP Policji w Gnieźnie

PS. 1. Namnożyło się felietonów i oświadczeń. Kolejne czeka na publikację, tym razem głos młodego pokolenia. Zatem, gdyby, ale pod warunkiem ktoś miał coś do powiedzenia w sprawie kultury, niekoniecznie tej pierwotnej kultura agra - polecam mail info@popcentrala

PS 2. Nigdzie nie napisałem, że w Ośrodkach/Centrach nic się nie robi. Wolę zaznaczyć, żeby nie było oświadczeń i sprostowań. Nie wiem też czy Ramzes, albo ktoś inny o użytym imieniu, pozyskał jakąkolwiek kasę ze swojej części haraczu na działania, to przykład - raczej fugura literacka...

PS 3.

Jarek Mixer Mikołajczyk

 

Tagi: Pieniądze Podatników Prezydent Senator Starosta Baba Jaga

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Happy Olo

Kino Helios
Czwartek 26 kwietnia 2018
godz. 18:00

Narzeczony na niby

Kino Helios
Czwartek 3 maja 2018
godz. 18:00

Atak Paniki

Kino Helios
Czwartek 17 maja 2018
godz. 18:00