• Jarek Mixer Mikołajczyk

3po3 – Mixer mierzy się z 2017 rokiem w kulturze

Zacznijmy od tego, że nie był to rok kultury w Gnieźnie. Wiemy jednak, że takiego roku nie będzie. Nie odliczamy przecież czasu: do koncertu Depeche Mode, czy Ricardo Muti w Gnieźnie, tylko do Mundialu w Rosji. Wszystko w temacie, że jest niby lepiej. - Wszystko ma swoje priorytety – jak rapował klasyk.

Nadal nie widać symetrii. Nadal, adept piłki nożnej, bierek sportowych, tenisa stołowego, może być dotowany przez miasto i to jest ok, a np. dobry młody raper, piosenkarz czy poeta to już nie...No, ale bo dlaczego nie, niech mi ktoś wytłumaczy?

Nadal dreptacz Wojciech Ś. wydrepce se kolejną absurdalną wystawę znaczko-monet i stempelków z okazji rocznicy, każdej: Kościuszki, Chrobrego, Spalenia katedry, pobudowania wychodka...

Brak strategi dla kultury, jest jedynie dowodem braku wyobraźni i niczym więcej.

Bo to ferment intelektualny i kulturowy przynosi rozwój, nie widać go tak błyskawicznie jak drogi, ale też nie wyjeździ się...nie będzie trzeba łatać asfaltu. Nie strzeli bramki, ale też nie wpuści.

Sara Powaga po prostu będzie dobrą skrzypaczką, SIKSA już dziś jest wysoko w rankingach zjawisk kulturowych w kraju...Miłosz Szymkowiak i Michał Reszko lecą po bandzie...nikt im szkółki raperskiej nie sponsorował, trenera nie zatrudniał za miejskie pieniądze. Martyna Skolasińska – Skola dalej będzie podbijać slamy, własną pracą, stypendium nie dostanie, nie tylko dlatego, że miasto ma inne priorytety, ale jakaś taka niby Blondie i pyskata jest. Sasza Kruk – ma talent tej miary, że okiem sokolim nie zmierzysz i co kurwa z tego, że w piłkę nie kopie?

A ja się pytam w czym Oni są gorsi niż kopacze piłki?

Brak stypendiów w dziedzinie kultury jest właśnie odliczaniem przez nieczynną budkę telefoniczną czasu do Mundialu w Rosji, czyli odliczaniem głosów w zbliżających się wyborach.

Wiadomo wszak w zdrowym ciele zdrowe ciele, jak mówił polski poeta. Czy mam coś przeciw strefie kibica? Nie!

W żadnym wypadku – poprzednia strefa była promocyjnym strzałem w dychę. Ja tylko piszę, nie dajmy się omamić...Jest dobrze, ale nie beznadziejnie jak mawiał o czasach propagandy PRL mój ojciec; inżynier, umysł ścisły, a przy tym uczciwy człowiek.

O co mi w ogóle chodzi? O proporcje, nic więcej. Bo na pewno nie o sprawiedliwość. Socjalistą nie jestem.

Oszczędźmy sobie dywagacji? Nie, zostawmy je tylko na inną okazję.

3po3 jest w zamyśle takim podsumowaniem roku w kulturze. Zostawiamy kraj i świat w spokoju, nasz fyrtel to nasz fyrtel. Najlepiej się żyje za naszym winklem. Rzecz jasna tego typu podsumowania są zawsze osobiste.

Barbara Miczko-Macher powiedziała kiedyś, Jarek Mikołajczyk uprawia dziennikarstwo osobiste. Koleżanka z SDP – miała sporo racji.

No i...ten... nie będzie pewnie rygoru, że 3 kategorie tylko i w nich po trzy typy...3po3 to raczej dwuznaczny tytuł jest.

Wydarzenia:

Jubileuszowa wystawa Elżbiety Binkowskiej.

Wystawa bez precedensu z wielu względów. Fantastycznie wydany katalog. Do tej pory poza nieżyjącym już Mirosławem Skrzypkowskim nikt w tym mieście się takowego nie doczekał. Do tego mistrzowski skład, robota graficzna...W przeciwieństwie do wspomnianych sztampowych zdjętek Gnieznejewka. Fajnie, że wsparła to firma Altom. Nareszcie. Ale nie o firmie piszemy. 30 lat pracy artystycznej Elżbiety Binkowskiej – to 30 lat pracy najbardziej wyrazistej obok Roberta Bartla i Bartosza Muszyńskiego artystki w Gnieźnie. Trzeba też oddać, świetnie zaaranżowana przez Iwonę Wiśniewską wystawa. Bardzo szeroka kolekcja prac, pożyczona od prywatnych kolekcjonerów. Dobrze pokazana droga rozwoju, etapy twórcze i rzecz jasna ilustracje. Tak jak Ela nie mieści się w ramach, tak jej prace nie zmieściły się w mokowskiej galerii. Fantastyczne wydarzenie. Nareszcie.

Tim McMillan – wirtuoz z Australii na Grajkach Ulicznych.

Że, niby skoro szef Popcentrali jest mózgiem Grajków Ulicznych to nie powinniśmy o tym pisać?

Dajmy już koniowi do przeżucia to siano mityczne o obiektywnym dziennikarstwie. Obiektywne znaczy po prostu nijakie nic więcej. Pięknie kiedyś o tym pisał ojciec Bocheński. Chyba, że dziennikarstwo informacyjne to by było, a nie jest. Tim McMillan gitarzysta, z Australii, który grywał przed Al Di Meolą, na co dzień współpracuje także z Ugly Kid Joe, ma na swoim koncie wspólne nagranie Philem Campbellem (Motörhead) i z Clinton "Bär" McKinnon z Mr Bungle zagrał razem ze swoją skrzypaczką Rachel Snow na gnieźnieńskim Rynku i koncertowo i ulicznie.

To było wydarzenie, warto też powiedzieć, że była to pierwsza wizyta Tima w Polsce. Oprócz Tima, Grajki miały jeszcze kilka mocnych punktów i bardzo mocnych. Po raz kolejny Sasha Bool czarował, fantastycznie zagrał Swiernalis z zespołem, bardzo dobry koncert dał Jacek Herzberg ze swoim zespołem no i Witek Muzyk Ulicy na koniec festiwalu...Wcześniej jeszcze śląski blues Makarona i Rico...

Variete – premiera płyty Nie Wiem w Gnieźnie – po prostu Preteksty

Preteksty 2017, to przede wszystkim fantastyczny Slam. Tu Ośla Ławka nie ma sobie równych, a Slamy nie są dobre jak na Gniezno – są po prostu jednymi z lepszych w Polsce. Tegoroczne Preteksty, to jednak w dużej mierze niesamowity, zjawiskowy koncert Variete. Legenda polskiej zimnej fali w nowej odsłonie z ocenianej przez wielu krytyków bardzo wysoko płyty Nie wiem, ale też z długim drugim setem – starych kawałków. Na koncert przyjechali fani z całej Polski, bo to w Gnieźnie zespół grał w dniu premiery płyty. Występ Variete poprzedził dobry koncert Dogs in Trees. Młyn jako miejsce – dał radę.

The Kurws – niesamowity, pełen emocji i muzycznego prania po pysku koncert.

Jeden z najlepszych w historii klubu Młyn. Po raz kolejny organizatorem wydarzenia było Stowarzyszenie Ośla Ławka. Koncert bez precedensu, nareszcie w Gnieźnie zagrano, coś dla ludzi a nie jazzik srezik.

Jeśli już o jazzie mówimy. Po raz pierwszy chyba Agencja JazzGra wyskoczyła ze sztampy. Fantastyczny koncert Stanisław Słowiński Quintet. Tak to było COŚ.

Osiołkowi w żłoby dano – premiery u Fredry

No bo, Solaris ważne i dobrze zrobione, a Mewa jeszcze ważniejsza i teatr czysty. To były wydarzenia i tyle. I to, że ten teatr co to jak Feniks z popiołu się odrodziła i jakoś tak pofrunął w stronę sztuki nader zaangażowanej we wszystko możliwe, powrócił do robienia Teatru... W Solaris niesamowite zdjęcia Dawida Stube, gra aktorów, koncept i no i muzyka...W Mewie? Sporo dobrych rzeczy, przede wszystkim dobry teatr. Mewa ma jeden wspólny i najwłaściwszy mianownik – Maria Spiss.

Miało być 3, a jest 5 i mogłoby jeszcze być kilka.

Dobra. To taki ukłon w stronę życzliwych. I Grajki i Variete to działania poniekąd Popcentrali. (Popcentrala to ja – parafrazując De Gaulle) Można więc je potraktować jako bonus. Wtedy zostaną 3, ale to nie wszystko jest i tak. Hey na miejskiej imprezie, jak już muszą być te darmowe (nic nie jest darmowe, no chyba, że 500+ i dla 500+, które przecież podatku nie płaci bo socjalistyczne państwo da)...Jeśli więc ta najdroższa forma kampanii wyborczej być musi to niech to będzie: Hey, a nie trupy z myśliwskiej szafy. Ostatecznie Damazy Music – jest z zasady niezłe, a czasem dobre. Generalnie te imprezy dla gawiedzi stały się repertuarowo lepsze, a czasem dobre.

Nowowiejski na propsie – to rzecz, którą splusował w swoim 62-200 „nawet” Paweł J. Bąkowski, i trzeba mu rację przyznać ten na jazzowo był zacny, i ten na Rynku latem też był niczego. Generalnie „Muzyczna (szkoła) na propsie” i Piotr Wisniewski też na propsie, choć marginalizowanie jego roli w Urzędzie – niebezpiecznie niepokojące. Offeliada tegoroczna rzetelna ugruntowana, na Gammie nie byłem, to się nie wypowiem. Fyrtel z niuansami dobry – rozwojowa idea. Ostatnia prosta – mogła wypaść lepiej. Ostatnia Mila – ważna raczej społecznie niż kulturowo, choć spektakl Andrzeja Malickiego z bezdomnymi – zacny i o czymś.

Wielkie Morawy - wystawa w MPPP, ważna wyjątkowa, ale...ona bardziej wydarzeniem 2018 już jest. 

 

Nasi na wyjeździe

Kategoria od czap? No raczej. Ktoś nam zabroni?

SIKSA na Offie, SIKSA w Wysokich Obcasach...i generalnie SIKSA w rankingu Onetu. Nie wnikamy dlaczego MPPP pozbyło się, lub pozwoliło odejść Alex – to problem MPPP nie nasz. Zawrzało po Króliku (Nagrodzie Kulturalnej Miasta Gniezna) dla SIKSY, jakoś tak dziwnie wrzało raczej o nie wyprasowanych spodniach kapituły, bo argumentów nie było. Powiedzmy trochę ten Królik pewnie ciąży niezależności SIKSY. Pieprzyć jednak tę zważoną śmietankę towarzyską, która przypomina zsiadłe mleko...SIKSA na OFFie, obok takich rzeczy jak Swans, Shellac czy P.J. Harvy...Nie mam pytań. Powiedzmy uczciwie, SIKSA przestała być wygłupem, stała się być może wrzodem na opasłej dupie społeczeństwa, a może raczej świetną kreacją artystyczną. Kreacja nie wyklucza w tym wypadku prawdy.

Malarze ulotni – Mandale Pokoju w Jarocinie

Przestańmy już pieprzyć o tym, że nie wypada. Zaściankowa szlachta zgubiła kiedyś ten kraj. Zaściankowi pięknisie, specjaliści od tego co wypada czego nie wypada, podstarzali spece stachuro-upierdliwi - zapraszam na ubitą ziemię, a jeśli w tym co piszemy, o własnych działaniach jest choć trochę kłamstwa, manipulacji i PR rzućcie pomidorem, jajkiem – odwagi.

Malarze ulotni – ekipa młodych z Popcentrali i trochę z Teatru w Depozycie, jako pierwsza w tym kraju sypała olbrzymie mandale z kolorowego piasku podczas Festiwalu w Jarocinie. Piękny był tegoroczny motyw: Niemen.

Sypali cały dzień, by tak jak to robią tybetańczycy na koniec wymieszać piasek. Miarą tego sukcesu nie jest relacja w TVN, a tysiące ludzi, którzy przez te dwa dni zatrzymywali się na ul. Św. Ducha w Jarocinie. No i w 2018 Malarze usypią całą ulicę. Byli pierwsi...bo nie zabrakło im odwagi. - Tylko 2 z nas miało małe doświadczenie w sypaniu po pierwsze mandali małych rozmiarów, po drugie w pomieszczeniach. Tu na dworze były momenty niepewności wiatr, deszcz...Wszak jednak chodziło o ulotność – mówił jeden z sypiących do przechodniów objaśniając działanie. Potem był jeszcze zegar słoneczny usypany w Pobiedziskach.

Skola w Mózgu, Jordan Niedzielski na Bałtyckim Festiwalu Gitary Elektrycznej

OK. Mam nadzieję, że się za to zestawienie, ani Martyna Skolasińska ani Jordan Niedzielski nie obrażą.

Co tu dużo pisać Skola to fenomen. Ten okres szukania własnej drogi, ważny. Niech więc Skola będzie pierwszą Skolą, nie drugą SIKSĄ. Ten sukces na Slamie w Mózgu – totalna sprawa. „ Martyna "Skola" Skolasińska, gnieźnieńska slamerka-performerka, została nagrodzona na ogólnopolskim konkursie „Tupot Poetycki #16 – Slam, instalacja słowno-muzyczna”, który odbył się 15 września 2017 r. w kultowym, bydgoskim „Mózgu” - tak pisały Zeszyty Poetyckie.

Jordan Niedzielski jasne wiemy Savior i świetnie, praca zespołowa uszlachetnia. Tym razem jednak nas ujął sukces indywidualny. III miejsce na Bałtyckim Festiwalu Gitary Elektrycznej, gdzie oceniali fachowcy – piękna sprawa. Jaramy się tym, jak i całością działań twórczych Jordana. Miłe, że jakoś tam zauważył go urząd starostwa – zasłużone stypendium.

Ludzie

Hmmm. Kto wymyślił tę kategorię...znowu się po-obrażają...niektórzy.

Marceli Derengowski – kolejny wspomniany dziś plastyk, artysta malarz. Kiedyś napisaliśmy o nim artysta osobny i to jest chyba najbliższe prawdy. Nieustannie swoją drogą. Bez strachu przed nowymi formami i nowymi technikami. W tym roku kilka istotnych wystaw w tym ,,Przestrzenie i Czas" w Miejskim Ośrodku Kultury w Gnieźnie. Dobry rok dla Derengowskiego – i po prostu ważna w Gnieźnie postać.

Mikołaj Woźniak. Trochę na pograniczu kategorii Ludzie i kategorii Nadzieja. Już chyba jednak trudno pisać o jedynym gnieźnieńskim dudziarzu w kategorii nadzieja. Zespół Muzyki Dawnej Huskarl zwojował już trochę, jeżdżąc po kraju nie tylko na imprezy wojowe ale i na festiwal buskerski do Bydgoszczy. Sam Mikołaj podobnie jak kilka osób z Gniezna ma swoje epizody w serialu Korona Królów, i ma ich sporo. Przywrócił także dudy do Gniezna. To jest podstawa, wyremontował dudy wielkopolskie, i za kazdym razem opowiada o mistrzu Leonie Galińskim, przywracając pamięć. Ostatnia inicjatywa Szczuny i Graczyki to pigułka wielkopolskiej tożsamości.

Waldek i Dawid Stube, chyba ze wskazaniem na Dawida, ale bez waśni między braćmi. Waldek bardziej kultura społeczna, projekty nie tylko z osadzonymi w Gębarzewie. Dawid rośnie na jednego z zacniejszych fotografów teatru. Stube Bros są właśnie tymi, którzy wypełnili ogromną przepaść pomiędzy Maestro Markiem Lapisem, a resztą fotografii Gnieźnieńskiej. Mają w sobie iskrę i rzemiosło, to drugie upodabnia ich do Jerzego Andrzejewskiego.

Czy to wszyscy ludzie? Nie. Jest wciąż Krzysiek Romanowski, Paweł Bąkowski, Bartosz Muszyński, Olek Szmidt i Natalia Braciszewska – Kijak...Dawid Jung - którego rok właśnie nadchodzi. To dobrze.

Nadzieja

Sasza Kruk. Osobowość określona w pewnej nieokreśloności, bardzo w tym wyrazista. Talent slamerski, ale też literacki. Powiedzmy szczerze jeśli zadebiutować ma w Zeszytach Poetyckich pod redakcja Dawida Junga – znaczy, że dobry jest. (Tegoroczna laureatka Nagrody Kościelskich – wybitna poetka Urszula Zajączkowska – debiutowała właśnie w gnieźnieńskim wydawnictwie Dawida Junga). Nie jednak Jung jest miarą wartości Saszy, a jego wiersze, frazy i myślenie...

Zuza Chełek. Talent...czysty talent, literacko, rysunkowo. Rośnie postać, ważna, nie tylko dla Gnieźnieńskiego Klubu Literackiego. Zuza podobnie jak Sasza jest na tym fajnym pograniczu Slamu i Poezji, dziedziny pokrewne, ale nie zawsze idą w parze. U Zuzy – idą.

Noemi Gadzińska i Wiktorii Młynarczyk – nasze popcentralne dziewczyny.

Powoli, aparat i Noemi zaczynają stanowić jedno. Sporo jeszcze pracy, a jednak pierwszy udział w foto projekcie Światłoczułe słowa, sporo dobrych fot dla Popcentrali i w przygotowaniu wystawa indywidualna.

Wiktoria Młynarczyk ok, zdradziła Teatr w Depozycie, działa w kabarecie im. dr Frankensteina, w Malarzach Ulotnych, szlifuje talent w Poznaniu, niestety rzadko – pisze, a szkoda. W tym roku znalazła się wśród zaproszonych na finałową galę Nagrody Dziennikarskiej SDP oddział Wielkopolska.

Jest jeszcze Adam Wędzikowski – ok, na Fyrtlu zagubił się popłynął trochę za daleko...ale to jest talent, to jest nadzieja i prawdziwy opowiadacz.

Poza kategoriami

Marek Lapis jego wystawa biało czerwona i pasmo sukcesów międzynarodowych. Fantastycznie poczuć dumę z „chłopaka z Budulca”. Nie ma kategorii – Marek sam jest dla siebie kategorią.

RYBA & THE WITCHES – płyta Spell. Bardzo dobra płyta ekipy Bartosza Muszyńskiego. Od czasu Abraxasu nie było takiej płyty z gnieźnieńskim rodowodem, choć z Poznania. 

Straty

Trudno pominąć to co zabolało w tym roku. Przedwczesna i nagła śmierć Romana Nowaka - odejście wspaniałego i ważnego nie tylko dla chórów w Gnieźnie człowieka. 

Inny rodzaj straty, nieporównywalny, a jednak istotny - koniec Klubu Lokomotywa

Jarek Mixer Mikołajczyk

zdj. Popcentrala z wyjątkiem Elżbiety Binkowskiej - zdj. Wojciech Orłowski, Malarze ulotni - zdj. Mirosław Ołtarzewski

 

Tagi: Jarek Mixer Mikołajczyk 3po3 Rok 2017 w gnieźnieńskiej kulturze

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Pokot

Kino Helios
Czwartek 4 stycznia 2018
godz. 18:00

Ptaki śpiewają w Kigali

Kino Helios
Czwartek 11 stycznia 2018
godz. 18:00

Twój Vincent

Kino Helios
Czwartek 25 stycznia 2018
godz. 18:00