• Jarek Mikołajczyk

Zijen Su Sumienie - recenzja

Bo liczy się pierwsze wrażenie, o tym zapomina wiele młodych składów. Zijen Su wydało pierwszą płytę z dbałością edytorską godną piętnastej. Pozornie po prostu digipac, a jednak dwa skrzydełka w lewo i prawo i dwa góra dół. Świetna faktura i gramatura kartonu. Czysta grafika – czerń i biel na czerwieni. Rysunki trochę zinowe, dobry klimat już przed wrzuceniem płyty w odtwarzacz. Pierwszy trak Su -mienie wyjaśnia wszystko nie będzie boom bap. Świetny bit Ceha - dobry puls minimalnie funky, pogłosy niezupełnie dubowe. Jakkolwiek by tego nie rozumieć płynie agrorap.

Dobre zwroty – chyba to powinien być singiel. Cholernie mocne skojarzenie z mistrzami świata Joką w przypadku Lemura w tym kawałku no i Demo popłynął w podobieństwie do Abradaba – sposób frazowania. Kurcze płynie to jak Masz albo mysilsz o nich aż...Na szczęście nie jest to raczej kalka. Słychać też głównie dzieki głębokiemu powietrzu wokalu Norby kolaboracja z Bez Jahzgh. Wiadomo personel się trochę pokrywa.

Odnas-onas-dlawas. Singlowy kawałek. Znowu lekkość jak u mistrzów ze Śląska, tym razem po prostu tak to niesie bit. Świetnie, że rap nie musi napierdalać stopą i werblem tak, że słuchacz głuchnie, żeby głuchy raper nie wyleciał z bitu. Paproch zacieszony punk w rapie i już pozytywny vibe. Tekściory zwrotek bez żadnej napinki...Szczerości i siła i nie wydymasz, do tego klimat melodia i chillout... No właśnie chillout. Wejście wokalu Norby z innej bajki jakby ze starej płyty – pięknie brzmi jak cytat – nieważne. Kiedyś przyjdzie taki czas gdy muzyka sklei połamany swiat . Fajnie tym razem zupełnie nie wchodzi w swoje reggae inklinacje. Dobre skrecze Demo siedzą jak trzeba.

3 numer – kolejny singlowy Brud. Świetne wejście na czystym pulsie Norba płynie: Ten deszcz co pada z nas brudu nie zmyje, prawda jest taka, ze każdy jak chce żyje, może się okazać że lodu tafla cienka pęka historia pełna brudu pozbawiona piękna...Już mniej na luzie Lemur rapuje o czymś i po coś. Nie trzeba zapierdalać po pętli by było dynamicznie. Nadszedł już czas otworzyć oczy przestać się bać, siły zjednoczyć wspólnie się stać, wyznaczyć cel odnaleźć drogę. Wyobraź sobie życie nałogiem, życie jest Twoje też jesteś Bogiem. Zwrota Paprocha zamyka się w pamiętaj tylko raz żyjemy...No i Demo Czyste fakty – brudna prawda...Świetnie, że jednak ostatnie wersy Demo dają nadzieję: widzę świt znów co zmywa ten brud. Pięknie to podbija sax Karlosa.

Kiedyś, a dziś kolejny dobry bit Profanum. Stary rapowy klimat powrotu do dzieciństwa miałem na boisku nie w TV idola, jak strzeliłem gola stawiałem kołnierzyk jak Eric Cantona. Dobry kawałek, zwroty i refren bujają nostalgicznie: wszystko co przeżyłem ma jakiś sens. Wzmocnienie klawiszy Mihu i kolejne trafione w punkt skrecze Demolki.

Don't Reload Ya Gun taki kawałek, na który czeka się - znając chłopaków, którzy grywają pod flagą One Love. Prawdziwy opis rzeczywistości otoczonej bezsensem wojny. Aktualny nie tylko w kontekscie światowego "tu i teraz". Protest song na granicy Rapu i Reggae. Piękny refren dubowo-rootsowy. Tekst i rap tworzą jedność z bitem Capish'a. I jeśli wciąż wydaje się naiwna ta walka o pokój – dobrze, że trwa, choćby w pieśni. Chcesz zmieniać świat zacznij od siebie patrz szeroko i odrzuć nienawiść, wypluj tę żółć, którą się dławisz.

Szósty kawałek Jaranasta bit Yankess'a buja z siłą funky. Radosny puls, pozytywny tekst - ewidentnie, mimo że to nigdzie nie pada w zwrotkach realizacja hasła Afrika Bambaataa – Peace, Love & Unity & Having Fun!!!. Bardzo energetyczny kawałek prosto na parkiet.

Czarny Ląd – no to płyniemy z afro-pulsem, karaibskie flow po prostu, chłopaki kochają reggae. Świetnie pracuje Karlos na dęciakach i Mihu na klawiszach - ładny bit ponownie Profanum. ...Skończmy wysyłać śmieci by głaskać sumienie, zacznijmy wspierać - wspierać korzenie... No i jest terminologia rasta i walka z systemem. Elementy etno.

Bramy idą już kompletnie rapowo (raggowo miejscami), chociaż puls bez kantów miękko i refren zaśpiewany w klimacie trzech kolorów. Ile razy mamy upaść by dowiedzieć się kim chcemy być tutaj. Bit Ariela świetnie przyjmuje skrecze Demolki.

9 Bisti - dźwiękowe szaleństwo na wspólnym bicie Fleczera i Zmazy. Gęsto również od gości: Kroto, Zima, Jasiel i Chillu. ...Bujaj tą łapą, bujaj tą łajbą coraz szybciej... Tytuł sam mówi o tym, że to mocny wyrazisty puls z gitarowym zgrzytem. No po prostu piękny ukłon w strone Beastie Boys, trochę na żarty, a jednak żre.

Rozkminka zaczyna się jakby za moment miała popłynąć poezja śpiewana. Bez obaw, płynie delikatnym pulsem, ale to rap. Trąbka Karlosa trochę wbija w bit Profanum jak legendarna już trąbka Gedeona. Jak na rozkminkę przystało bez pospiechu:... Rozkmina to taka moja medytacja, inspiracja satrysfakcja kiedy płynie z tego racja...Kolejny dowód, że już czas by rap wyszedł poza klatkę własnego gatunku.

Za dużona początku chyba zbyt czytelny, ale trafiony sampel. Dalej buja spokojnie trochę w klimacie poprzedniego kawałka. Po raz kolejny klawisz dodaje a nie przeszkadza. Chórki Szadok – dobre. Chcecie to wierzcie, chcecie to nie wierzcie gówno i tak wypłynie na powierzchnię. Nasze podziemie nigdy nie drzemie, powstaniemy by oczyścić tą Ziemie.

12 to Amistad nie da się uniknąć zamierzonego zdaje się skojarzenia z filmem o tym samym tytule. Tyle, że prawda tego kawałka mówi uniwersalnie, a nie tylko o losach niewolników z Afryki. Pięknie delikatnie gitara akustyczna (Szadok) i lira korbowa (Krisu) - niosą klimat smutnej szanty, podobnie chórki na początku - jakiś morski klimat. Nieświadomi niewolnicy, nieświadomi niewolnicy jak lunatycy na każdej ulicy, biegną na szczyt, którego nie ma, ten szczyty to ich panów ściema. Dobre mocne zwrotki. Piękne zejście z płyty bit pełen powietrza.

Na koniec tylko remix Brudu dzieło Masz-Talerz'a. Ciekawe.

Ciekawsze jednak, że po czasie kawałka około 4:11 chwila ciszy i...totalny kawałek. Domyślać się nie trzeba - o poznańskim czerwcu. Kiedy kolejna kropla przeleje czarę goryczy głos (rząd) znowu zagłuszy wołanie o chleb zapachnie benzyną...Brat brata rani, zostali sami, tych buntowników nikt nie ocali, stańmy murem bądźmy chórem jednosci tak wieje wiatr czerwcowej wolności. Ciary na plecach – moc, prawda i siła. I nikt tak nie walczy jak wkurwieni Poznaniacy wielki szacunek dla wuchty wiary tej, nie opowiem tego jak w TVP wołoszański wolę zebys sam sięgnął po historii karty...

 

Bardzo dobry zwarty materiał mimo różnorodności stylistycznej. Chyba trochę niefortunnie dobrane single, chociaż Brud to potęga. Płyta dla tych, którzy nie potrafią, nie chcą się zamykać w klatce muzycznych definicji. Ortodoksi reggae, mogą mieć kłopot, komórkowi fani rapu, chyba nawet nie podejdą do tematu. Pierwsze słuchanie nie każdego przekona, przy trzecim jest kop. Płyta z opóźnionym zapłonem. Jedynie może słychać tu dużo podobieństw, to chyba jednak nie wada, erudycja muzyczna - osłuchanie odciska piętno, chcemy czy nie. W sumie taki crossover rap tyle, że bez darcia mordy. Warto po prostu mieć tę płytę.

Jarek Mixer Mikołajczyk

Zijen Su - Sumienie 

Wokal, Tekst, Rap: Norba, Paproch, Lemur, Demo

nagrano: Spoko Gadga Studio

Mix/Mastering: Jan Kwapisz/Nagrywarka Studio

wydawnictwo: Zrzucalisię Records/Dodana Studio

Projekt graficzny: Kuba Enzowski

Ilustracje Natalia Żerko