• Jarek Mikołajczyk

Inspiracje EP-ka MalMarti

Pierwsze wydawnictwo MalMartiego przynosi przede wszystkim pozytywne zdziwienie. De facto wyskoczył praktycznie znikąd i rzecz nie w tym, że "znikąd" to rodzinne miasto Marcina. Nawet w "jego" Gnieźnie o tym, że coś grzebie muzycznie wiedzieli tylko zorientowani ziomale. Gdzieś kilka razy, coś...Z dala od fejmu i raperki po bramach, zabrał się za reggae. Póki co bez własnego riddimu na "free beats". Mimo tego debiut się broni. Trzeba przyznać, że największym atutem jest tu wokal. Cały czas słyszy się, że to pierwszy krążek, jeszcze sporo reggae-naiwości, która wbrew pozorom, nie zabija kawałków.

Prawdę mówiąc wystarczy przypomnieć sobie Rastaman nie kłamie z pierwszej płyty Izrela. Tu sporo analogi w kawałku Koloryzacja, choć to inne reggae. Wróćmy po początku.

Intro jak intro bez szału za to istotne info: dzisiaj właśnie nadchodzi coś nowego. I nadchodzi. Krążek, który nie idzie w żadnym skrajnym kierunku. Jest tu i ragga ale jest też puls niemal z rootsowych kawałków. Chyba się powtarzamy niezły wokal, w którym przede wszystkim słyszy się ogromny potencjał. Jeśli jeszcze trafiają się momenty niefortunnego nie do końca trafionego dźwięku MalMartiego, nie boi się bawić swoim głosem pojawia się miejscami delikatne vibrato, ale nie przekracza granic estetycznych. Zmiany tempa i barwy płynne - zróżnicowanie zwrotek i refrenów. Bywają fragmenty te mniej śpiewane bliższe ragga czy raggamufun gdzie dzielenie frazy i akcent daje złudzenie młodego Pablopavo.

Trzeba przyznać, że gdyby z MalMartim w tych kawałkach ciągnął dobry riddim albo poszły by pod jego wokalem producenckie "Bity" to było by bardzo grubo. Te podobieństwa są fragmentaryczne rozmywają się kiedy MalMarti zaczyna śpiewać, wokal dostaje powietrza. To ważne - nie ma tu kalki. EP-ka zdradza też ten piękny pierwszy zachwyt muzyką reggae, poszukiwaniem swojego miejsca w niej. Słychać MalMarti to ryba, a reggae to ocean, choć może miejscami ucieka w rejony mniej sobie bliskie. Takie jest prawo debiutu.

Jedna gościnka na płycie w drugim kawałku Poczuj wychodzi na zwrotkę Wabera. Zawodnik, który ewidentnie mógłby więcej popracować, były by efekty. Mimo wszystko zwrota u MalMartiego brzmi sprawnie, chyba jedynie coś z masteringiem można by wykręcić.

Tytułowe Inspiracje prosty tekst. Kawałek, w którym MalMarti znajduje uniwersalizm swoich lokalnych uniesień i inspiracji. Przeniesiony na prowincję ten warszawski trend opisywania codzienności.

Czwórka na płycie Słowo broń pokazuje rootsową stronę MalMartiego. Tutaj w pełni panuje nad wokalem, nie próbuje płynąć w rejony, których nie wyciąga. W tak młodym wieku, świadomość nie tylko atutów ale braków - bardzo dobry prognostyk.

Koloryzacja trochę monotonny bit, wokale płyną, ale powoli odpływa percepcja, gdzieś ginie zgrabny prosty tekst. Na szczęście po Koloryzacji przychodzi roots w dobrym wydaniu.

Prosi się by MM zostawił ten kawałek na stałe w repertuarze, może zaczął grać go z żywym riddimem. Mimo monotonnego bitu kawałek ma w sobie wszystko czego w reggae trzeba. W Siła, wiara, potęga jest pozytywny "vajb", dobry przekaz. Fajna zabawa z chrypą w głosie w kilku momentach. Marzy się ten kawałek w duecie z Globymanem. Dobre solidne reggae.

Kolejny kawałek to potencjalny hicior.  R&D tak parkiet będzie przy tym hulał jeśli tylko kilka stacji radiowych wyrzuci go w eter.

I po tym Chłopaki i dziewczyny z meojego miasta.  Nawet nieźle buja bit, przydało by się wycisnąć więcej dynamiki oprócz pulsu. Świetne przetransponowanie lokalnych małomiasteczkowych: miłości zwątpień i uniesień do uniwersalnego pragnienia...Dobry kawałek.

Chyba najciekawiej mixowany Fight fi dem - rasowo anty babiloński choć terminologia rasta nie pada ani przez moment.

Ostatni kawałek bardzo osadzony w lokalności. Jestem stąd to jednak ten street, bliżej kapeli podwórkowej czy grzesiukowatości, których niestety Gniezno nigdy nie miało. Bliżej "RudeBoyowego" ukochania własnych podwórek niż rapowego narzekania, że syf i nie dali mi pracy...Dobra pozytywna, choć z elementami miejskiego brudu, piosenka o Gnieźnie. Tak naprawdę każdy ma swoje Gniezno...Dobrze oddany klimat niedużego miasta z dużą historią. 

Powtórzmy ok free beats - to słychać miejscami monotonne bardzo. Debiut - to słychać. Jeśli spojrzeć przez pryzmat lokalności scen, którą jakoś narzucił polskiej muzyce rap - to na lokalnej scenie jedna z ciekawszych debiutanckich EP od dawna. Broni się jednak nie tylko jako debiut "na lokalu". Każdy kto ma odrobinę zmysłu, i słyszy nie tylko to co jest ale i to co mogłoby być bez wątpienia ma pewność - jeśli MalMarti będzie konsekwentny, jeśli niekoniecznie nawet sklei żywy band, a choćby dobry sound system popłynie w świat. 

PS. Przypuszczam nawet, że długo nie będzie czekał na propsy środowiska, w sumie wiemy, że już je otrzymał od pana EJ, i zapewne niebawem też zakręci się wokół niego solidny żywy riddim. 

Mixer

posłuchajcie sami do pobrania

EP Inspiracje

MalMarti

JezusStudio 2014 

Patronaty Toksyna FM i Popcentrala.com i riddim.pl