• Jarek Mikołajczyk

Ależ, Bolusiu! Recenzja

Z książkami dla dzieci, to jest tak...Właściwie jest tak, jak z wszystkim dla dzieci. Czytanie tak jak zabawa zaczyna się od oglądania: nie jest istotnym, czy oglądania książki, czy zabawki...O tym, że modelujemy zamiłowanie do książki przez okładkę i ilustracje po prostu wiadomo. Ta oczywistość wcale nie jest oczywista. Na szczęście wydawca Bolusia - Wydawnictwo Zakamarki ma świadomość modelowania. I nie pragnie przekonać dziecka by mu się podobało: pstrokate, błyszczące i brokatowe barachło. Fiolet nie musi być fluorescencyjny lilaróż. Żółty w odpowiedniej tonacji nie daje po oczach jak schizofreniczna żółć u Van Gogha, ani jak plastikowy chiński odlew Teletubisia imieniem Laa - Laa. Świetne zestawienie kolorów, do tego prosty rysunek Bolusia i Chrumtaska i półmatowy papier. Ładne może być szlachetne. Duże, często niemal całostronicowe ilustracje - nawiązują do starych tradycji prostych sugestywnych kresek i zmatowionych nieco zbrudzonych kolorów, które nie epatują rozedrganiem. Rysunki Olofa Landström'a są niezwykle bezpieczne dla dziecka. Fin potrafi ożywić tytułową świnkę, nawet gdy się Boluś boi, lub złości, unikając rysunkowego wrzasku. Zupełnie inne wydobywanie dynamiki niż rozwrzeszczane dzisiejsze rysunki z Japonii. Tekst trochę jak prosta codzienna sytuacja z życia naszych dzieci. Coś jest też w krótkiej Bolusiowej przygodzie z nienachalnej powiastki, raczej powiasteczki filozoficznej. Na szczęście dla dzieci dalekiej od idei oświeceniowych i chyba wszelkich. Już sam początek prozaiczny, bo, życie bywa najczęściej prozaicznie piękne pozwala pokochać małego knurka. "Boluś jest załamany. Jego mama tylko sprząta i sprząta, i chrumka, i chrumka. Układa patyki i ziemniaki Bolusia w długich rzędach. A przecież Boluś tak nie chce!"...Rzecz jasna problem z układaniem tego czego nie chce się by ktoś nam układał, to nie tylko problem małych prosiaczków. Jest też prawdą, że to układanie to jeszcze nie koniec bolusiowego świata. Kiedy jednak mama wyjeżdża z kąpielą to już się Boluś wkurza, a brwi same się marszczą...Wizja prania ulubionego przez Bolusia Chrumtaska jest nie do przyjęcia. Mama naprawdę przesadziła. Rzecz jasna Boluś chwyta Chrumtaska pod pachę i chodu...Wyprowadza się Boluś, bo przecież to proste, na pewno znajdą z Chrumtaskiem jakieś mieszkanie bez kąpieli, prania i układania patyczków i ziemniaków...Nie trudno się domyślić, że Boluś wpadnie w niezłe bagno. Może nie dosłownie, ale prawie...Wszyscy wiemy, że nadąsane dziecko, przeżyje swoje i wróci...Na szczęście dla rodziców dzieciom szczęśliwy powrót Bolusia do domu nie wydaje się oczywisty. Morał jednak zarysowany jest przez Lindgren cienką kreską, bez nachalstwa. Sporo emocji dla maluchów, niezły ubaw dla dorosłych. Boluś to urocza świnka, jakkolwiek to brzmi. Lekkie ciepłe pisarstwo dla dzieci z świetnymi ilustracjami. Dobrze więc, że Zakamarki wydały też "Ładnie, Bolusiu", a niebawem "Chrum, chrum, Bolusiu!

Jarek Mixer Mikołajczyk

Ależ, Bolusiu

tekst: Barbaro Lindgren

ilustracje: Olof Landström

Wydawnictwo ZAKAMARKI

Poznań 2014