• Jarek Mikołajczyk

Wojna Trojańska młodzież u Fredry

Z niekłamaną radością witamy w redakcji Popcentrali, kolejną młodą osobę. To co nas cieszy to połączenie spojrzenia "TODAY" z krystalizującym się warsztatem. Poniżej pierwszy na Popcentrali tekst Zuzanny Krzesińskiej o istotnym naszym zdaniem wydarzeniu. Od jakiegoś czasu można spotkać się z dochodzącym zewsząd hasłem, które głosi, że gnieźnieński teatr budzi się do życia. Wyciera powieki zastygłe od kurzu, przeżywa małą rewolucję, nastawia się na młodych odbiorców. Trudno byłoby nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. I dwudziestego czerwca zdarzyła się miła niespodzianka.

Zuzanna Krzesińska

W trudnym okresie, kiedy obarczeni obowiązkami szkolnymi uczniowie myślą tylko o tym, że korytarze szkolne mogłyby już świecić pustką, a ich twarze wygrzewać się na słonecznych plażach...Pokazali wszystkim, że nie tylko teatr otwiera się na młodych, ale i młodzi na teatr. Jako cichy obserwator potrafię przerzucić kartki kalendarza o dziesięć miesięcy wstecz i przypomnieć sobie, od czego wszystko się zaczęło. Dzięki współpracy uczniów klasy kultorowo-medialnej z I Liceum Ogólnokształcącego i wykładowców Instytutu Kultury Europejskiej dr Emilii Twarowskiej-Antczak i dr Krzysztofa Antczaka narodził się pomysł, aby stworzyć własną sztukę teatralną. Sam pomysł nie był niczym nadzwyczajnym, jednak zastanawiać może wybrany temat. Mitologię grecką przecież, przynajmniej pozornie, trudno jest odnieść w jakikolwiek sposób do naszej codzienności. Trudno nie wspomnieć - nie jest to też temat modny (jak np. zdrada, alkoholizm, czy rozwody). Czy do wybrania tego tematu popchnęły zainteresowania historią...Mistyczność nimf i bogiń, czy historia miłości? (kierując się tym, co można było usłyszeć z ust Agamemnona - "Nic tak nie działa na wyobraźnię motłochu jak romantyczna historia")...Czy może wszystkie te aspekty - trudno to jednoznacznie stwierdzić. Kiedy powstał scenariusz można było rozpocząć pracę. Przez te dziesięć miesięcy zdarzały się chwilę załamania, chwile kryzysowe, jednak wszystkie dało się wyleczyć. Ostatni miesiąc pracy był pełen mobilizacji. W dniu spektaklu na twarzach wyglądających zza kulis aktorów malowało się wielkie zadowolenie, ponieważ większość miejsc na widowni była zajęta. Scenografia mogła wydawać się, na pierwszy rzut oka, dziwna i nieco uboga.

Zuzanna Krzesińska

Scena podzielona była na dwie części - białą i czarną i panował na niej wręcz nowocześnie wyglądający minimalizm. W trakcie trwania sztuki wszystko wyjaśniało się - podział sceny był symbolicznym rozbiciem na stronę Achajów oraz stronę Trojan. Niektórym kolory te nasuwały na myśl rozróżnienie części dobrej i złej, co jednak mogło zakłócać odbiór sztuki w sposób zamierzony przez twórców, zresztą na tle wojny i barbarzyństwa rozróżnienie to może czasem wydawać się niedorzeczne. Minimalizm dekoracji pomagał bardzo uwspółcześnić sztukę, skupiał silnie uwagę na charakterze postaci, co przynosiło niewymuszoną refleksję na temat tego, jak uniwersalne są zachowania ludzkie niezależnie od epoki. Nowe spojrzenie na bohaterów, o których czytywało się suche informacje w mitologiach różnych autorów...Nadanie im konkretnych cech osobowości było mostem łączącym tę historię z tym co współczesne. Sprzyjał temu język, który nie był ani sztucznie uwspółcześniony, ani przesadnie napełniony archaizmami. Aktorzy potrafili poczuć powagę scen bez wątpienia trudnych do zagrania, ze względu choćby na silne nacechowanie emocjonalne samego tekstu. Bardzo czytelne np. w scenie rozmowy matki, Klitajmestry z córką Ifigenią, która miała zostać złożona w ofierze.

Zuzanna Krzesińska

Momentem, który zapewne zapadł w pamięci publice była scena uczty, pokazana w sposób bardzo realistyczny, nie wyłączając z jej przedstawienia pociągu Greków do alkoholu, czy wolnej miłości, które tuszowane są często w podręcznikach szkolnych, o których dowiadujemy się ze źródeł historycznych. Minimalizm dekoracji kontrastował ze strojami aktorów i ich rekwizytami, które w dużej części stworzone były samodzielnie. Problem, który zastanawiał mnie na początku realizacji pomysłu, to sceny batalistyczne. Został rozwiązany dzięki tworzącym napięcie nagraniom głosów aktorów, np. nawoływania do bitwy.

Zuzanna Krzesińska

Drugim problemem w odbiorze sztuki mogła wydawać się nieznajomość historii, jednak z pomocą nadeszły trzy nimfy. Każda, w roli narratora, opowiadała i dopowiadała historie, które nie zostały pokazane, co bardzo ułatwiło odbiór. Dodatkowym atutem sztuki było nieograniczanie akcji do samej sceny, aktorzy zostali włączeni do publiczności, co było widocznym elementem zaskoczenia wśród widzów. Sztukę kończyła scena zadumy Achillesa nad zwłokami Patroklesa oraz Priama nad zwłokami jego syna, Hektora. W ciszy pojawiają się nimfy i boginie z lampionami. Każda z nich wygłaszała przemowę potępiającą okrucieństwo wojny, okrucieństwo człowieka. Scena ta robi mocne wrażenie po wcześniejszych scenach bitwy i śmierci. Reakcja widowni zaskoczyła samych aktorów, ponieważ obdarzeni zostali owacjami na stojąco. W takim momencie nie ze złośliwości, lecz przez to, że niezbyt często takowe się widuje pojawiło się zastanowienie, czy nie są one w dużej części spowodowane obecnością wielu matek, babć, czy nauczycieli. Jednak myśl tę należy raczej odrzucić, ponieważ brawa były całkowicie zasłużone.

tekst: Zuzanna Krzesińska

zdj.: Zuzanna Krzesińska