• Jarek Mikołajczyk

W.Z.P. TO NIEISTOTNE? RECENZJA

W.Z.P – przyznaję, lubię chłopaków. Nie znamy się jednak na tyle by mogli liczyć na taryfę ulgową. Od dłuższego czasu zresztą nikt na to nie może liczyć. Parę razy się zdarzyło – przyznaję (dosłownie dwa może trzy) jakoś popłynąć na wyrost przy płytach znajomków – do dziś odbija się to czkawką albo, drżeniem ręki przy goleniu. Zatem bez pitolenia…

To nieistotne?. Świetny master – poziom wokalu! - totalnie zrozumiały tekst a jednak nie przykrywa fajnych rzeczy, które dzieją się w warstwie „bitu” - muzyki.  Dobrze buja delikatny trans – monotonia podbita właśnie wokalami.  Dobre zwroty, refren pociągnięty z chóralna mocą. „To nieistotne ten świat zamienia w Zoombie nas, liczy się tylko hajs - lecz jak go zdobyć mam?  niech do was dotrze fakt - ten rap zawiera gorzki smak". Kawałek na początek - wkręca w klimat i energię W.Z.P. Na koniec dobra robota DJ EMACE.  Drugi na krążku kawałek – Widzę więcej. Dobre zmiany prędkości podawania tekstu bez wypadania z bitu. Mocny temat, dobre wersy i sensowna gościnka RY 23. Zdecydowanie nie jest to taki sobie wrzut, bo ktoś poprosił. Zgrabnie wsamplowany żeński wokal  nie rozbija kawałka. No i tak „ma znaczenie, że widzę więcej niż inni, sam już nie wiem, czy myślą sercem naiwni … Wiem, że to rusza. Świetna zabawa noisowymi dźwiękami w tle bitu, odrobina industriala w kawałku. Motorycznie bit pozwala W.Z.P. wykorzystać na maksa swoją wielogłosowość – na koncertach tym podbijają atmosferę z miejsca. W tym kawałku czuje się, że są jak dobra kapela rockowa, w której M’nM zastępuje instrumentalistów. Te dźwięki przetworzonych "nojsowo" "trąbit" albo smyków dają siłę. Kolejny gościnny DJ – SZNUP – też dołożył kropkę nad i. 4 na płycie Sentymenty – znowu mocny bit, a pod rytmem wędrują dźwięki elektroniczne. Tekst jak sugeruje tytuł rzuca światło na wspomnienia ze szczenięcych lat – dobry zabieg, każdy ma takie chwile, takie wspomnienia, pierwsze słuchanie muzyki, dni na podwórkach. Zwroty podane jak dobrej hardcorowej rzeźni – świetny mix i mastering jak dobrej rockowej kapeli - zupełnie nie rapowy, ale podbijający energię kawałka. Szukam – kolejny nr na CD. Gościnnie WASP i ŻARÓWA.  „Szukam znaków jak tematów pod wersy i zrozum tutaj żaden z nas nie pragnie czuć się lepszy”..."i nigdy nie mów, że coś może cię przerastać bo od ciebie zależy jak ci w życiu będą klaskać…” Delikatne flow reggae – na miejscu. Jest jasne – to rapowa płyta, ale W.Z.P. nie ogranicza się do stylistyki stricte rapowej – i dobrze. I jeszcze – „ dzięki staranności nic się nie rozsypuje nie licz na fart, bo co gdy pożałujesz, nie ciskaj po klatkach chujowych ujęć, gdy szukasz pamiętaj czym się kierujesz” – taka oczywista prawda a ile gówna pchamy w świat? Kolejny kawałek, w którym to co z głośników płynie jest na równym poziomie i wokale i muza. Takie kompleksowe myślenie o kawałku, nie częste w czasie gdy połowie raperów wydaje się, że nie tylko na ich płycie ale ogólnie na całym świecie - najważniejsze są ich wersy. Pozornie rytmiczna część bitu idzie nawet mocniej niż wersy – a jednak chyba właśnie dzięki temu jest Power. Szósty kawałek – Niemoc. Tu odrobinę przeładowania, chyba dzieje się za dużo w muzie. Gdzieś tekst staje się nieważny, bo trudno powiedzieć, że niesłyszalny. Może to też taki czas – połowa płyty. A płyta na tyle spójna, że warto słuchać tak jak należy – longiem.  Dobry układ płyty. Po delikatnie nużącym kawałku kolejne mocne uderzenie – 3 LITERY. Od razu wiadomo kawałek pod koncert. „To znowu my więc wykrzycz te 3 litery, wykrzycz te 3 litery – Wu Zet Pe jesteś tu dziś więc słyszysz ten przekaz szczery”. I respekt za ten  „jedyny warunek  elementy cztery” i „ratujmy kulturę bo kto jak nie my nie ma wszystkiego w dupie?”.  Powiedz co lubisz? - lżejszy bit, spokojnie zabujany, inne flow – relax i wypuszczone powietrze.  Dziewiąty kawałek – Czynny wulkan.  Ponownie równy mocny bit, z tłem dość noisującym. Taki klimat kawałka z rozedrganiem. Zabawy prędkością podawania tekstu ze strony W.Z.P. i siedzący twardo w bicie Rafi – kolejny udany ft. Nie puszczam sterów – czyli 11 na krążku. Muzycznie "wyczilowany” kawałek, fajna monotonia piana prawie jak u Erica Satie i oszczędnie, ale na miejscu DJ SZNUP skreczuje.

Daj mi uznanie zaczyna się gitarowym wejściem jak rockowa ballada, dalej jednak po prostu dobrze idzie bit. „Jestem z miasta, które w dupie ma tą kulturę, nie staną za mną murem typy z wszystkich podwórek, wolą zyski na które…”Takich miast jest chyba sporo… Niezła partia śpiewana: „ za mało rymów "skili" nie równaj się ze mną”. Dama pik – gotycki rap? Jest coś takiego? Bo jak jest to chyba właśnie tak wygląda. Totalnie na miejscu EZDODE i KANZAZ…Chciałoby się powiedzieć Memento Mori na rapowo. Dobre przemyślane zwroty.  Piękny refren, ogólnie gdyby kawałek poszedł z żywym bandem z rozbudowanymi klawiszami i sekcją smyczkową – spokojnie do zagrania w Bolkowie na Castle Party.   

Po „Damie pik” kolejny dynamiczny trak z mocnym pulsem trochę połamanego bitu. Oparty poza uderzeniem, na monotonnym samplu kawałek Mógłbym milczeć. Tekstowo coś jak manifest, a raczej oświadczenie: „spal nasze kartki, skasuj nasze bity, i tak my nie potrafimy cicho myśleć, odłącz nam majki wyjeb wszystkie płyty i tak nie będziemy mimo wszystko milczeć…” Zwroty po raz kolejny wtapiają się w muzykę – tym razem ewidentne jest, że to zamierzony zabieg, do tego trafiony. W ten sposób w powiązaniu z pętlą sampla gdzieś w tle głowy kołysze trans. Bardzo dobry pomysł na koniec kawałka. 14 kawałek – Więcej wersów nie pamiętam. Dokładnie taki koniec płyty jaki powinien nastąpić. Kolejny dowód na to, że płyty słucha się w całości. Nie jest to koncept album, a jednak bardzo spójna płyta z przemyślaną przynajmniej w 90 % kolejnością kawałków i całą dramaturgią. Warstwa tła dźwiękowego bardzo zwarta na całej płycie. W więcej wersów nie pamiętam, gdzieś kołuje z tyłu – wersy wydają się być bardziej na wierzchu niż w reszcie płyty.

W.Z.P zdecydowanie jest jeszcze na początku drogi, słychać jednak, że wie już, w którą stronę chce iść. Słuchając płyty trochę jak jakiegoś postrockowego albumu a nie kolejnej rapowanki – nieodparte wrażenie W.Z.P. wie jak chce brzmieć. To w rap grze nader rzadka sprawa. Generalnie raperzy rzadko myślą muzycznie…W W.Z.P. jest czterech typa, każdy inny, ale tworzą wspólną odrębność właśnie W.Z.P. Jeśli nawet żaden z raperów nie jest jakimś Notoriousem  czy Pemerem – jako całość W.Z.P. daje po uszach. Słabsze momenty? Parę by się znalazło – Niemoc np. jest chyba za bardzo przepełniona niemocą jakimś brakiem pomysłu na ten kawałek. Mocne punkty? Więcej niż słabych: To nieistotne, Widzę więcej i nie tylko zwrotka Ry 23, Szukam – zwłaszcza tekstowo, Czynny wulkan i owszem i Dama Pik. W kilku miejscach dobre skrecze – ale to było napisane. No i jeszcze na pewno rzetelna robota zarówno M’nM jak i Fugola. Okładka! 

muzyka/produkcja: M’nM

tekst rap: Ban, Bulson, Niuman, Wochu

mix/mastering Fugol

goście: DJ EMACE, RY 23, DJ SZNUP, WASP, ŻARÓWA, RAFI, EZDODE, KANZAZ, KOWALL

okładka: Katarzyna Głód

eRDeWeer

Jarek Mixer Mikołajczyk

PS. I znowu recenzja dłuższa niż płyta. Powtórzę się pewnie: nie piszę recenzji dla tych którzy nie potrafią odsłuchać płyty w całości, percepcja ichnia nie przyjmuje dłuższej treści niż sms.  Tym, którzy słuchają muzy z telefonu też recenzja nie potrzebna tak zresztą jak cała muzyka, która jest dla nich dodatkiem do fejmu. „Ratujmy kulturę bo kto jak nie my nie ma wszystkiego w dupie”