• Start
  • Recenzje
  • TURBO Akustycznie - A Standing Ovation!!! Jakieś pytania?
  • Jarek Mikołajczyk

TURBO Akustycznie - A Standing Ovation!!! Jakieś pytania?

Akustyczny koncert Turbo w C.K. eSTeDe był jedynym na trasie promującej płytę „Piaty żywioł”, graniem Unplagget. Zdecydowanie pięknie wypadło Turbo w takiej właśnie wersji. Pełna sala a bilety wyprzedane na 2 tygodnie przed koncertem, wróżyły naprawdę niebywałe wydarzenie. I tak się stało, Turbo zagrało zjawiskowy koncert, świetnie brzmiący i do tego pełen przebojów w dobrym rozumieniu tego słowa. Nie zabrakło jednak też kilku mocniejszych kawałków i utworów z najnowszej płyty. Na ten koncert nie tylko zabrakło biletów na 2 tygodnie przed, ale też na widowni nie zabrakło fanów spoza Gniezna. Mimo, że dzień później Turbo grało w poznańskim Blue Note zdarzyły się osoby, które z racji na właśnie akustyczny aspekt wybrały koncert w eSTeDe.

Show rozpoczął przebój sprzed lat „Mały nie bądź taki śmiały” już pierwsze takty i pierwsze wersy sprawiły, że nie było już wątpliwości to było wydarzenie artystyczne bardzo wysokiej próby. Akustyczne Turbo było mniej heavy, wbrew pozorom jednak nie było mniej energetyczne. Bardzo selektywne brzmienie i nieco bardziej przejrzysta forma pozwalały wyłapać wiele dźwięków zwłaszcza gitary Wojciecha Hoffmanna, które przy wersji „na ostro” bywa niedoceniana. Tutaj bez wątpienia słychać jakim Hoffmann jest wirtuozem. Sama formuła Unplagget narzucała zespołowi również dobór repertuaru, przeważały więc największe ballady rockowe. Mimo, że zespół potrafił momentami sięgać też po mocne kompozycje. Sporo piosenek z pierwszych płyt pozwoliło starszej części publiczności na powrót do przeszłości. Ten koncert ewidentnie pokazał jak istotną grupą w historii polskiego rocka.Turbo to zespół, który obok gęstego metalowego łomotu, nagrał kilka piosenek o statusie hymnów pokolenia. Trudno więc dziwić się, że na twarzach publiczności widać było wzruszenie a nawet łzy i to nie tylko przy „Dorosłych dzieciach”, czy choćby przy „Pozornym życiu”.

Wspaniale zabrzmiały też kawałki z krótkiego „rush'owego okresu Turbo takie jak choćby „Szalony Ikar”. Niejednokrotnie Turbo kompletnie zmieniło aranżację utworków. Wystarczy wspomnieć choćby „Sam” zagrane niemal z bluesowo – reggae'owym pulsem. Zespół być może przez ucieczkę w klimaty mocno metalowe uchronił się przed staniem się kapelą festynową. Chyba mimo tak wielu przebojów i ballad w repertuarze Turbo nigdy nie zgubiło rockowego korzenia i jakiejś wewnętrznej prawdy, nie przeszkodziły temu nawet zmiany personalne. Mimo, że dominowały podczas koncertu ballady i przeboje sprzed lat, ani na moment „nie śmierdziało” na sali starymi kalesonami i emeryten party. Dla wydarzenia artystycznego nie ma zresztą wyższej noty niż Standing Ovation – a taką notę wystawiła akustycznemu Turbo publiczność. Piękne granie, wspaniały odbiór i niezapomniany wieczór, to był bardzo dobry i jedyny w swoim rodzaju koncert legendy polskiego rocka. Dodatkowy walor to oczywiście fakt, że tę legendę współtworzy gnieźnianin Bogusz Rutkiewicz – basista Turbo.

MixeR