• Jarek Mikołajczyk

Indios Bravos Jatata w Młynie

Młyn mocno wszedł w trójkolorowe klimaty. Tydzień temu Mesajah, którego koncert ściągnął wielu fanów reggae młodszego pokolenia. Tym razem ekipa Banacha i Gutka niezawodne Indios Bravos dało długi bardzo dobry koncert. Do Młyna Indios Bravos przyjechało z płytą Jatata. Najnowszy album zespołu ukazał się miesiąc temu i przyniósł kolejne dobre kawałki. Na koncercie w Gnieźnie nie zabrakło utworów z poprzednich płyt. Zaraz po "Twój cień" -pierwszym na Jatata publika odpłynęła przy „Jego piosenka o miłości”, i chyba przestała płynąć dopiero gdy chwilę po ostatnim kawałku śpiewała jeszcze „Czas spełnienia”. Spora dawka pozytywnej energii – to był bardzo energetyczny koncert. Od samego wejścia po bisy było pomiędzy sceną i publiką gęsto od pozytywnej wibracji.. Nowe kawałki na tyle świeże a jednak utrzymane w stylistyce Indios, że publiczność przyjmowała je jak dobrze znajome, począwszy od wspomnianego „Twój cień” przez „O czymkolwiek”, „Łatwo/nie łatwo” po „Lubię to”.

Rockowe korzenie Banacha (Hey, Dum Dum, Kolaboranci) odzywają się echem w Indios to tylko podbija energię kapeli. Dobry kontakt z publiką Piotra Banacha, i Gutka oraz warstwa tekstowa bardzo spójne z koncepcją muzyczną. Gutek, który powoli staje się dojrzałym artystą, nie gubi chłopięcego uśmiechu – radości śpiewania. Trochę mocne ideologicznie „kazanie Gutka” o nowym porządku świata - wszystko jednak bez nachalstwa. Genialny fragment zabaw perkusyjnych Banacha i Grochali – moc, tempo i puls... Koniec inny nie mógł być – "Czas spełnienia" z pięknym momentem, w którym Gutek podał mikrofon w stronę dziewczynki, która siedziała ojcu na barana i to ona przez moment śpiewała utwór. Dawno nie byłem w Młynie na tak dobrym koncercie – choć Mesajah też mi się podobał.

zobacz video »»

Tymoteusz ®asTi Pm Mikołajczyk