• Start
  • Recenzje
  • ...Najważniejsża w życiu jest rodzina a nie żaden pierdolony Hip Hop...
  • Jarek Mikołajczyk

...Najważniejsża w życiu jest rodzina a nie żaden pierdolony Hip Hop...

17-stolatki powiedzą, że OSTRY mówi wciąż to samo, ale powiem wam, że najważniejsza w życiu jest rodzina, a nie żaden pierdolony Hip Hop – powiedział do publiki w Loko OSTR na krótko przed końcem koncertu. Dalej uzasadnił, że praktycznie nie widział nikogo, kogo Hip Hop by wyprostował, a widział takich, których złamał, natomiast widział wielu złamanych ojców, którzy po pierwszym dziecku stawali się wspaniałymi ludźmi, mówił też o wielu kobietach alkoholiczkach, które po pierwszym dziecku stawały na nogi...Kto wie czy nie był to najważniejszy moment koncertu. Choć OSTR nie jest żadnym moralizatorem, a słowa nie brzmiały jak społeczny paradygmat. To oczywiście był wieczór przede wszystkim pełen beatów i rymów. Klub Lokomotywa niemal pękał w szwach. OSTRY grał po raz drugi w Loko. I jak się okazało był to równie dobry koncert. Dopiero w ostatniej chwili okazało się, że z Adamem przyjedzie Hades. Stało się jasnym, że będzie potężny HAOS. Organizacyjnie jednak po raz drugi w Lokomotywie nie było chaosu. Supporty zdyscyplinowane, pilnujące czasu bez zbędnych festynowych przerw między kawałkami na zabawę z kumplami pod sceną. Chyba już zwyczajowo przed koncertem parę słów rzucił przez mikrofon Ginger z Rap Chaty. To też dało pewien „ordnung” na scenie.

Za "dekami" stanął DJ DŁT, jako pierwsi na scenie pojawili się Miły i Ochol z ATZ. Autrezi ostatnio trochę mniej aktywni w duecie, pracują dość intensywnie solo, co przynosi efekty. O ile jeszcze niedawno propsy środowiska lokalnego wyprzedzały kondycję Autrezów, wczoraj dali oni dobry zwarty i dynamiczny koncert. Nawet jeśli nie wszyscy goście sprawdzili się na żywo, Miły i Ochol zrobili to co należało rozgrzali publikę. W przed ostatnim kawałku dobrze popłynęli z Gingerem. Kawałek poza czasem, nie przeciągnął seta – wszystko było w szyku.



Blacha za gramofonami, krótka przerwa i pojawili się Antek i Hirass, mimo że zaczęli grubą zwrotką z płyty Kubiszewa, coś zatarło. Publika też nie rezonowała od razu. Trochę można było odnieść wrażenie nieogrania składu, mimo wszystko dotrwali do końca z podniesioną gardą i w końcu Loko zaczęło odpowiadać.



Aula Banda na supporcie zagrała głównie materiał z nowej płyty RSU. Dobry dynamiczny krążek, znany gnieźnieńskiej publiczności chwycił od pierwszych wersów. Mimo że zabrakło Cycka, był to jeden z lepszych koncertów, Auli jak dotąd. Samo się ciśnie pytanie: co by było gdyby obok Blachy, Kayo i Coxa był ten czwarty do brydża? Gorąco zrobiło się pod sceną nie tylko przy Bomba czy RSU z Pemerem. Podobnie reagowała publiczność również przy Habanero Coxa i 1.30 Kayo. Oczywiście grany przewrotnie na koniec kawałek Witam z Dominiką Matyską też popłynął. Po Auli na moment scenę przejęli Kroolik Underwood i Trasor. Praktycznie w dwóch kawałkach zapowiadali koncert promujący płytę Punkt G. Kroolika Underwooda, który odbędzie się w LOKO już 30 listopada, również w ramach cyklu Bagaż Dźwięków.

OSTR kazał na siebie czekać a temperatura po zejściu Kroolika ani trochę nie opadła. Przed pojawieniem się Kochana, Hadesa a przede wszystkim OSTRa dźwięki opanowali obaj DJ-e OSTRa: DJ Heam i Dj Kebs. Mocno przeciągane wejście, pod scena już widoczni Kochan, Hades, a do tego jeszcze Green. OSTR schowany gdzieś przy scenie i... Nie widać OSTRa, a słychać pytanie: co to za miasto? - gremialna odpowiedź GNIEZNO!!! - jeszcze kilka razy to samo pytanie... Od pierwszego kawałka po ostatni sala pulsowała a „łapy” same szły w górę. Potężna dawka energii ze sceny, OSTR niezawodny jak zwykle. Kochan też na miejscu – uśmiechy i radość grania dla dobrej publiki. Hades niemal w punkt jak na płycie, OSTR chyba bardziej energetycznie. Trudno znaleźć kawałki, które były by mocniejsze, po prosto od początku poleciało wysoko pod sufit i tak już zostało. Piękny moment dedykowany Magikowi – z kawałka Oddałbym nagranego z Peją i Jeru The Damaja. Oczywiście rewelacyjny: „Czas dużych przemian”, „Stary Nowy Jork”, bardzo mocno zagrany „Mniej więcej” z fenomenalnymi zwrotami. Wszystkie te kawałki podobnie jak "Idealny świat" i wiele innych gnieźnieńska publika wykrzyczała z OSTRem i Hadesem. Pojawiły się też tak mocarne teksty jak: „Widzę niebo nie myślę” - no i wielu zobaczyło w ten wieczór i nie myślało. Dobre wejście na chwilę na scenę Greena. Trudno napisać o całym koncercie OSTRa i nie pominąć naprawdę pięknych chwil...Byli po prostu Niewidzialni ludzie i była ekipa HAOS. Istotne też to co niby działo się poza koncertem. Słowa do publiki. A przede wszystkim ogromny dla niej szacunek. Mało, który artysta mówi tak wprost o tym ile zawdzięcza słuchaczom. Bardzo dobry koncert – w kategorii Hip Hop wydarzenie roku. Choć Abradab nie był gorszy jedynie...może dużo bardziej kameralny.

Duże propsy dla Marcina za to co robi Loko. Chyba jedyna okazja dla lokalnych składów zagrania przed takimi artystami jak choćby OSTR czy wspomniany Abradab. A i co istotne Jakub Dzionek z Szajse Records dobrze ogarnął akustykę.

PS. No tak trochę "jak emeryt", stałem pod sceną nie machając "łapami" co wcale nie znaczy, że nie popłynąłem sobie z beatem i rymem.

Mixe®