• Start
  • Recenzje
  • Łukasz Kuropaczewski i Marcin Wyrostek - Piazzolla w Katedrze
  • Jarek Mikołajczyk

Łukasz Kuropaczewski i Marcin Wyrostek - Piazzolla w Katedrze

Tango w katedrze, to dla laika mocne zderzenie. Warto pamiętać, że Astor Piazzola wniósł argentyńskie tango do sal koncertowych. Koncert na inauguracje festiwalu Polska Akademia Gitary zakończyły owacje na stojąco licznie przybyłej publiczność. Brawurowo wykonane „Cztery pory roku” (Astora Piazzoli) zapewne na długo zapadną w pamięci. Zestaw solistów także imponujący. Łukasz Kuropaczewski, urodzony w Gnieźnie wirtuoz gitary klasycznej i fenomenalny akordeonista Marcin Wyrostek reprezentują zupełnie inną szkołę samego podejścia do gry, obaj są jednak mistrzami swoich instrumentów. 

Precyzyjnym dziękom Kuropaczewskiego i wręcz improwizacyjnej brawurze gry Wyrostka towarzyszyła Orkiestra Teatru Muzycznego w Poznaniu pod batutą Bohdana Jarmułowicza. Stojące owacje po zasadniczym koncercie i popisowe utwory zarówno Łukasza Kuropaczewskiego, jak i Marcina Wysroska to mamy już za sobą. Oczywiści pewnie znaleźli się i tacy którym dobór repertuaru wydał się nie adekwatny do miejsca. Cóż fanatycy religijni i dyletanci muzyczni są równie niebezpieczni dla kultury, w tym przypadku musieli byś jednocześnie jednymi i drugimi. Piękno i dobro – nie potrzebują rekomendacji u Boga. 

Astor Piatzzola mistrz bandoneonu i największy tanguero wszech czasów, swój pierwszy instrument dostał gdy miał 8 lat. Mimo, że rodzina emigrowała z Argentyny najpierw do Włoch potem do Nowego Yorku, miłość do tanga sprawiła że kompozytor powrócił do rodzimego kraju. Pierwsze kroki muzyczne stawiał pod okiem Węgra, a olbrzymie piętno wywarła też na nim francuska pedagog i kompozytor Nadia Boulanger. To Piazzolla stworzył coś co muzykolodzy nazywają Nuevo Tango. Tango Piazzolli nogło być bliskie jedynie tangu Igora Strawińskiego – nie były one tangiem do tańczenia. Siłą, która pozwoliła przenieść Piazzolli tango z sal tanecznych i ulicy do filharmonii była jego miłość do tanga, ale także transkrypcja w tangu pewnego barokowego ostinantowego zabiegu, stałych schematów basowych, oraz barokowego kontrapunktu, pewna powtarzalność i potoczystość nieco zbliżyła tanga Piatzzolli do formy fugi.   

Młodzi mistrzowie – dwa światy jedna opowieść.
Wydaje się, że pomysł wspólnego koncertu Łukasza Kuropaczewskiego i Marcina Wysostka był tak samo karkołomny co wybitny. Jak przyznał się nam w rozmowie Łukasz Kuropaczewski, pomysł jego autorstwa. Taka inicjatywa, ze strony Kuropaczewskiego, pokazuje nie tylko jego kunszt i intuicję ale przede wszystkim pokorę i dystans do samego siebie. Niewątpliwie jeden z najwybitniejszych gitarzystów klasycznych w tej chwili, już na świecie decyduje się zagrać na inaugurację festiwalu, któremu dyrektoruje artystycznie utwory zupełnie nie gitarowe – to wyraz autentycznej klasy pozamuzycznej. Do tego Marcin Wyrostek grał właśnie utwory kompozytora, który wyniósł oprócz tanga również akordeon z miana „kamertonu dla organów”...To był zdecydowanie repertuar pod Marcina Wyrostka. Do tego należy też zwrócić uwagę, że iście jazzowe podejście – improwizacyjne Wyrostka do gry na akordeonie automatycznie wynosiło akordeon na plan pierwszy. Zasłuchany w grę partnera, niezwykle skoncentrowany Łukasz Kuropaczewski, choć sam przyznaje, że jako muzyk klasyczny również w sposobie myślenia o muzyce, nie improwizuje wspaniale wtórował, z natury bardziej ekspansywnemu akordeonowi, ale też po mistrzowsku wychodził na pierwszy plan w odpowiednich partiach. Obaj muzycy podkreślali, że wspólne granie było dla nich lekcją muzyki. Orkiestra Teatru Muzycznego z Poznania pod batutą Bohdana Jarmułowicza – to można powiedzieć mistrzowie drugiego plany. Wydaje się, że to zresztą jest wpisane w charakter orkiestry teatru muzycznego, orkiestry ze swej natury towarzyszącej. Trudno mówić o mocniejszych i słabszych punktach koncertu. Zdecydowanie i tak był pomyślany koncert, porywały za serce te partie i utwory w których dominowali soliści. Partie samej orkiestry, przynosiły raczej wytchnienie w bardzo emocjonalnym koncercie. Wspaniałe Libertango i brawurowe wręcz wykonanie Czterech pór roku (Piazzolli) zostaną na długo w pamięci. Trudno nawet definiować to co wydarzyło się w bisach. Przepiękny można powiedzieć popisowy utwór Łukasza Kuropaczewskiego, i bachowskie klimaty Marcina wyrostka brzmiące niemal jak organy. Zupełnie uzasadnione skojarzenie. Owacje na stojąco w pełnej katedrze.   

Inauguracja Polskiej Akademii Gitary, to niesamowite przedsięwzięcie gości w Gnieźnie dzięki Centrum Kultury eSTeDe i starostwu powiatowemu. Koncert inauguracyjny był ze wszech miar udany. Jeszcze dziś (niedziela 18 sierpnia) w kościele Jana Chrzciciela kolejne wydarzenie. Jan Depreter (Belg)– jak donoszą zaprzyjaźnieni z Popcentralą wczoraj w sanktuarium w Skrzatuszu dał wspaniały koncert. A już 23 sierpnia na amfiteatrze eSTeDe zagra The Colors – najwspanialsza polska grupa jazzrockowo-fuzzion'owa. 

Jarosław Mixer Mikołajczyk