• Start
  • Recenzje
  • Khachaturian, Bach, Morricone - Sara Powaga i Krystian Klej - owacje na stojąco.
  • Jarek Mikołajczyk

Khachaturian, Bach, Morricone - Sara Powaga i Krystian Klej - owacje na stojąco.

Letnie Prezentacje Organowe trwają. To już czwarta edycja, dyrektorem festiwalu jest młody gnieźnieński organista Krystian Klej. Dziś blisko 100 osób wysłuchało właśnie gry dyrektora i skrzypaczki Sary Powagi.

Muzycy właśnie obronili licencjaty i kontynuują studia. Klej w Poznaniu, a Powaga w Bydgoszczy. Dzisiejszy koncert dla skrzypaczki był pierwszym po dyplomie, organista grał repertuar dyplomowy niedawno w kościele pw. św. Michała Archanioła.

Tegoroczne prezentacje jako temat przewodni mają twórczość Bacha. Nie mogło więc go zabraknąć w programie tego koncertu. Wydaje się jednak, że mocnymi punktami występu były przede wszystkim: Siciliana Bacha, Obój Gabriela — Ennio Morricone i kompozycja AramaKhachaturiana oraz wykonany nie w całości koncert G- dur BWV 592, cz.1 J.S. Bacha.

Na początek usłyszeliśmy niezwykle popularną wśród organistów Toccatę. Utwór popisowy, a jednak trudny, choćby przez wzgląd na popularność i ogromną liczbę wykonań. "Toccata i fuga d-moll BWV 565" J.S. Bacha to niezwykle dynamiczny utwór, w którym obronić się organista może na dwa sposoby: albo gra w punkt, albo odważa się na własne interpretacje. W przypadku grania niezwykle poprawnego pokazuje przede wszystkim technikę, kiedy wybiera wariant drugi, ryzykuje wiele. Wydaje się, że Krystian Klej nie grał zachowawczo, dało się jednak na początku utworu słyszeć stres i być może rozkojarzenie. Ta sytuacja, w której jest się jednocześnie dyrektorem i wykonawcą - nie daje komfortu. Mimo tego Klej obronił się jako wykonawca, odzyskując pełne panowanie nad instrumentem i dźwiękami kompozycji.

Wspomniana "Siciliana" — czyli pieśń pasterska zabrzmiała niezwykle ciekawie. Baza organowa pozwoliła Sarze Powadze pokazać brzmienia skrzypiec. Transkrypcji tego utworu na flet i klawesyn, będącego częścią Sonaty dokonywano wielokrotnie. Najczęściej na skrzypce z towarzyszeniem fortepianu. Tutaj w światowych wykonaniach przewodzi Hilary Hahn. Gra Sary Powagi bardziej jednak przywodziła na myśl wykonania Shuminy Studer Szwajcarki z japońskimi korzeniami. Twardsze niż przy fortepianie czy klawesynie osadzenie w brzmieniu organów faktycznie pozwoliło gnieźniance oczarować publiczność. Wydaje się, że ten duet, to muzycy, którzy kontrastując osobowościowo, niezwykle uzupełniają się podczas wspólnych występów.

Wykonanie kompozycji Ennio Morricone zapewne zabrzmiało poruszająco nie tylko ze względu na bardzo emocjonalne wykonanie, ale też przez wzgląd na niedawną śmierć mistrza muzyki filmowej. To sugestywne wykonanie tematu "Obój Gabriela" z filmu "Misja" stało się bardzo plastyczne we wnętrzu i akustyce katedry.

Można powiedzieć, że przedłużeniem tego sentymentalno-emocjonalnego fragmentu koncertu było wykonanie "Ave Maria" Frantza Schuberta. Podobnie jak w przypadku organowego utworu granego przez Kleja na otwarcie koncertu: w świadomości słuchacza "Ave Maria", jest emocjonalnym samograjem, który jednak wbrew pozorom łatwo położyć wykonawczo popadając w estetykę banału i gry efektownej, a nie efektywnej. Zwłaszcza w zestawieniu skrzypiec i organów, słyszał tę kompozycję właściwie każdy a do tego nie jeden raz. Tutaj jednak zachowany został ten umiar oparty na budzeniu sentymentów słuchacza wspomnień ślubów własnych lub przyjaciół przy jednoczesnym rzetelnym graniu, bez kupczenia nastrojem. Jeśli chodzi o grę Powagi, bez lęku można porównać do stylu wykonań, który gra Anastasiya Petryshak. Nawet nie rzecz w lekkości technice, a raczej w stricte klasycznym podejściu, które jednak nie wyklucza elementu pop, jest on jednak kunsztowny.

Niezwykle efektywnym, trudnym, ale też efektownym punktem koncertu okazało się echo niedawnego licencjatu młodej skrzypaczki. Bezsprzecznie niepowtarzalny kompozytor, jakim był Gruzin Aram Khachaturian to ogromne wyzwanie. Granie utworu wykonywanego wcześniej i dedykowanego maestro David Oistrakh to trochę jakby reporter chciał na nowo napisać "Listy przeciwko wojnie" Tizano Terzaniego. Szczęściem dla muzyków jest pewnie fakt, że nagrania Oistrakha znają tylko nieliczni. Zdecydowanie jednak ani organista, ani skrzypaczka nie wykorzystywali tego faktu, grając "Koncert skrzypcowy d-moll, cz. 2 - Andante sostenuto". Mimo że jak sama nazwa tempa wskazuje kompozycja przy metronomie od 76 do 108 jeszcze powściągliwa, czyli coś na kształt slow, wymaga ogromnej techniki i koncentracji. Tutaj nie ma miejsca na nadrobienie efekciarstwem, nieczystość trwa dłużej i jest uchwytna nawet laika. Tych nieczystości nie było. Wydaje się, że Khachaturian, był w pełni świadomym wyborem dojrzałej artystycznie Powagi.

Jak to bywa w zestawieniu skrzypce i organy, to duet wymagający ogromnej pokory organisty. Organy jako instrument niezwykle wirtuozerski paradoksalnie w świadomości słuchacza osadzają się jako przysadzista, dość ciężka baza. Skrzypce również ze względów akustycznych wybijają się częstotliwościami na wierzch. Podczas tego koncertu mimo przeciążenia repertuaru w stronę skrzypiec, niezwykle wyważone były proporcje brzmień i głosności obu instrumentów, mieliśmy tu niemal postrockowe zrównanie, to zresztą świetnie wybrzmiało w katedrze.


Krystian Klej dyrektor Letnich Prezentacji Organowych na finał koncertu przygotował "koncert G- dur BWV 592" J. S, Bacha. Ze wzgledów czasowych nie usłyszeliśmy całości. Już jednak zagrana część I pokazała niezwykle rzetelną grę gnieźnianina. Nie tylko kompozycja pozwoliła pokazać umiejętności techniczne Krystiana Kleja, ale też pełen walor gnieźnieńskiego instrumentu. Choć gra gnieźnianina nie uderza w stronę bachowskiego monumentu, jaki w swoich wykonaniach uwypukla HannesKästner, jednak ten Bach Kleja z koncertu "G-dur" był Bachem zagranym z nerwem. Energetyka wykonania przywodzi na myśl grę wybitnej wielkopolanki Marii Magdaleny — Kaczor.

Dobrze dobrany repertuar, mimo, że tytuł Letnie Prezentacje Organowe mógł wskazywać przeakcentowanie na organy, w wyważony sposób pokazał umiejętności i osobowości zarówno skrzypaczki Sary Powagi, jak i organisty Krystiana Kleja.

Bardzo dobrym zabiegiem jest pokazanie na ekranie instrumentalistów grających na chórze. Uzupełnia to odbiór.

Ten dobry koncert zakończyły stojące owacje licznej publiczności.

Jarek Mixer Mikołajczyk