• Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Koncertowa jesień w Młynie zakończona!

Obecny od 16 lat na gnieźnieńskiej mapie kulturalnej Klub Muzyczny Młyn – od lat zdaje się potwierdzać swą pozycję jeśli chodzi o popularyzację szeroko pojętej „gitarowej muzyki". Także w tym roku zaprosił na występy znanych i lubianych kapel oraz kilku nieoczywistych artystów.

W minionym właśnie sezonie jesiennym, wszystko zaczęło się od metalowców z The Sixpounder, którym w trasie towarzyszyli koledzy z Microgravity oraz Across the Shade. Jednak tak ciężka inauguracja klubowego grania niestety nie porwała tłumów, ale okazała się całkiem dobrą rozgrzewką dla coraz bardziej wymagającej publiki w Gnieźnie. Nagrodzony na początku grudnia Medalem Koronacyjnym szef Młyna Piotr Żelazowski, musiał się bowiem nieco nagimnastykować, by sprzedać wszystkie bilety na zespoły odwiedzające gród Lecha praktycznie co roku. Jedynie na obecnych idoli młodego pokolenia z Kwiatu Jabłoni, poruszającego się w rejonach alternatywy Błażeja Króla czy zjawiskową i nieoczywistą muzycznie Natalię Przybysz – wejściówki wyprzedały się na długo przed czasem.


Nie oznacza to jednak, że dla regularnie powracających do Gniezna muzyków z Acid Drinkers, Farben Lehre czy Dezertera nie ma już miejsca, ale może nieco inaczej trzeba by zorganizować promocję, a zamiast medali postawić na edukację muzyczną (Choć z drugiej strony czego tu wymagać, gdy miasto tnie wydatki na kulturę...). Tym bardziej, że przykładowo Dezerter dał w tym roku jeden z lepszych koncertów w Gnieźnie. Być może dlatego, że legenda punkrocka znów czuje ten nerw społecznego buntu przeciw systemowi i próbę diagnozy najbliższej przyszłości o czym świadczą choćby dwa najnowsze kawałki: „Nienawiść 100%" i „A jeśli jutra nie ma?". Co ważne, oba utwory potwierdzają też, że członkowie zespołu nie stracili umiejętności zwięzłego formułowania ponadczasowych myśli oraz muzycznego pazura. „Nienawiść 100%" to bowiem rzecz o sterowaniu ludzkimi emocjami i opiniami przez różnej maści manipulatorów nastawionych na zyski lub władzę, którzy najchętniej działają dziś w internecie i których skutki w postaci wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA czy ostatniego zwycięstwa torysów z nieprzewidywalnym Borisem Johnsonem w Wielkiej Brytanii, pochodzą w dużej mierze z podsycanego rozczarowania, złości i hejtu. Z kolei „A jeśli jutra nie ma?" to nieco wolniejsza rzecz z jeszcze większym bogactwem znaczeń, gdzie mamy wręcz orwellowskie, ale jakże aktualne na naszym podwórku, sterowanie historią przez współczesnych politruków z wiadomego Instytutu, religijnych fundamentalistów czy faszystów z pochodniami. Wszystko to oczywiście wyśpiewane w prostych, mocnych słowach charakterystycznym głosem Roberta „Robala" Matery. Warto dodać, że poza nowościami nie zabrakło również starszych piosenek jak m.in. „Mam kły, mam pazury", „Kolaboracja", „Ile % duszy?", „Szwindel" oraz zagranej już na bis „Spytaj milicjanta" i odświeżonej nie bez powodu po niemal 30 latach „Budujesz faszyzm przez nietolerancję". Jednym zdaniem Dezerter znów zrobił swoje bez mizdrzenia się do publiki i koncertu życzeń albo mądrzenia w wątpliwych mediach oraz odcinania kuponów od sławy.


Podobnie wartościowe były też zapewne występy Acid Drinkers oraz Farben Lehre na które niestety nie udało mnie się dotrzeć w tym roku. Jednak znając z jednej strony energetyczne, metalowe wyziewy Kwasożłopów oraz charyzmę Titusa, mogę śmiało założyć, że i tym razem koncert był wart uwagi. Natomiast z drugiej serdeczne i melodyjne, choć niestety za bardzo skręcające w stronę koniunkturalnego popu, Farben Lehre, też pewnie nie zawiodło swych słuchaczy. A dla każdego, kto narzeka, że zbyt często przyjeżdżają te same kapele, mam małą radę – ilekroć sięgacie po ulubioną płytę jednych czy drugich artystów, pomyślcie jak dobrze ich posłuchać na żywo choćby raz w roku.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak
Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak

Tagi: Koncert Klub Muzyczny Młyn Dezerter