• Start
  • Recenzje
  • Jak ożywić gwarę albo blubry w bibliotecznym sercu
  • Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Jak ożywić gwarę albo blubry w bibliotecznym sercu

Praktycznie od początku września Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna, stała się laboratorium umierającego, a może lepiej „wychodzącego z użycia” języka gnieźnieńskiej gwary. Czy działania w ramach kampanii społecznej „Tu blubramy po naszemu” są w stanie uratować regionalną mowę?

Na początek trzeba by pewnie sobie odpowiedzieć na pytanie: po co nam gwara i kto dziś się nią posługuje? Jednak zanim to się stanie, warto przypomnieć, że gwara przez lata nie była poważnie traktowana, a wskutek dążenia do językowej poprawności, została wręcz zmarginalizowana w przestrzeni publicznej. Dlatego dziś liczba jej użytkowników jest raczej niewielka, szczególnie tych autentycznych, jeśli to pojęcie wiążemy z naturalnym posługiwaniem się tym językiem na co dzień i faktem, że robi to najstarsze pokolenie. A po co gwara? Ot, choćby dla pokazania regionalnej odrębności, która poza kuchnią, lokalnymi dziejami, mentalnością czy kulturą – może też manifestować się mową.

Poza tym dziś patrząc na inicjatywę gnieźnieńskiej książnicy i fakt, że gwara jest powszechną spuścizną danej społeczności, wierzę, że wszystkie te projektowe, czyli też publiczne działania, są w stanie jeśli nie przywrócić ją do użycia, to na pewno odzyskać sporą część słownictwa. No i jeszcze trzeba mieć pomysł na tą jej promocję wśród ludzi, a ten biblioteka na szczęście ma, nie gorszy niż na Śląsku*, co można było zobaczyć choćby na Off Festivalu.

Wszystko zaczęło się bowiem zaraz po 1 września od świetnie pomyślanego wizualu, czyli idei by ponowne otwarcie gruntownie odświeżonej Czytelni przy głównej placówce połączyć z wernisażem grafik „Inspirowanych gwarą”. Jak wiadomo nic tak nie działa na dzisiejsze społeczeństwo jak obrazy, a te udały się twórcom (Izydor Zimny i Maciej Polus) znakomicie, bo z jednej strony mamy sympatycznie przejaskrawione wizerunki różnych użytkowników tej mowy, a z drugiej nowocześnie zdobne słowa gwarowe typu kejter (pies), gzuby (dzieci) czy Kareja (ul. Chrobrego w Gnieźnie) I te obrazy już w dużej mierze „wrosły” w odnowioną Czytelnię i zapewne pozostaną z odbiorcami dłużej niż powyższa kampania.

Kolejna rzecz, to cykliczne spotkania-wykłady z językoznawcami, miłośnikami gwary czy jej obserwatorami animującymi kulturalne działania także w innych dziedzinach. Jako pierwsza więc o lokalnym języku opowiedziała z właściwą sobie swadą i dociekliwością prof. Eliza Grzelakowa, która na co dzień wykłada w Instytucie Kultury Europejskiej UAM i dla której lingwistyczne tematy nie mają tajemnic. Drugim gościem okazał się Juliusz Kubel, twórca słynnych „Blubrów Starego Marycha”, czyli słuchowisk w wykonaniu nieodżałowanego Mariana Pogasza, co doczekał się swego pomnika przy ul. Strzeleckiej i Półwiejskiej w Poznaniu. Sam Kubel zaś tworząc przez lata monologi Marycha, nie mógł się już od gwary uwolnić, o czym nie omieszkał wspomnieć podczas spotkania, jak i o tłumaczeniach znanych książek na regionalną mowę i dlaczego nie podjął się gwarowego przekładu Biblii. O następnym gościu, czyli Marku Szymańskim znanym jako Wuja Czechu, co też tłumaczy, ale wiersze klasyków na gwarę oraz swoje rzeczy tworzy – napisał już szerzej Tymoteusz. Natomiast w czasie spotkania w polemikę z nim wszedł nasz Szczun z Karei pytając o przyszłość lokalnego języka, która dla Wuja nie rysuje się niestety różowo, a jego porównanie gwary do „umierającego, któremu przed śmiercią chwilowo się polepsza” – było szeroko cytowane w artykułach. Jednak to nie wszystko, bo dla zainteresowanych wystąpił także prof. Włodzimierz Bulikowski, który z zawodu jest lekarzem, a zamiłowania znawcą gwary i autorem publikacji „Bądźma ludźmi. Szak!”, zaś całość zwieńczy Istny Rojber, czyli Paweł Bąkowski. I tak sobie pomyślałam, że dla tego Rojbra czy Szczuna, przydałaby się jakaś kobieca równowaga jak np. Fifna Mela**, którą chętnie bym powołała do życia, gdybym tylko umiała blubrać.

Tymczasem poza tematycznymi grafikami i prelekcjami gości, kampanię stworzyły jeszcze... cztery celne strzały jak tematyczne vlogi, audycje radiowe, spotkania dla dzieci i młodzieży czy warsztaty gwarowe dla personelu gnieźnieńskich hoteli, pubów, kawiarni i restauracji. Vlogi to znów robota Rojbra i Szczuna, gdzie ten pierwszy stworzył „Blubrane recenzje” będące wyśmienitym połączeniem gwary z ocenami książek, do których zaprasza młodych ludzi, skłaniając ich tym samym do polubienia lokalnego języka. Natomiast Szczun w swej „Instrukcji obsługi gwary gnieźnieńskiej” z zacięciem godnym sprawy, z kolei naucza gwarowej gramatyki porównując ją chwilami do... centryfugi (wirówki do mleka). Po audycje, które można usłyszeć w lokalnych rozgłośniach, zaś sięgnął jeszcze jeden miłośnik gwary i generalnie dobrych tradycji, czyli aktor Andrzej Malicki wcielający się w Bolecha z Cierpięgów, któremu blubry pisze wspomniany prof. Bulikowski. Tyle, że cały projekt nie miałby tej mocy, gdyby nie warsztatowe wyjście do jeszcze większej liczby odbiorców, którzy mogliby nie zainteresować się tematem, gdyby nie zostali w niego wciągnięci. Takim aktywnym i angażującym podejściem z jednej strony, są znów spotkania dla młodego pokolenia gnieźnian, a z drugiej dla przedstawicieli profesji, którzy z uwagi na swoją działalność, są jednak pewną „wizytówką” miasta, więc dobrze jeśli od czasu do czasu też do swych klientów poblubrają. W to ostatnie działanie zwieńczone specjalnym certyfikatem i znakującą wlepką włączyli się przedstawiciele takich podmiotów jak: Cud Cafe, Pizzeria Retro, Dobry Browar, GOSiR Gniezno Hotel Lech, Hotel i Restauracja w Starej Kamienicy, White Taste i White Taste Restaurant oraz Villa Vip Gniezno.

Warto dodać, że kampania społeczna „Tu blubramy po naszemu” dzięki swemu rozmachowi i zasięgom, a nade wszystko sympatycznej oraz otwartej na totalnie różnorodne środowiska formule – to jedno z lepszych i ciekawszych działań Biblioteki oraz jeden z wartościowych projektów w tym roku w Gnieźnie.

Fifna Mela

(Kamila Kasprzak-Barkowiak)

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak i Biblioteka Publiczna Miasta Gniezna

* Na Śląsku, między innymi podczas katowickiego Off Festivalu, gwara promowana jest choćby przez gadżety typu magnesy, wlepki, a nawet skarpetki z przykładowymi słowami wraz z ilustracją.

** Fifna Mela – w najprostszym tłumaczeniu zgrabna i atrakcyjna