• Start
  • Recenzje
  • Dawid Jung - Polska ulubiona masochistka Europy – szkic recenzencki
  • Jarek Mixer Mikołajczyk

Dawid Jung - Polska ulubiona masochistka Europy – szkic recenzencki

Zacznę osobiście, bo ściema to draństwo albo PR, często to jedno i to samo. Wydawcą książki Polska ulubiona masochistka Europy jest Konfraternia Teatralna. Stowarzyszenie, któremu nazwę wymyślałem, i które zakładaliśmy ze Sławkiem Kuczkowskim i przyjaciółmi. Tylko dlatego, ten tekst powstaje dopiero dziś, niemal po roku od wydania. Bo może trudno w to wierzyć nie każdemu wydawcy „idzie” o PR, marketing i inne pierdoły. Jak ktoś ma z tym problem, to znaczy: mierzy wszystkich swoją miarą. Winszuję.

Zacznijmy od końca, takie dziś ponoć zasady, że tego, co ponad 500 znaków, już nikt nie doczyta.

To niezwykle ważna książka, nie tylko dla Gniezna i okolic. „I koniec i bomba. Kto nie czytał ten trąba”.

Przez zabieg, co do którego można mieć wątpliwości: ominięcie gnieźnieńskości w tytule wydawnictwa, to książka uniwersalizująca miasto, które już dawno zrezygnowało z bycia uniwersum nawet dla Polski, a co dopiero dla Świata. Gniezno, które z uporem maniaka ogranicza siebie samo do 5 koronowanych tu królów i jednego księcia, orbitując jeszcze wokół jednego świętego i jednej żony książęcej; zresztą Czechów. Czasem wspominając jeszcze odwiedziny Jana Pawła II.

By było jasne, prywatnie cenie mądrość Czechów (i tę z czasów Austro-Węgier i z II wojny i z wyboru Masaryka).

Miasto, które na własne życzenie rozjechało walcem, bez zastanowienia blisko 700 lat wspaniałej po Piastowskiej historii. Może i miast z TTTAAAAKKKĄĄĄ historią jest niewiele, ale...



Ten zabieg (ominiecia gnieźnieńskości w tytule) pozbawił autora 1000 sprzedanych na pniu w Gnieźnie egzemplarzy. Kupionych tylko po to by stało na półce, bo mamy to. Mamy, ktoś wreszcie napisał o Gnieźnie, pierwszej stolicy Misków Lurganów.

Czy jednak książkę wydało Miasto, by być w tytule jednej z istotniejszych pozycji nie tylko o Gnieźnie?
- Nie!
Więc wara nam od tytułu.

Ta książka to bodaj pierwszy, jeśli nie jedyny zbiór felietonów i tekstów prasowych wydanych w Gnieźnie. Pierwszy sensowny na pewno. Kiedyś przed-wyborczo swoje felietony wydał jeden z gnieźnieńskich posłów. Cóż posłem się bywa, a pisać to trzeba umieć.

Gnieźnieńskie historie i ciekawostki, tajemnice, a przede wszystkim przywróceni pamięci ludzie, to paradoksalnie pryzmat na całą prowincjonalną Polskę. Kraj grzechu zaniechania pamięci. Kraj, w którym pamięć, również ta historyczna, podporządkowana jest interesom politycznym, a pamięć kulturowa praktycznie nie istnieje. Takie Witkowo zapytajmy, gdzie jest choćby skromna tabliczka, że tu właśnie urodziła się i dorastała Clarie Dux? Jedna z największych śpiewaczek operowych pierwszej połowy XX wieku. Muza Salvadore Dali, namalował ją w obrazie Melancholia, śpiewała z Enrico Carusa. Nie przypadkiem przywołujemy w tym omówieniu właśnie Clarie Dux i Witkowo. Witkowo, w którym trudno szukać pamięci o polskim sopranie jak ją określał Oxford Dictionary of Music, a za to otwarte niedawno Centrum Kultury nazwano imieniem burmistrza, który z kulturą miał wspólnego niewiele, ale akurat zmarł niedawno, a był fajny chłop. To właśnie jest ta Polska, ta masochistka, o której opowiada między wierszami Dawid Jung.

Clarie Dux - Melancholia
Paradoksalnie książka pełna miłości do die Heimat, do landu matki i famuły obnaża samozubożanie poprzez zatracanie pamięci. Przedziwne, a może właśnie piękne, w większości książek polskich o podobnej tematyce i formule 90% zapamiętanych czy raczej przywoływanych osób to generałowie, majorzy czy choćby strzelcy, czasem zwycięzcy częściej ranni, wiezieni, zabici... Jung nie maltretuje nas wszechobecną polską martyrologią. Nie znaczy to, że w P.U.M.E nie ma bitnych i dzielnych. Tu nie ma postawy antybohaterskiej. Większość jednak zdarzeń i ludzi pokazuje niejako w kontrze do masochistki z tytułu postaci dalekie od krwi. Nie da się jej w historii kraju, który kocha cierpieć, uniknąć w zupełności. Może jednak te przywołane postaci, świata społecznego, a przede wszystkim kultury pokazują, że gdzieś któraś propaganda wmówiła nam i światu, że tak bardzo lubimy rozprawiać o ranach, o zaborach i wojnach, że zapominamy najłatwiej o ludziach, którzy nieśli coś więcej?...

O Tomaszu Rzepie, którego pamiętamy, niektórzy - bo tak "wczoraj" odszedł, o Portierze Pana Boga – Sławku Kuczkowskim, który tak nie dawno chadzał korytarzem gnieźnieńskiego MDK. Ten wymiar pamięci o ludziach to jakiś punkt, który może, ale pewnie nie będzie punktem zwrotnym. Sygnałem z Gniezna nie tylko dla Gniezna. Każde miasto na prowincji ma swoje grzechy zaniechania.

Książka Junga to w przeważającej części ludzie nie zawsze związani tylko z Gnieznem, często wpisani w historię Świata. Wermer Albertii, Enrico Vinci – to najbliżsi śpiewakowi operowemu, a nie jedyni.
W Masochistce sporo odkrywania tajemnic i wydarzeń, zapomnianych, które zmieniały los ulicy, dzielnicy, miasta, powiatu, kraju... Odkrycia niekiedy wręcz sensacyjne, odkrycia w archiwach Berlina, Wiednia, Watykanu Tel Aviwu i Gniezna czy Kłecka... Nie są jednak tanią sensacją, jeśli Jung chwyta legendę, to zaznacza to lub znajduje jej potwierdzenia. Jeśli jest echo historii mówionej, to nie jest to „jedna baba drugiej babie”.

Mamy otarcie się o kryminał, które jednak nie jest ocieractwem, Jung nie udaje Menkela. Jednak historia, która wydarzyła się w 1283 roku związana z Ludgardą meklemburską przywoływana po latach przez Pawła J. Bąkowskiego na schodach koszmaru Gargamela, czyli poznańskiego „zamku Przemysława”...wydarzyła się ponoć naprawdę, tylko czy rzeczywiście zamordowana została za bezpłodność?

Zostawmy jednak zdradzanie treści. Jej odkrywanie to przyjemność czytelnika.

Książka z miłości i żalu. Miłości do miasta, regionu i pewnie kraju na pewno do ludzi. Żalu do miasta, regionu i pewnie kraju na pewno do ludzi. I ta miłość i ten żal jednak przepracowane nie tyle w sobie ile w archiwach, publikacjach, starych gazetach, kronikach...

Spory zbiór wiedzy o... No właśnie o czym? O Gnieźnie? O Regionie? O Wielkopolsce? O Polsce? O Europie? Kluczem do nieupupienia tej książki jest rzecz prosta. Nie ma: Regionu, Wielkopolski, Polski, Europy bez Gniezna. To logiczne. Polska ulubiona masochistka Europy, pozwala wierzyć, że nie ma też Gniezna: bez Europy, bez Polski, bez Wielkopolski, bez Regionu. I to jest wiedza, znajomość na temat naczyń połączonych.

To także jasny komunikat o tym, że jak nie wyburzyliśmy architektury odziedziczonej po urbanistycznej myśli Niemiec. Wspaniałej myśli miejskiej, dzięki której Gniezno to jest Stadt, a nie маленький город. Jak więc nie zburzyliśmy kamienic, tak nie burzmy, nie gumujmy ludzi z kart historii czy byli Polakami, czy Niemcami lub Żydami z urodzenia, jeśli żyli i tworzyli tu, to byli Gnieźnianami. I tak by można o połowie polskich miast, w niektórych pewnie pojawiliby się Austriacy, Rosjanie i kilka innych nacji.

Tyle tylko, że...masochizm Gniezna polega na gumowaniu niezależnie od jakiejkolwiek reguły tych etnicznie polskich, ba wielkopolskich też wymazywano. A może po prostu wymazaliśmy ich my? Nie ma też reguły profesji rzemieślnik, śpiewak operowy, poeta, fabrykant, dobrze pamiętamy tylko producenta Soplicy, ale też raczej tylko z nalewek.

Trudna dla autora książka od strony redakcyjnej. Teksty pisane na dużej przestrzeni czasu w różnej od siebie prasie. Czasem jak to bywa z felietonami prasowym, będące też reakcją na tu i teraz. Trochę gazetowe... Wszystko zostało po pierwsze usystematyzowane, stanowi jedną opowieść, ujednolicone literacko, z tym akurat Jung nie ma kłopotu, jest fantastycznym redaktorem. Nie mniej redakcja własnych tekstów zawsze jest trudna stąd wsparcie redaktorskie Wojciecha Grupińskiego oraz konsultacje z Maciejem Jungiem.

Udało się. To dobra, spójna książka, która nie nosi znamion gazetowej doraźności. Dobrze się czyta. Literatura na granicy dokumentu i mikrohistorii, bez konfabulacji historiozoficznej. Takich książek potrzeba miastom polskim, czy mają Trakt Królewski, czy nie.

Dawid Jung

Polska ulubiona masochistka Europy

Konfraternia Teatralna 2017


Jarek Mixer Mikołajczyk

Tagi: Dawid Jung Konfraternia Teatralna Polska ulubiona masochistka Europy