• Kamila Arya Kasprzak - Bartkowiak

Popkulturowy dziewczyński trip

„Solarium 2.0” to album na którym usłyszymy Karolinę Czarnecką solo. Nie w *burdelowym kolektywie Żelaznych Wagin ani w recenzowanym już na Popcentrali Gangu Śródmieście, tylko właśnie we własnej kreacji. Niezwykle przemyślanej i refleksyjnej niczym wymarzona podróż w głąb siebie, ale ze społeczno-kulturowym filtrem.

Niemniej jednak mam pewien problem z płytą Czarneckiej, która mimo swego pomysłu, zdaje się nieco zbyt monotematyczna i monomelodyjna. Po przesłuchaniu połowy z 13 piosenek jest już jasne, że innych brzmień oraz rodzaju tekstów nie będzie. Przy czym to nie zarzut, lecz mały niedosyt dla każdego kto lubi większe zmiany klimatów i jednocześnie zaleta w postaci konkretnej idei towarzyszącej artystce.

„Solarium 2.0” to bowiem krążek, który rodził się na teatralnej scenie, a, że w międzyczasie podlegał metamorfozom i dojrzewał do obecnej formy, dlatego „2.0”. Wspomniane utwory zaś to autorski zestaw refleksji, przeżyć i emocji z lekka tylko muśniętych „zewnętrznym światem” czyli zapis doświadczenia życia w ciele dziewczyny, podlany dobrym, muzycznym popem. Przyjrzyjmy się więc jemu bliżej:

Mój pokój – mocne i taneczne zaproszenie do własnego świata, gdzie rządzi „rewia wróżek i szamanek”, które mają zasiać „w męskim świecie chaos i zamęt”, ale też ciemna przyszłość i magiczna kreacja. Jednym zdaniem, dobry, błyskotliwy tekst harmonijnie zestawiony z dynamicznym bitem.

Tina – bohaterka tego utworu to ponoć alter ego Karoliny. Tym razem już nie z głową pełną marzeń, lecz doświadczona przez cienie i blaski artystycznego życia w stolicy. Muzycznie wolniejsze, wręcz balladowe tempo, choć śpiew raczej intensywny i chwilami wpadający w... rap. A do tego gorzka diagnoza rzeczywistości zawarta już w pierwszych słowach „Patchworkowa moralność, narcystyczna epoka..” i obraz artystki „sprzedającej emocje” czy prekariuszki, której w duszy gra „Bravo Girl” i „Wróżka”.

Anarauk – bodaj najciekawsza kompozycja i jeden z lepszych kawałków na płycie. Budowany intrygującymi pomrukami gitary, nostalgicznym klarnetem i łagodnymi klawiszami, a przede wszystkim czystym głosem Czarneckiej. Tekstowo zaś to bardzo nieoczywista opowieść o dojrzewaniu, lękach i oczekiwaniach zainspirowana szkolną lekturą „Anaruk, chłopiec z Grenlandii”, ale i doświadczeniem... nazwania Anarukiem.

Ronja – kolejne imię i kolejna historia, tym razem „córki zbójnika”, a dokładniej rzecz o niezależności i radzeniu sobie z przeciwnościami oraz luźne odwołanie do „Ronji, córki rozbójnika” Astrid Lindgren. Brzmieniowo niestety zbyt wolno i „anemicznie” ze smutnym pianem, choć mogło być żwawiej z zadziorną gitarą.

Biały kucyk – piosenka o bardzo rozbudowanym dźwiękowo wstępie, który towarzyszy przeżyciom... pierwszokomunijnej dziewczynki. Majaczące w tle „kościelne organy”, które nie mogły trafić lepiej oraz stopniowe przyspieszenie tempa, stają się więc kanwą dla tej materialnej i współczesnej opowieści, gdzie niestety „mieć znaczy więcej niż być”.

Wycinanka – nieco transowe i psychodeliczne brzmienie, a do tego wyśmienita zabawa słowem. Czarnecka – poetka zestawia tu ze sobą pozornie niepasujące frazy i tworzy surrealne wizje. Urocze epitety typu „hipnotyzująca ego projekcja” albo „transowe zwierzenie” oraz instrumentalne wygibasy jak nieoczekiwana zmiana melodii na koniec, nie pozwalają na obojętność.

Inkuby sukkuby – znów nieco monotonny kawałek, mimo że wyraziste wejście gitary zapowiadało więcej. Ponownie też tekstowa ekwilibrystyka z marami-koszmarami w roli głównej wyśpiewanymi matowym głosem Karoliny. I tylko ten głos przykuwa na dłużej.

Solarium – tytułowy utwór z płyty czyli już o wiele żywsza i ciekawsza aranżacja z wiodącym klarnetem oraz kolejny niebanalny tekst traktujący nieco metafizycznie o opalaniu pod sztucznym słońcem. Solarium jako kobieca psychoterapia i ucieczka od codziennych problemów, gdzie uroda zdecydowanie spada na drugi plan. Bodaj najbardziej poetycki opis wizyty tym całym przybytku.

Księżniczkowisko – drugi faworyt po Anaruku, bo szalenie przemyślany. Konkursy piękności w feministycznej optyce czyli znaczący refren zawarty w słowach „Smutne oczy, smukłe nogi. Sweet disco, księżniczkowisko”, a jeszcze bardziej pejzaż z księdzem, maklerem i posłem – sycącymi oczy widokiem młodych dziewczyn. Oprócz tego kapitalistyczno-patriarchalne zniewolenie genialnie wyrażone w zdaniu: „Nagie na wybiegu wolnego rynku muzy”. Bo kiedy Karolina Czarnecka wychodzi poza swój wewnętrzny świat – jest moc! No i finał z „me too” i „Wenus w futrze krwawym martwą pod papieżem”!

Marsz śmieci – ponownie dobra poezja, a do tego dekadencki i nieco surrealny obraz postaci z tzw. marginesu miejskiego świata. Wszystko okraszone niebanalnym rymem raperki-slamerki, bo taką sobie w tym przypadku wokalistka wystawia wizytówkę. Brzmieniowo podobny kalejdoskop szarpanych, intensywnych i pokręconych dźwięków.

Piosenka o niekońcu świata – bardzo łagodne wprowadzenie w refleksję nad światem, głównie tym kreowanym w mediach, gdzie często rządzą krzykliwe antagonizmy i konflikty. Zrozumiałe zmęczenie i krytyka cywilizacji, którą jednak potomni mogą odebrać zupełnie inaczej. O ile zostawimy im jakiś świat.

Przytulisko – taneczny rytm czyli „disco śmietnisko” i po raz kolejny nieoczywiste obserwacje bohaterki z artystycznego światka. Nie pierwszy też motyw z księżniczkami, kosmicznym pyłem i słodko-gorzką konstatacją. Takie dziewczyńskie zwierzenia z dojrzewania z którymi bezbłędnie koresponduje pulsująca melodia.

Igloo – nieoczekiwana wędrówka w... klimaty latino? Choć tytuł sugerowałby raczej biegun północny. Jednak tu wszystko zdaje się możliwe, bo też oprawą jest dla życiowych zmian. Poza tym swe możliwości brzmieniowe pokazuje zarówno Karolina jak i towarzyszący jej instrumentaliści. Ta pierwsza oczywiście hipnotyzując swym chropawym głosem, który w dalszej części przechodzi wręcz w ludowy zaśpiew! Natomiast muzycy nie byliby sobą gdyby nie ich błyskotliwa gonitwa dźwięków i zdolność do zagrania najszerzej jak się da. Choć szkoda, że głównie w ramach jednego gatunku.

„Solarium 2.0” to więc popkulturowy dziewczyński trip pełen wątpliwości i niepokojów. Zaproszenie do osobistego świata wraz z jego cieniem i blaskiem, oczekiwaniami, pragnieniem wolności czy wyzwolenia się ze złych emocji. Natomiast Karolina Czarnecka to dziś dojrzała i świadoma swej kreacji artystka, która ceni sobie szczery i poetycki dialog z odbiorcą. Swoją drogą jestem przekonana, że jej teksty miałyby jeszcze większą moc gdyby je przeczytała na slamie poetyckim! W związku z tym zapraszam np. do Gniezna na Slam im. Franciszka Rabelais. I tylko szkoda, że ten „wewnętrzny świat” artystki tak mocno dominuje na płycie nad społecznym okiem. Podobnie dzieje się z muzyką, której potencjał dla rozmaitych metamorfoz ograniczony został do przeważnie popowego brzmienia. A chciałoby się większej mieszanki stylów, gatunków i energii.

* Żelazne Waginy – feministyczny zespół z kabaretu Pożar w Burdelu.

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Karolina Czarnecka – Solarium 2.0

Wydawnictwo: AKW Karrot Kommando 2018

Utwory:

1. Mój pokój (3:08)

2. Tina (1:40)

3. Anaruk (4:05)

4. Ronja (3:48)

5. Biały kucyk (4:04)

6. Wycinanka (4:08)

7. Inkuby sukkuby (3:37)

8. Solarium (3:27)

9. Księżniczkowisko (3:52)

10. Marsz śmieci (5:21)

11. Piosenka o niekońcu świata (3:21)

12. Przytulisko (3:54)

13. Igloo (5:53)

Płyta została nagrana w składzie:

Karolina Czarnecka – śpiew, gitara

Michał Górczyński – klarnet kontrabasowy

Jacek Kita – instrumenty klawiszowe

Andrzej Izdebski – gitara

Ponadto:

Koncept: Karolina Czarnecka

Teksty: Michał Walczak, Karolina Czarnecka

Muzyka: Michał Górczyński, Karolina Czarnecka

Produkcja: Jacek Kita

Nagranie i miks: Andrzej Izdebski studio Iziphonics

Mastering: Studio As One

Grafika: Hekla Studio

Zdjęcia: Marek Zimakiewicz, Karolina Czarnecka

Art Director: Domi Grzybek

Tagi: Czarnecka Solarium 2.0