• Start
  • Recenzje
  • Zalef w MŁYNIE dziewczęta wymiękły, a koncert dobry
  • Jarek Mikołajczyk

Zalef w MŁYNIE dziewczęta wymiękły, a koncert dobry

Przystojny, choć nie koszykarz, a chłopak z gitarą, całkiem ładny, znaczy ciacho na scenie to i pierwszy rząd okupowały kobiety o miękkich kolanach i maślanych oczach. Faceci w większości nieco zdystansowani, trochę na tyłach, choć nie wszyscy. Powiedzmy jednak dla jasności, to był dobry koncert. Jak dobrze zresztą było początkiem wieczoru. Zalef, czyli Krzysztof Zalewski ma w swojej karierze epizod talent show, należy jednak do tych nielicznych, którzy bycie laureatem Idola wykorzystali efektywnie, a nie efekciarsko. Czasem stawiany w porównaniach obok Podsiadły muzycznie daleko dalej i ciekawiej, mniej popowo bliżej ludzi i bliżej alternatywnego rockowego grania.

Aktorsko w Historii Roja dał dobrą rolę pierwszoplanową, a celebrytą nie został.

 

Zostawmy jednak historię, do Młyna przyjechał z konkretnym zwartym godzinnym materiałem. Bez pitolenia i przeciągania w nieskończoność. Pach i poszło. Krótko? No raczej. Jak jest na temat to z zasady krótko przynajmniej jeśli mówimy o sztuce. Zalef nie przybył do Gniezna w żadnym podejrzanym marketingowym celu. Przyjechał do Młyna z ekipą, żeby zagrać gęsty koncert. Zrobił to po swojemu, a że przy okazji przywiózł Złoto, to chyba dobrze. Po to się robi nową płytę. Krzysztof Zalewski nie straszy w każdym radiu i nie biega po TiVi, a jednak na koncertach, powiedzmy szczerze nie tylko trzydziestoletnie singielki. No w Młynie była wuchta wiary. O ile koncerty solowe Zalewskiego mają w sobie sporo teatru i eksperymentu, o tyle ze świetnymi instrumentalistami na scenie, może sobie Zalef pozwolić na więcej rock'n'rolla, przy czym nie chodzi tu o gatunek muzyczny, a o pewien energetyczny rozpęd. Obok, po prostu pięknych piosenek, w których zrobiło się chóralnie i prawie biesiadnie, a dziewczęta zdarły gardła: Luka, Spaść, Miłość czy Natural Blues (cover Mobiego), popłynęły też kawałki z treścią. Świetna wersja Uchodźcy: „...przygarnijmy uchodźcę, nie przejmujmy się dżihadem, Europie na odsiecz płyną tłumy złamanych serc...”. Nie zabrakło Polsko:

 

Musisz bardzo kochać mnie
Skoro mówisz mi
Co mam robić i
z kim

 

Do dziesięciu policzę
Nie dam,
nie dam złapać się na złość

Nasze ulice
Nie dam, nie dam, nie dam Cię monstrom

 

Kawałek zagrany z dedykacją, adekwatną do sytuacji w kraju...

Godzina rzetelnego grania to dokładnie tyle ile trzeba. Bez dłubania w nosie i umizgów do publiki. Porządnie zagrane, nawet te kawałki na zmiękczenie kolan... Bo to, co gra Zalef może się podobać, a nie tylko on sam się podobać podoba...

 

Młyn po raz kolejny pokazał co i jak. Klub muzyczny to klub, a nie jakieś centrum żołnierzy (starostwa?), nie ważne czy wyklętych.

 

Mixer