• Jarek Mikołajczyk

A jaki jest Twój proces?

Każdy kto w jeszcze przedświąteczny, grudniowy wieczór przekroczył próg Centrum Kultury „Scena to Dziwna”, mógł poczuć się jak na własnym procesie. Osobliwym rachunku sumienia, gdzie mimo braku ewidentnych win, i tak odbył się sąd. A niesprawiedliwych, autorytarnych i prześmiewczych sędziów czekał ten sam los.

Procesy”, które z okazji wizyty w Gnieźnie przywiózł ze sobą poznański Teatr Usta Usta Republika, inspirowane są oczywiście „ProcesemFranza Kafki. Jednak twórcy tej sztuki już na wstępie wchodzą w interakcję z widzami, którzy przy szatni przywitani zostają łańcuchem z numerem „swojej sprawy” i noszą go karnie aż do końca spektaklu.

Bo też artyści z Poznania i nie tylko (w sztuce gra m.in. gnieźnianin, animator i nauczyciel Łukasz Muciok) nie pierwszy raz wciągają w swoje gry zaskoczonych czy częściej uśmiechniętych odbiorców. Dalej więc tak dzieje się na sali, gdy jeden z sędziów wywołuje po numerach oskarżonych, by w końcu dotrzeć do Józefa K., który okazuje się… Józefką. Ta piękna feminizacja bohatera „Procesu” przyjemnie więc zaskakuje i jednocześnie podkreśla uniwersalizm dzieła Kafki w którym bezpodstawnie skazany może być praktycznie każdy. Oprócz tego sama postać Józefki staje się doskonałym przykładem, że w machinę bezdusznego prawa i (nie)sprawiedliwości może dostać się nawet samotna matka z dziećmi, a bezmyślna biurokracja potrafi doprowadzić do absurdów.

 

Jednak ofiar systemu jest oczywiście więcej, a niektórzy wręcz zostali przez niego zniewoleni na lata lub tworząc go – sami „kręcą na siebie bat”. Tak dzieje się choćby w przypadku „starego więźnia” w którego narracji można wyczuć głównie zobojętnienie, albo jego budowniczych (prokurator i policjant), którzy z kolejnym skazańcem – Jeremiaszem, dokonują absurdalnej chwilami rekonstrukcji zdarzeń z popełnienia zbrodni. Jest więc w tym wszystkim kafkowska groza, przywołany absurd oraz wielość interpretacji zaprawiona efektownym humorem, choć jak to bywa śmiech jest tu tylko pozorny. Same Usta zaś grają „Procesy” z właściwą sobie widowiskową manierą począwszy od wspomnianego angażowania w sztukę odbiorców, przez niezwykłą ekspresję i przerysowanie postaci, a skończywszy na atrakcyjnych kostiumach.

Tyle, że największa wartość „Procesów” zdaje się tkwić właśnie w ich wieloznaczności na którą można spojrzeć zarówno z perspektywy jednostki (wręcz pojedynczego widza z łańcuchem na którym zawisł numer jego sprawy) jak i społecznej czy nawet instytucjonalnej, gdzie możemy zastanowić się czym dla nas jest w ogóle wymiar sprawiedliwości oraz nad jego etycznym bądź nie działaniem.

Warto dodać, że szczególnie w dzisiejszych czasach temat wydaje się ważny, tym bardziej, że obecnie wieloma nadrzędnymi wartościami bezmyślnie się szafuje czyniąc z nich jedynie narzędzie do utrzymania władzy albo wręcz ich znaczenie całkowicie odwraca. I wreszcie nie byłoby tak dobrych „Procesów” gdyby nie aktorska gra Łukasza Mucioka oraz jego poznańskiej koleżanki i kolegów. Wyraziście wykreowane przez nich postaci są wiarygodne dla oglądających, a sam Muciok już w gnieźnieńskich realizacjach, głównie tych z uczniami Ekonomika, często korzysta z rozpoznawalnej poetyki i ekspresji wypracowanej przez swoją grupę teatralną.

 

reżyseria: Wojciech Wiński
scenariusz: Łukasz Pawłowski, Ewa Kaczmarek, Wojciech Wiński

kostiumy: Idalia Mantas
muzyka: Adam Brzozowski

aktorzy: Ewa Kaczmarek, Roman Andrzejewski, Paweł Jerzy Bocian, Grzegorz Ciemnoczołowski, Marcin Głowiński, Łukasz Muciok, Remigiusz Najewski, Mikołaj Podworny, Artur Śledzianowski, Wojciech Wiński, Przemysław Zbroszczyk

 

Tekst: Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. Mixer