• Start
  • Recenzje
  • Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć? Szkic Recenzencki
  • Jarek Mikołajczyk

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć? Szkic Recenzencki

Harry Potter wywoływał skrajne emocje. Od zachwytu do oskarżeń o satanizm. Gdy tylko saga prezentująca historie o młodych czarodziejach dobiegła do końca, fani domagali się kolejnych powieści o Harrym, albo chociaż opartych w jego uniwersum. W pewnym sensie rok 2016 jest przełomowy dla sympatyków obu możliwości. Jack Thorne napisał sztukę opartą na bazie opowieści o przyszłości czarodzieja z blizną stworzonej przez autorkę bestselleru J.K. Rowling. Harry Potter i Przeklęte Dziecko w reżyserii Johna Tiffany’ego miało swoją premierę 30 lipca 2016 w londyńskim Palace Theatre, a dzień później do sklepów trafił scenariusz w formie książkowej. Jednak nie to jest głównym tematem dzisiejszego szkicu. Doczekaliśmy się, także filmu, którego fabuła oparta jest o świat magii stworzony przez J.K. Rowling, która jest również autorką scenariusza. Głównym bohaterem filmu jest Newt Scamander, brytyjski magizoolog, późniejszy autor poradnika zatytułowanego tak samo, jak film. Obraz usytuowany jest 70 lat przed wydarzeniami z głównej serii. Uważano wtedy, że magiczne stworzenia są niebezpieczne i należy je zabijać. Newt jest obrońcą magicznych stworzeń, a w planach napisanie książki, która pomoże zrozumieć i współpracować z nimi. Bohater przybywa z Wielkiej Brytanii do Nowego Yorku z walizką pełną dziwnych stworzeń, przez przypadek kilka z nich ucieka i wtedy zaczyna się cała historia.

Fotel reżysera dostał David Yates i tu bez niespodzianki, ponieważ był on, także odpowiedzialny za ostatnie cztery części serii matki. Wykonał swoją robotę na dobrym poziomie i utrzymał nas w klimacie tamtych filmów, może trochę tylko spuszczając z tonu i to akurat na plus. Mam wrażenie, że ostatnie części Harry’ego były zbyt patetyczne (lecz czy mogły być inne?). W Fantastycznych wyczuwalny jest większy luz. Za zdjęcia odpowiedzialny był doświadczony Philippe Rousselot, brał on udział w pracach nad kilkudziesięcioma filmami i zgarnął kilka prestiżowych nagród m.in.: Oscara za „Rzekę Życia” czy nagrodę BAFTA za „Wywiad z wampirem". Zdjęcia wykonane są poprawnie, raczej bez zachwytu, ale też bez większych wpadek. Może tylko z trzy, cztery dynamiczniejsze operacje kamerą wywoływały u mnie lekkie mdłości, ale ogół filmu pozwala wybaczyć drobne zawirowania. Fabuła zasługuje na pochwałę, dawno już nie pomyliłem się w kinie, a temu dziełu udało się wprowadzić mnie w błąd. Całość jest tylko kolejnym dowodem na to, że wyobraźnia pani Rowling nie zna granic. Odbiorcy filmu dzielą się na dwie grupy: Fanów Harry’ego Pottera i ludzi niezbyt ogarniających temat. Każdy znajdzie tu coś swojego. Fani doszukają się drobnych nawiązań do matczynej serii, ale nie mających wpływu na zrozumienie filmu, a druga grupa dostanie film według mnie bardziej uniwersalny niż HP. W tym przypadku jednak uniwersalny nie znaczy mdły czy bez wyrazu. Produkcja ma swój konkretny charakter, podbijany przez ciekawe wątki poboczne. Oczywiście nie zostają one rozwinięte, przecież czekamy na kolejną część. Na szczęście zabieg ten nie razi tak bardzo, jak np. w pierwszej części Insygniów Śmierci. Eddie Redmayne w roli głównego bohatera to genialne zagranie, pasuje tam wprost idealnie. Newt jest trochę nieporadny tak jak styl aktora wcielającego się wcześniej, chociażby w Stephena Hawkinga.

Według mnie Eddy wykorzystał całe miejsce, jakie zostało mu pozostawione. Drugą w kolejności stworzonej przez pryzmat oceny aktora postacią, jest Jacob Kowalski. Dan Fogler nie tylko sprostał zadaniu, ale wraz z reżyserem stworzył postać, za którą będziemy tęsknić. Dobrze odegrana została także rola Queenie. Alison Sudol z charakterem ubiera kobiecość w jedną postać. Trochę gorzej wypada jej siostra Tina. Katherine Waterston zagrała po prostu dobrze, trochę płasko, być może postać rozwinie się w kolejnych częściach. Colin Farrell w roli wysokiego urzędnika w Amerykańskim Departamencie Magii też raczej bez fajerwerków. Bardzo trudne zadanie dostał Ezra Miller wcielający się w Credence'a. Wielopoziomowy bohater, który potrafi zadziwić widza. Magiczne stworzenia w tym filmie porywają, niekiedy bardziej niż realni aktorzy i tu należy się ukłon w stronę ludzi zajmujących się efektami specjalnymi. Maszynka do robienia pieniędzy czy jednak dobry film? Według mnie autorzy stanęli na wysokości zadania, przecież każdy fan Harry’ego czekał na ten film z zapartym tchem. Film jest po prostu dobry, osobiście jestem ciekaw, jak potoczy się los bohaterów w kolejnych częściach.

 

Tymoteusz RasTi Mikołajczyk