• Jarek Mikołajczyk

Dziewczyna z Pociągu szkic recenzencki

Zacznijmy od tego, że przedstawiony poniżej tekst jest subiektywnym szkicem recenzenckim, napisanym przez zwyczajnego widza, a nie krytyka filmowego...

Dziewczyna z pociągu to wyczekiwana adaptacja bestsellerowej książki Pauli Hawkings pod tym samym tytułem wydanej w 2015 roku. Film wyreżyserował Tate Taylor, który do tej pory z Thrillerem, nie miał sporo wspólnego. Wiele osób zastanawiało się, dlaczego tej roli nie otrzymał doświadczony i uhonorowany w tym gatunku David Fincher.

 

Zdaniem części krytyków filmowych było to spowodowane tym, że Tate Taylor ma duże doświadczenie w kreowaniu kobiety jako postaci pierwszoplanowej. Był on reżyserem docenionego filmu Służące, który opowiada o czarnoskórych służących w czasach rasizmu. Pracował, także przy opowiadającym o dwóch zostawionych dojrzałych kobietach serialu Netflix'a Grace and Frankie.

 

Zrobienie dobrej ekranizacji powieści to trudne zadanie, ponieważ czytelnicy mają wysokie wymagania co do przeniesienia często swoich ulubionych bohaterów książek do świata filmowego. Skupię się dziś na samym filmie jako osobnej formie kultury, bez nawiązywania do książki. Zrecenzować dreszczowiec jest chyba trudniej niż każdy inny film, bo ujawnienie choćby najdrobniejszego szczegółu, może umniejszyć kinowe doznania widza.

Zacznę od tego, że sama fabuła do pewnego momentu wciągnęła mnie całkowicie, jednak wydaję się, że zbyt szybko rozwikłałem tę filmową zagadkę. Jeśli, widz na 40 minut przed końcem filmu wie, albo chociaż przeczuwa, jaki będzie finał, oczywiście pomijając drobne smaczki, które trochę ratują sytuacje, to chyba intryga nie jest mistrzostwem gatunku.

 

Film dla przeciętnego widza może być dość mocny, a psychologicznie rozegrany jest na wysokim poziomie. O ile psychologiczna podszewka momentami mnie zachwycała, no tak, ale właśnie momentami, to subiektywnie rzecz biorąc, całość nie powala na kolana tak jak np. Zaginiona Dziewczyna (w reżyserii wspomnianego wcześniej Davida Finchera), mimo że na długo przed premierą, mówiło się o podobieństwie obu obrazów.

 

Przejdźmy teraz płynnie do obsady aktorskiej, bo tu nie jest źle. Emilly Blunt w roli głównej, jest strzałem w dziesiątkę. Aktorka wciela się rozstrojoną psychicznie Rachel, która na dodatek od długiego czasu ma problemy z alkoholem. Główna bohaterka nie należy do postaci łatwych, a co więcej nie łatwo ją polubić, postać ta zostawia jednak sporo miejsca na pokazanie kunsztu aktorskiego. Myślę, że kreacja stworzona przez Emilly Blunt i Tate'a Taylora jest taka, jaką być powinna. Doskonała wręcz mimika to najbardziej widoczny środek aktorski, ale cała reszta jest na dobrym, a może nawet bardzo dobrym poziomie.

 

Okej, Emilly daję radę, a co z resztą?

Zaraz po głównej bohaterce, według mnie, (tak, wiem, wielu odbiorców nie zgadza się z moim zdaniem. Na stronie www.filmweb.pl średnia ocena aktora wynosi tylko „6,8”, czyli lepiej niż nieźle, ale jeszcze nie dobrze) najlepiej wypada Edgar Ramirez jako odtwórca postaci Dr Kamala Abdica oraz Haley Bennett jako Megan.

Edgar Ramirez gra spokojnie, bez fajerwerków, ale swoją kreacją urozmaica całość. Nie używa on wielu emocji, ale ma w sobie coś więcej niż tylko papierowe odegranie odtąd dotąd. Megan grana przez Heley Bennett, została zarysowana w sposób bardzo profesjonalny. Użycie emocji u tej aktorki są gdzieś pomiędzy postacią Rachel, a wspomnianego Dr Abdica.

 

Były mąż głównej bohaterki i jego nowa żona Anna zagrani są po prostu średnio. Rebecca Ferguson miewa momenty dobrego aktorstwa, ale w całości jej postać oddana jest bez wyrazu. Osobiście łatwiej było mi już polubić i zrozumieć główną bohaterkę niż Annę. Dopiero pod koniec ta pokazała klasę i trochę zyskała w moich oczach.

Justin Theroux?...I co mam teraz powiedzieć... Strasznie płasko i można by go bronić, że ten bohater trochę tego potrzebował, że aktor nie miał zbyt wiele miejsca na lepszą grę... Oczywiście postać Toma potrzebowała zachować pewien dystans do świata, ale nie znaczy to, że miała być odtworzona tekturowo. Luke Evans (Scott), Laura Prepon (Cathy) oraz Allison Janney (Detektyw Riley) bez zarzutu. Postacie te, mimo że pojawiały się w obrazie mniej lub bardziej przelotnie, działają na korzyść filmu.

Zdjęcia utrzymane w klimacie odpowiednim dla gatunku. Może tylko ostatnia scena z jakiegoś powodu wywoływała lekkie nudności, nie chodziło tu jednak o to, co było tam widoczne, a samo uchwycenie widoku.

 

Szczerze powiedziawszy, zazwyczaj najważniejszy dla mnie aspekt poboczny, czyli muzyka umknął mi gdzieś z pamięci. Co oznacza, że było zwyczajnie, choć krytycy mówią, że tak być powinno. W każdym razie nie pamiętam muzyki po wyjściu z kina.

 

Zbierając całość jak to mówią na dzielni zusammen mit do kupy: film jest po prostu niezły. Trzeba oddać ogląda się go z przyjemnością, a do pewnego momentu nawet z dużym skupieniem i zainteresowaniem, nie budzi jednak takich emocji, wymaga tego gatunek.

 

Czuło się, że reżyser nie bardzo wie jak zrobić dobry thriller, momentami miało się wrażenie, że całość leży, bliżej dramatu...

Czy polecam film Dziewczyna z Pociągu?

Tak, nie radzę jednak nastawienia się na arcydzieło. Film zgrabny przyjemny, ale nie przestawia niczego w głowie. Chyba nie każdy film musi to robić.

 

Jeśli chcecie zobaczyć ten film w kinie to właśnie ostatni moment. Można go zobaczyć w gnieźnieńskim kinie Helios, gdzie grzeje miejsce w repertuarze do środy (26.10).

 

Tymoteusz RasTi Mikołajczyk

 

Dziewczyna z pociągu:

 

reżyseria:
scenariusz:

 

Obsada:

 

Emily Blunt jako: Rachel
Haley Bennett jako Megan
Rebecca Ferguson jako Anna
Justin Theroux jako Tom
Luke Evans jako Scott
Edgar Ramirez jako Dr Kamal Abdic
Laura Prepon jako Cathy
Allison Janney jako Detektyw Riley