• Start
  • Recenzje
  • Psałterz Dawida - Piosneczki Dawida świętego a zacnego króla i proroka - dobry koncert Kolegium Muzyki Ewangelickiej
  • Jarek Mikołajczyk

Psałterz Dawida - Piosneczki Dawida świętego a zacnego króla i proroka - dobry koncert Kolegium Muzyki Ewangelickiej

To był ważny koncert, mimo że nie było tłumów, a program artystyczny miał obok bardzo dobrych i nieco słabsze momenty. W występie przygotowanym przez Kolegium Muzyki Ewangelickiej znalazły się fragmenty dobre i bardzo dobre (zwłaszcza pieśń na otwarcie koncertu). Był to koncert istotny także dla przypomnienia, że Gniezno było kolebką całego polskiego chrześcijaństwa zachodnioeuropejskiego. Gniezno jako ośrodek kultury chrześcijańskiej postrzegane bywa przede wszystkim przez pryzmat siedziby prymasów i duchowej stolicy Kościoła Rzymsko Katolickiego w Polsce. Rocznica Chrztu Polski jest okazją, aby przypomnieć, że Chrzest był źródłem dla wszystkich kościołów chrześcijańskich w kraju. To także okazja do wspomnienia, że kościoły powstałe w duchu reformacji to nie tylko Baptyści czy Adwentyści, to także Luteranie i wiele innych zborów, często bardzo zbliżonych do katolicyzmu. Dlatego też cieszyć powinien koncert Kolegium Muzyki Ewangelickiej, który był jednym z ostatnich aktów KFA 2016.

 

- Niestety ten okres tak ważny dla polskiej muzyki i historii sztuki, jakim jest Złoty Wiek, czyli czas zbiegający się z reformacją i całym nurtem ewangelickim bywa zapominany. Po nim dopiero Chopin i romantyzm wpisują się w dzieje muzyki. To właśnie w tym czasie pojawiało się wielu kompozytorów i poetów, którzy bliscy bili literackiemu kunsztowi Jana Kochanowskiego, a związani byli właśnie z nurtem ewangelickim, nie zawsze tym luterskim. My akurat wybraliśmy Psałterz Dawida - Piosneczki Dawida świętego a zacnego króla i proroka autorstwa Jakuba Lubelczyka. Być może nie ma w nim takiego kunsztu jak w innych kancjonałach, jednak Lubelczyk pisał prosto, tak by każdy mógł zaśpiewać ze Zborowników. Uznaliśmy jednak, że warto go przypomnieć – powiedział nam Łukasz Laxy śpiewający kontratenorem wiolonczelista, współzałożyciel Kolegium Muzyki Ewangelickiej. W Gnieźnioe zespół wystąpił w składzie: Blanka Dembosz - sopran, Łukasz Laxy - wiolonczela, kontratenor oraz Dominik Matczak - skrzypce. 

Polskie dziedzictwo muzyczne doby Reformacji zostało w dużej mierze zapomniane na przestrzeni wieków lub nie zostało docenione mimo swych niezwykłych walorów artystycznych. Programy koncertowe Pieśni, hymny i modlitwy łączą muzykę dawną, muzykę nową inspirowaną muzyką chrześcijańską, oraz pieśni ewangelickie i pieśni katolickie o korzeniach ludowych. Spore osiągnięcia poetów i kompozytorów reformacji na ziemi gnieźnieńskiej z wybitnym Jakubem Gembickim niekiedy skazywane były na zapomnienie przez siłę, już też należącą do przeszłości ośrodka katolickiej myśli i sztuki w prymasowskim Gnieźnie.


Zespół Kolegium Muzyki Ewangelickiej wykorzystuje spore doświadczenie wykonawcze, niebanalne artystyczne osobowości oraz dobre muzyczne przygotowanie. Mimo że w dwu punktach koncertu można było odnieść wrażenie pewnej pośpieszności opracowania, koncert trzymał się ascetycznego zwartego klimatu. Muzycy pokazali, że poszukują nowych brzmień, eksperymentują z formą, ale trzymają się najważniejszego przekazu, jakim jest dla nich Słowo. Wczorajszy koncert pokazał także, że nurty kultury ewangelickiej są dziś środowiskowo niespójne, mimo silnych zborów baptystów i adwentystów w Gnieźnie, koncert nie zgromadził tłumów. Zapewne szkoda, bo Kolegium Muzyki Ewangelickiej jednoznacznie pokazuje pewien wspólny trzon kulturowy, chrześcijaństwa zachodnioeuropejskiego.

 

Sam koncert zwłaszcza w partiach śpiewanych przez Blankę Dembosz oraz warstwie instrumentalnej to bardzo dobre rzemiosło muzyczne, coś, czego tak naprawdę dziś brakuje. Śpiewanie i gra bardziej efektywna niż efektowna. I o to chodzi w tego typu koncertach. Ten złoty środek, potrzebny zwłaszcza w muzyce sakralnej tak by słowo, a raczej Słowo nie stawało się tłem.

 

Wydaje się jedynie, że niemal wybitny w swej oszczędności wiolonczelista, dużo więcej wnosi do programu właśnie jako wiolonczelista. Ten kontratenor – trudny ze swej natury, śpiew na usztywnionej krtani udźwięczniany poprzez rezonatory głowy, bez wsparcia przez klatkę piersiową, wymaga zupełnie innego rodzaju skupienia niż instrument. Niezależnie od tego, czy w warstwie śpiewanej wystarczyłby sopran Blanki Dembosz, uwspółcześniony instrumentalnie, ascetycznie dopracowany program oparty na bazie bardzo w punkt zagranych skrzypiec i wiolonczeli wpisał się we wnętrze byłej świątyni ewangelickiej. Miejmy nadzieję, że na koncerty Kolegium Muzyki Ewangelickiej nie będziemy musieli czekać do kolejnego KFA. Zapewne zarówno ten nurt polskiej sztuki sakralnej jak i samo Kolegium wnosi zapomniane światło ewangelizmu, niegdyś bardzo obecne w kulturze naszego miasta. 

 

 

"...ja od ciebie, mój miły a krześcijański bracie, żadnej inej zapłaty nie żądam, jedno abyś z wdzięcznym sercem tę moję pracą a to pisanie, tobie ku zbawiennemu pożytku, a Panu Bogu ku ćci a ku chwale wydane i ofiarowane, przyjąć raczył. A jeśli-ć by się też ty moje noty przy tych psalmiech nie podobały, już tak niech będzie, a wszak tobie, co się ich będziesz mógł nauczyć, nic nie zawadzą..."

Jakub Lubelczyk przedmowa do Psałterza

 

tekst i zdjęcia Jarek Mixer Mikołajczyk