• Jarek Mikołajczyk

Łona i Webber rap jakiego trzeba. Gdyby...

Cały mój kraj zamknięty w gdyby - trochę jeśli parafrazować jest tak z Gnieznem. Gnieźnianie przyszliby tłumnie na koncert, gdyby:...był we Wrześni, albo chociaż we wrześniu, albo gdyby nie na Rynku... albo, żeby scena była w drugą stronę...Powiedzmy jednak, na Łonie pusto nie było. Byli pod sceną młodzi ludzie od +- 13 do 49 lat, części z nich próżno by szukać na koncertach #rodowiczkrawczykweekend. Oni, lub ich rodzice też płacą podatki, miasto przecież nie robi imprez ze swoich, bo swoich nie ma tylko nasze. Przełamanie przyzwyczajeń pokoleniowych, rozbijanie kodów mentalnych to zadanie na lata...Zostawmy jednak politykę kulturalną, bo był po prostu bardzo dobry koncert i to jedynie się liczy.

Cuba De Zoo nie ukrywajmy było licho z publiką. Pytanie nie tyle o to jak bardzo #inżynierMamoń mieszka w Gnieźnie, raczej o to dlaczego u licha tak wcześnie? I tu wrzucamy cytat z Łony, „gdyby” - to jednak nie gdybanie, bo start o godzinę później zapewne sprawiłby, że już na starcie było by nas pod sceną, że „nie policzyłby nikt” - na jednej ręce, nawet na dwóch by nie policzył.

Zespół zagrał zawodowo. Dobre rockowe granie klasycznego tria: gitara, bas, bębny, do tego dobry wokal. Niosło i świetnie zabrzmiało. Dobre kawałki z ostatniej płyty Ciałokształt, ładny cytat z Pink Floyd i do tego Noc komety z repertuaru Budki, siadły w punkt. Taki support, co to powoli przestaje supportować, znany póki co przede wszystkim fanom Luxtorpedy. Rzetelne rockowe granie z pomysłem. To był zdecydowanie dobry początek festiwalu. KFA się dopiero rozkręca, na finał będą tłumy.

Łona & Webber wsparci przez The Pimps zrobili to po co przyjechali. Dali sporą dawkę dobrego rapu. Rapu odległego od stereotypu, od ulicznego #rymowaniaobeleczym, albo o prawilności choć wcale nie pozbawionego korzeni i prawdy. Teksty Łony po prostu są inteligentne, lekkie - a jednak niegłupie; pełne ironii i dystansu do siebie. Wynika to z jego osobistej historii. Na koncercie zdwojonej mocy dostały kawałki, które znamy z płyt. - Takie granie z żywym zespołem to jest niesamowicie energetyczna sprawa, również dla nas. Myśmy się jednak wychowali na takim klasycznym zestawieniu raper DJ. Zdecydowanie publiczność dostaje więcej mocy. Nie udało nam się nagrać jeszcze płyty z zespołem, ale koncerty lubimy tak grać - powiedział nam Łona.

Nie zabrakło hiciorów Łony nie tylko z najnowszej płyty. Popłynęły więc Gdzie tak pięknie? - Oczywiście tekst to przerysowanie, nie myślę żeby „cały mój kraj zamknięty w gdyby” było definicją. To przesada, ale jednak wyrosła z naszej rzeczywistości – powiedział nam Łona o tym nośnym kawałku z ostatniej płyty..

Bardzo energetyczny koncert, pełen humorystycznego dialogu z publiką, w którym Adama Zielińskiego(Łonę) wspierał Jacek Markiewicz, został też świetnie nagłośniony. Miłym akcentem tej konwersacji z publiuką, był moment, w który, Łona i Markiewicz wspomnieli, że wszystko czego nauczyli się w materii break dance i Indian Step'a to, to czego nauczył ich Kiełpo – Maciej Kiełpiński. Pozdrowili Kiełpo, który był na koncercie.

Na gnieźnieńskim Rynku zabrzmiały między innymi: Nie ufajcie Jarząbkowi, Wyślij sobie pocztówkę, Nie mam pojęcia ale i grany pod koniec Błąd. Większość refrenów młoda publiczność wykrzyczała razem z zespołem. Dzięki żywemu bandowi niektóre kawałki podszyte były pulsem niemal rap core. Bardzo dobry koncert otwarcia Królewskiego Festiwalu Artystycznego zamknęły bisy tuż po 22.00.

 

Nie da się ukryć, że pewne przewartościowanie po przyzwyczajeniu Gnieźnian do koncertów dla 40 + nie jest łatwe, a jednak nareszcie młodzi ludzie będą mogli tak jak wczoraj usłyszeli Łonę i Webbera, usłyszeć Lao Che, Dawida Podsiadło czy The Dumplinks muzyczne tu i teraz.

 

PS:

Ogromnie się cieszę, że darmowe imprezy, przestały mieć znamiona kampanii wyborczej, dla tych, którzy gdyby mieli wydać 5 zł, nie przyszliby nawet na te swoje ulubione #weekendoperfecty.

 

Na tym koncercie widziałem, tych, którzy sami wiele wnoszą do kultury tego miasta. Byli chłopacy z G:15, Type, paru rapujących i tańczących, „dzieciaki” z kapel, grup teatralnych, stowarzyszeń itp. To cieszy, bo oni nie są bierni, nie przyszli by się #zadarmolapobujać i #tanionapierdolić.

 

więcej zdjęć

zdj. Noemi Gadzińska

tekst: Jarek Mixer Mikołajczyk