• Start
  • Recenzje
  • Żle się dzieje w powiecie...Premiera Dr Frankensteina
  • Jarek Mikołajczyk

Żle się dzieje w powiecie...Premiera Dr Frankensteina

Łączenie Szekspira, a nawet Hamleta, znaczy dramatu wielkiego Wiliama ze współczesnością, a nawet ze współczesnym teatrem, nie jest niczym nowym, nadzwyczajnym też nie jest, czy odkrywaniem Ameryki nie jest. W kabarecie na szczęście, bo kabaret jest formą, nie chodzi by być jak Cristóbal Colón, a raczej by nie być jak: Neonówka czy Hrabi; to się udało.

Kabaret dr Frankensteina pod kierunkiem Pawła Jot Bąkowskiego pokazał Tragedię Tableta i Księcia Danii.

To kolejny już spektakl ekipy, choć zespół ulega zmianom i modyfikacji warto odnotować, że trzon grupy pozostaje. Obok Pawła Jot Bąkowskiego, po raz kolejny zobaczyliśmy Patrycję Rybarczyk, Alex Dudczak, Damazego Gandurskiego, Marka Malingera, Adama Bąkowskiego i Krzyśka Romanowskiego. Obok nich zagrali Jacek Kaźmierczak oraz raper Jacek Budzianowski znany jako Jang ZiZi.

Hamlet był tu raczej przyczynkiem i inspiracją. Mimo odrobinę aliterackiej miejscami warstwy tekstowej, pomysł na translację czasową okazał się dobry, miejscami bardzo nawet. Kabaret dr Frankensteina pozostał wierny tematom zanurzonym w lokalności, wydaje się jednak dobrym, że ekipa Bąkowskiego uwolniła się od zbyt konkretnych aluzji, czytelnych jedynie dla zorientowanych w życiu kulturalno-towarzysko-medialnym Gniezna.

 

Tablet pozostaje opowieścią o powiecie, a jednak tutaj: poza powiatem gnieźnieńskim, są też inne państwa duńskie. Podwórko, które nie przestało być dla nas naszym podwórkiem, jest też podwórkiem dla innych.

 

Uproszczony, wrzucony w sieć Hamlet bawi, skłania też do refleksji. Dr Frankenstein, bawi się naszą rzeczywistością: hipsterką, ponowoczesnością teatru, ale też władzą, która otwiera trawniki i przecina wstęgi. Do swego rodzaju intelektualnego katharsis grupa skutecznie zaprasza publikę.

 

Prosta scenografia, klimat budowany również światłem, przemyślane kostiumy i stylizacje, to także mocna strona tego Kabaretu.

Grupa działająca jako sekcja Centrum Kultury eSTeDe, sprostała w większości zadaniom aktorskim, jakie postawił przed nią Paweł Jot Bąkowski. Począwszy od Krzyśka Romanowskiego, który oparł się na naturalnym uroku osobistym, poprzez samego Pawła Jot Bąkowskiego ogrywającego zabawny tekst siłą niewymuszonej inteligencji, po brawurową rubaszność Patrycji Rybarczyk...Szczególną rolę Klaudiusza ogarnął członek gabinetu prezydenta, co pewnie sprawiło, że opowieść o przecinaniu wstęg i otwieraniu trawników, wypadła bardzo wiarygodnie. Oczywiście Klaudiusz grany przez Damazego Gandurskiego, jest wzruszająco powiatowym władcą. Laertes grany przez Jang ZiZiego o dziwo nie jest neurotycznie nadpobudliwy, a raczej spokojnie wyważony – wydaje się, że dobrze się stało, że Budzianowski pokazał się z mniej znanej strony.

Najbardziej konsekwentnie zbudowaną postać stworzył w tym przedstawieniu Marek Malinger, jego Hamlet; delikatnie introwertyczny, budzi sympatię mimo wszystko.

Trochę nad wyraz eksponująca manierę SIKSY i slamu Alex Dudczak jako Ofelia zbudowała kawał dobrego teatru manierycznego. (SIKSA wszak to duet jaki tworzy wraz z Piotrem Buratyńskim - więc nic nikomu nie ukradła, chyba że sobie). Powiało (może aż nadto) Romą Gąsiorowską, a jednak przecież lubimy takie aktorstwo, dynamiczne, pełne zamierzonych przyruchów i Dody...Bardzo transponujące współczesność i motorykę języka młodych ludzi. Tutaj, po za brawurową grą zwraca uwagę pomysł na postać. Kostium, stylizacja – a nade wszystko brak przypadkowości i spójność... Ruchowo – bez kompleksów, bez zahamowań – przypomina się Alex z czasów pracy w teatrze Dramat Tomka Kujawskiego, tylko już nie jest karykaturalnie postgrotowska.

 

Bohaterowie drugiego planu Adam Bąkowski i Jacek Kaźmierczak też dali radę.

 

Niewątpliwie, przedstawienie przygotowane przy chronicznym niedoczasie, każda z grających tu osób żyje z zupełnie innych zajęć, (to jednak widać), czas na próby i jego brak przede wszystkim - wykradane z innych rzeczywistości codziennego życia niż kabaret... Być może ten niedoczas jest jednak przyczyną pewnej chropawości spektaklu, niezagłaskanego, bez cyzelowania i dobrze.

 

Niewątpliwie jednak, Bąkowski wierny jest przekonaniu, że kabaret nie musi stanowić luźnego ciągu nieśmiesznych skeczy, jakimi karmią nas kabarety, które straszą w Telewizji Narodowej niemal o każdej porze. Takiego kabaretu brak w polskiej przestrzeni nie tylko powiatu gnieźnieńsko-duńskiego.

 

Tu warto wspomnieć: część związanych z Bąkolem osób i On sam - wywodzi się z Kabaretu Żart – Tomka Kujawskiego. Tak naprawdę, poza wymierną wartością Frankensteina: pełną salą, która co chwile wybuchała śmiechem; jest jeszcze wartość być może istotniejsza, której wspominki trudno szukać w tekstach dotyczących Kabaretu Dr Frankensteina. Ekipa pod kierunkiem Pawła Bąkowskiego, jest obecnie ostatnią, która działa do dziś, a którą bez naciągania można łączyć z silnym niegdyś środowiskiem teatrów amatorskich Gniezna, skupionym wówczas w MDK-u. Wydaje się, że grupa mogłaby otwierać przyszłoroczny XIV Mityng Teatralny im. Sławka Kuczkowskiego. 

 

 

Występują:
Alex Dudczak
Patrycja Rybarczyk
Paweł J. Bąkowski (scenariusz i reżyseria)
Adam Bąkowski
Jacek Budzianowski
Damazy Gandurski
Jacek Kaźmierczak
Marek Malinger
Krzysiek Romanowski

grafika: Maja Jagielska
scenografia i kostiumy: Joanna Ryczkowska || Riczi
konsultacje stylówkowe Alex Dudczak || You Probably Hate My Style
Oparte na motywach "Tragedii Hamleta, księcia Danii" by William Shakespeare

 

Dobry spektakl, potrzebny z wielu nie zawsze wymiernych powodów. Jeden z jaśniejszych punktów w ofercie C.K. przy Roosevelta 42.

 

Zdj. Rafał Mikuła

Jarek Mixer Mikołajczyk

 

PS.

1 Czuje się skonfundowany, nie było żartów na mój temat.

2 Propozycja otwarcia i współpracy przy Mityngu całkiem poważna.