• Jarek Mikołajczyk

Dezerter! Tyle w temacie...

Po raz kolejny Dezerter zagrał w Młynie. Bez wątpienia pokazał, że na polskiej scenie punk jest precedensem. Zespół, który praktycznie bez większych przestojów gra od początku istnienia, nie musiał nigdy robić dziwnych kukiełek i kambeków kombatanckich po latach. Od dłuższego czasu ustabilizował się też skład, a bas Jacka Chrzanowskiego pięknie wpisał się w to, co robią Robert Robal Matera i Krzysztof Grabowski (w zespole od początku). Trio zagrało w Młynie siarczyste punkowe nuty, bez ściemy i opierdalania się. To, co zawsze wyróżniało Dezertera, to teksty. Wydawać by się mogło, że większość starych kapel śpiewało w latach 80-tych o tym samym, to jednak właśnie wersy Dezertera porażają do dziś trafnością obserwacji i są niezwykle aktualne. Wydawać by się mogło, że przez te 35 lat, polska rzeczywistość zmieniła się tak diametralnie, że punkowa publicystyka, jaką bez cienia wątpliwości są piosenki Dezertera, po pierestrojce będzie jakąś czkawką intelektualną... Czas pokazał, że jedyne co się zmieniło to dwa dość istotne słowa z refrenów songów Robala i Grabowskiego: milicjanta, zastąpił policjant, a towarzysza – kapitalista, w obu przypadkach zresztą zmieniła się tylko nazwa, a ludzie ci sami...

 

Pisanie o fenomenie Dezertera jest jednak trochę jak mówienie, że Mozart był geniuszem. Oczywista oczywistość. Ale też, zarówno w przypadku Mozarta jak i Dezertera pytanie o źródło fenomenu jest zasadne...

Zostawmy jednak analizę. Koncert był wydarzeniem. Wydawać by się mogło, że to kolejny koncert kombatantów, mieliśmy już w Młynie SzPal, czy nawet ostatnio Jary z OZ pograł trochę...

 

Nie może być kombatantem ten kto nigdy nie złożył broni, a już na pewno nie ten, który nigdy jej nie wziął do ręki.

 

Nie po to żyję, by zarzynać biedaków
Proszę się nie gniewać, lecz muszę być szczery
Powziąłem decyzję - będę dezerterem...

 

Zaśpiewał to Robali i wczoraj w Młynie. Zabrzmiało pięknie wykrzyczane przez publikę...

 

Świetnie się dzieje, że Dezerter gra bardzo przekrojowo. Nie jest to, żaden koncert życzeń. Kapela, gra swoje, a jednak przecież tak wiele songów grupy; punki i nie tylko oni, wykrzykują od lat na całe gardło, że każdy z kawałków spełnia czyjeś życzenie. Wydaje się, że Dezerterzy mają pełną świadomość, że oczywiście poza legendarnymi kawałkami z czwórki tonpressu jedną z ważniejszych polskich płyt jest niewątpliwie ile procent duszy?

Poszło z tego poza tytułowym Dezerterem jeszcze parę pocisków.

 

Po odlaniu wody i wyrzuceniu kości
Przychodzi wreszcie czas na wnioski
Fakty są smutne, lecz powiedzieć to muszę:
W człowieku naprawdę niewiele jest duszy

Naprawdę niewiele jest duszy...

 

Przekozacko zagrane ile procent duszy?, podobnie jak Być rządzonym, Jeśli chcesz zmieniać świat, XXI wiek...Jeszcze raz powtórzmy, kur... przecież to wszystko, jakby zostało napisane wczoraj – aktualne w punkt. - Nie wiem, oni są chyba wizjonerami, przecież tyle lat temu robili te kawałki a to takie prawdziwe i dziś – powiedział obok nas Zgniły. A wie co mówi, przecież przez całe lata 80-te połowa punkowego towarzystwa w G-no wrzeszczało zmieniając jeden z dezerterowych refrenów: Towarzyszu Zgniły!!!Towarzyszu Zgniły!!!

 

Robal jak zwykle śpiewa całą gębą, że zęby widać, bo jak chcesz być słyszalny i zrozumiany, to nie mendzisz pod nosem, zwłaszcza gdy śpiewasz o czymś. Tu dykcja, intonacja robi tak wiele, że niesie połowę ekspresji. Motoryka prostego punkowego tria: gitara, bas bębny, mocno do przodu i zmiana tempa, bez klapek na oczach, bez fasadowego zamknięcia w gatunku...

 

Gitarowo Robal nie boi się skręcać poza ortodoks punk, gdzieś w hippiesowskie rejony lat 70-tych. Jacek Chrzanowski z zasady po prostu napierdala, ale podał na tym koncercie kilka takich dźwięków, że w mordę...Stoicki spokój Krzysztofa Grabowskiego jest na bębnach tak zasadniczy jak bywa w wywiadach on sam. To wszystko wczoraj w Młynie popłynęło, jak trzeba.

 

I rzecz jasna darcie ryjów przez cały Młyn, przez załogantów kilku pokoleń:

 

Nie myślę tak jak wy, jestem inny niż wy
Nic mnie nie obchodzą, wasze myśli i sny
Szara rzeczywistość, wasza rzeczywistość
Nie obchodzi mnie, odczepcie się!

Nic mnie nie obchodzi co o mnie myślicie
Odczepcie się! Chcę mieć własne życie
Zostawcie mnie samego, bez waszych głupich rad
Nie zrobię wam nic złego, po prostu chcę być sam!

 

Chcę być sam!

Chcę być sam!

Zostawcie mnie

Odczepcie się!

 

Co jest nie tak, że do dziś tak mają: Zgniły, Pająk, Pasta, Mixer i paru innych 50-latków, że ten tekst tak mocno jest ich? Czy jest nie tak z nimi, czy może z kimś innym?... i tylko Mleko spogląda przez kratę u góry delikatnie tupiąc nóżką, a jednak przyszedł bo jakby inaczej...

 

Właściwie pisanie dalej, chyba nie ma sensu. Bo co? że było zajebiście... Było, ale czy zawsze trzeba pisać wulgarnie, by dookreślić wrażenia? Pisać dla tych, których nie było, że po prostu był ogień? też jakiś bezsens to jest, nie byli bo nie chcieli, albo jak Berg w robolu byli. Pierwsi mają w dupie, drugim tylko żal robić...

 

Jak tu jednak nie pisać o: Bestii, Ostatniej chwili czy pięknych bisach? No i Spytaj policjanta też do zdarcia gardła, co niektórym zostało, dało się słyszeć Spytaj milicjanta...

 

Która droga słuszna
Według prawa i porządku?
Kto prowadzi mnie do szczęścia
i zaszczytnych obowiązków?

 

Spytaj policjanta
On Ci prawdę powie!

 

Rozwiane złudzenia w tym kraju, a może na tym świecie wiele się poza nazewnictwem nie zmieniło...

 

Pisaliśmy już o Być rządzonym, a jednak: jak to nabrzmiało w ostatnim czasie...!!!

 

I już bez sensu popisywać się znajomością, kawałków, albo track listy...no bo po co? Rzecz w tym też, że to nie pierwszy koncert Dezertera, że momentami piszącym, też zdarza się popłynąć, zapomnieć się...były wszak i transowe momenty i trochę reggae...Dezerter nie zagrał wczoraj, ale chyba już od dawna, jeśli nie od początku nie grał: Łup,łup. Oi!Oi! Quwa!, Quwa! Łup!łup!...

 

Punk może być Piękny i był. Tyle w temacie.

 

więcej zdjęć

Jarek Mixer Mikołajczyk

 

 

PS:

Dzięki Bogu, choć nie miał pewnie z tym nic wspólnego, nie słucham muzyki przez pryzmat sentymentów. Młodość miałem burzliwą, piękna i brzydką jednocześnie. Raczej nie wracam. Co było ważne jest nadal, za brudem nie mam czasu tęsknić. Tak Jarocin 84 (mój chyba już drugi) pewnie był najlepszym festiwalem po grób. Mamy jednak 2016, świat nie stanął w miejscu. Dezerter paradoksalnie wciąż ten sam, ale nie taki sam, też nie stanął w miejscu. Pewnie dla tego pięknie było...Nie porównuję tych starych kawałków, które nagrywałem na Grundigu w 84, do tego co zagrali wczoraj - to nie ma sensu. A jednaj jest w punkt. Pewnie, że miło było bujać się ramię w ramię momentami ze Zgniłym, pierwszym punkiem na Budulcu...widzieć Pająka, pogadać z Pastą, zdaje się że przemknął mi Iżi no i ten Mleko kiwający główką nad siatką...E i widok drugiej fali ze Szramolem i Gwidonem też miły...Ekipa z Mogilna też była. Maciej M. obowiązkowo...Pytanie ile procent duszy w nas zostało i nie chodzi o Darka Duszę ze Śmierci Klinicznej...No i rzecz jasna zawsze się znajdzie taki co powie Stypa.