• Start
  • Recenzje
  • Gnieźnianki, których jeszcze nie ma – Dawid Jung pisze o Gnieźnie - prerecenzja
  • Jarek Mikołajczyk

Gnieźnianki, których jeszcze nie ma – Dawid Jung pisze o Gnieźnie - prerecenzja

Sprowadzenie, zbliżającego się tomu Dawida Junga do stwierdzenia, że Dawid Jung pisze o Gnieźnie, jest uproszczeniem, ale też prowokacją z naszej strony. Po pierwsze nie tylko o Gnieźnie, po drugie: rzecz nie w tym, że czasem wspomina rodzinne Kłecko. W tym gęstym od wspomnień i żalu ale też czułości, jeszcze powstającym, dziele jest sporo miejsca dla ludzi, częstokroć z Gniezna, choć też nie tylko.

 

Gorzki ten Kadisz dla Miasta, lecz pełen niezwykłej czułości i uczucia, którego nie sposób nie nazwać miłością. Dawid Jung, tak bardzo gnieźnieński poeta, choć przecież i wiedeński i rzymski, nie jest tu jednak frustratem, który dopomina się o swoje, takich poetów już w Gnieźnie mamy co najmniej dwóch.

O ile wiersze powstawały w różnych przestrzeniach i ramach czasowy, to glosy, które towarzyszą tym tekstom to bardzo świeży zapis. Prawdę mówiąc, części z nich jeszcze nie ma kiedy piszemy te słowa. Zatem tekst ten, który czytasz czytelniku, nie jest recenzją, jest raczej opowieścią o pewnym szkicu, być może o powstawaniu ważnego dla Gniezna i chyba nie tylko dzieła, choć objętościowo możemy przyjąć, że dziełka.

26 wierszy gnieźnieńskich z glosami – taki tytuł widnieje na szkicu. To co sam nazywa Gnieźniankami czyli wierszami o tematyce gnieźnieńskiej lub w Gnieźnie stworzonymi, w istocie wybrzmiewa inaczej właśnie dzięki glóssa (z greckiego). Jeśli czytać znaczenie glosy z encyklopedycznej definicji jest ona naukowym komentarzem do orzeczenia sądowego. Tomik mógłby się jawić jako pewien akt oskarżenia. Miejscami acz rzadko taki klucz wydaje się uzasadniony. Jung jednak wychodzi z pierwotnego znaczenia glosy. Pierwotnie termin "glosa" oznaczał przypis odnoszący się do poszczególnych słów lub fragmentów tekstu, wprowadzany przez kopistę manuskryptu lub czytelnika na marginesach stron książki – czytamy w Wikipedii i w tym przypadku to definicja rzeczowa i słuszna. Wydaje się więc, że Jung nie jest tu glosatorem, a glosa jest raczej formą dopowiedzenia do tekstu.

 

Jeśli jednak coś wspomnieliśmy o oskarżeniach, to jako takie odczytać możemy glosę zapisaną pod tekstem zaczynającym się od wersów:

Nasi umarli są nam potrzebni

kto, lepiej przestrzega, przypomina

krzyczy

 

W glosie do tego tekstu czytamy: Nie lubisz poetów Gniezno, prawda? Po czym autor wylicza: od Świnki do Anny Piskurz i Sławomira Kuczkowskiego: a pointa glosy jest twarda: Żadnemu z nich nie wystawiłaś nawet marmurowej tabliczki, gdzieś przy rynku, zwykły gest, naturalny odruch, gdy ludzie nie chcą przemijać bez słowa pożegnania. A Ty Gniezno, trwonisz nas, przemielasz swoim głupawym jęzorem, który zowią: cisza.

W glosach jednak Jung przede wszystkim przyznaje się do: emocji, uczuć i czułego spojrzenia, czy też myśli wobec ludzi, nie tylko tego miasta...

 

Tomik, oprócz pewnej formy bliskiej właśnie Kadiszowi, jest na wskroś zapisem miłości do Miasta. Miłości, regionalisty, promotora kultury, poety, wreszcie: Dawida Junga. Nie jest to jednak uczucie łatwe. I chyba nawet trudność nie polega na braku odwzajemnienia, Jung nie obraża się na Miasto, bo mu się nie pokłoniło zbyt nisko, nie rozpamiętuje własnego żalu. Mocne słowa są konsekwencją prowincji. Nie da się przejść spokojnie nad zdaniem: Prowincja to cisza nad umarłymi. Porażająca prawda. Jeśli choćby wspomnieć tych, o których Jung pisze w innym swoim dziele Leksykonie Zapomnianych Gnieźnian. Próżno tu (w Gnieźnie) szukać nie tylko marmurowej tabliczki Umarłych Poetów. Jeszcze próżnej pewnie w magistracie szukać wiedzy o tym kim był i gdzie się rodził Werner Alberti, bo kto by tu stawiał tabliczki Niemcom (Krzywonos właściwie się nazywał Werner) nawet jeśli to tenor, jakich historia liczy na palcach, co z tego, że urodził się w Gnieźnie?, gdy Niemcy nie wymazali gdzie się urodził? Er geboren in Gniezno.

 

26 wierszy gnieźnieńskich z glosami – to szczególny tom poezji, lecz jednak poezji. Skupiliśmy się na glosach, bo jest w nich oścień co gna nas jak bydło. Jest w tym gnaniu więcej troski, nie bójmy się też tego słowa: modlitwy, za tych o których prowincjonalnie zapominamy. Tej troski, bo chyba to właściwe słowo i pytań do (retorycznych): jest tu też trochę nie tylko do Gniezna, Kraju, Europy i kilku przyjaciół...

 

Jest też; o czym zapomnieć nie wolno, dedykacja: Parafrazując Vievien Leight wypada mi dodać:

Nie ma brzydkich miast, są tylko miasta, o których nie wiedzą, że są piękne”. Moje Gnieźnianki dedykuję zatem jednemu z najpiękniejszych miast Europy, którego najcenniejsze bogactwo zagarnęła ziemia lub armie, potrafiące oprócz sposobów zadawania śmierci, zmieniać sprawnie swoje chorągwie, języki i generałów...

To w glosach są odniesienia to Parku Trzech Kultur, ale też do publikacji Miasto Trzech Kultur, to tu są też duchy wypędzonych nie tylko Żydów i los pewnej kamienicy na Rynku. Z glosy wreszcie dowiadujemy się dlaczego autor boi się psów...Mimo tego gęstego ciężaru, który ma w sobie każda nawet świecka modlitwa żałobna, są punkty, momenty, gdy czułość, o której mówi sam Jung, wywołuje uśmiech...

Poezja, która wyprzedza glosy różna: formalnie, emocjonalnie, czaso-przestrzennie, dopełnia się z bardzo osobistym komentarzem. Nie zawsze jednak glosa jest światłem rzuconym na wiersze. To raczej zapis, myśli, impresji skojarzeń...

 

 

W wierszach nie ma za grosz taniego njubitnikowania czy życiopisania, na szczęście to nie to pokolenie poetów, nie ma w tym jeszcze brokatu nadmiernej potoczystości i slamu. Jest słowo, które nie boi się znaczyć. Paradoksalnie Gnieźnianki to nie jest lokalna książeczka – bo każdy ma swoje Gniezno i każdy ma swoich umarłych.

 

Czy i kiedy ukaże się 26 wierszy gnieźnieńskich z glosami? Tego dziś powiedzieć nie można. Wydaje się jednak, że to tekst potrzeby, zwłaszcza Miastu, jeśli poezja może być potrzebna Miastu, które nie szanuje poetów. Nie w tym rzecz, żeby poeci i inni artyści byli jakimiś szczególnymi pośród żywych czy umarłych...

 

Jarek Mixer Mikołajczyk