• Tymoteusz Mikołajczyk

Legendy Gniezna - festiwal Fyrtel

W sobotę (25. XI) odbyła się gala festiwalu “Fyrtel”, na wstępie chcę wymienić osoby uhonorowane medalem jubileuszowym lub koronacyjnym. Medal jubileuszowy za działania społeczne z członkami różnych grup m.in.: mieszkańcami schroniska dla bezdomnych - “Pomocna przystań”, a także za wieloletnie działania w lokalnej kulturze otrzymał aktor Andrzej Malicki. Dalej w kolejności Urszula Łomnicka i Remigiusz Szymczak z Organizacji Turystycznej "Szlak za działania na rzecz turystyki lokalnej i propagowanie dziedzictwa szlaku piastowskiego. Wojciech Śmielecki, pasjonat, numizmatyk, organizator wystaw.

Prezes stowarzyszenia “Ośla Ławka” i od nie dawno mój redakcyjny kolega Paweł Bąkowski (“kolega” od dawna) za czynny udział w organizacji wielu imprez kulturalnych na terenie Gniezna.

Jako ostatni na liście (last not least) członkowie Klubu Motocykli Zabytkowych ClassiC, między innymi za prowadzenie Muzeum Zabytków Kultury Technicznej.

Teraz przejdźmy do tego czym POPCENRTALA.COM interesuje się bardziej, a w tym wydarzeniu nazwane zostało “oprawą artystyczną”.

Na początek drugiej części “Legendę o księżniczkę na gnieźnieńskim zamku” zaprezentował uczeń I LO w Gnieźnie, członek “Teatru w Depozycie” oraz wreszcie laureat IV konkursu recytatorskiego na festiwalu “Preteksty” - Adam Wędzikowski. Adam ma duże zadatki na zawodowego storytellera, tym razem kilka błędów (nadal jednak podtrzymuję to, co powiedziałem Ci po występie). Znakomite opanowanie głosu i pomysł, niestety za długie (prawda jest taka, że kiedy płyniesz, bez doświadczenia, nie wyczujesz czasu), druga rzecz, która wymaga korekty to ruch, bo momentami widać było, że autor nie wiedział, co zrobić z ciałem. W ogólnym rozrachunku jednak na plus i mamy kolejnego mocnego zawodnika na gnieźnieńskiej scenie kulturalnej.

Przedstawienie w reż. Iwony Kniaś w wykonaniu Szkolnej Grupy Teatralnej “Utopia” (SP 7), to zupełnie inna interpretacja tej samej historii. To powtórzenie tej samej legendy to minus nie tyle dla wykonawców, a dla całej sytuacji, bo wydaję mi się, że znajomość legendy przez publikę zabrała pierwiastek nieznanego tej sztuce. Wróćmy jednak na ziemię, a raczej scenę. Wizualnie całkiem nieźle, zdecydowanie lepiej niż można by się było spodziewać, układ “czartów” grał przyzwoicie, Jagoda Białek w roli głównej pokazała chyba tyle ile mogła (to zresztą kolejna młoda, aspirująca postać z naszego podwórka), niestety kulało przełożenie legendy na dramat, tekst bywał zwyczajnie zbyt suchy. Choć całość była jednak ciekawa.

Na koniec monodram “Ostatnia Prosta” w wykonaniu Jarosława Mixera Mikołajczyka. (Poimo bliskiego pokrewieństwa będę obiektywny na ile to możliwe.)

Ciężka sytuacja, bo jeszcze przed rozpoczęciem się monodramu czułem, że całe wydarzenie już powoli jest przesycone. Mixer miał, więc niełatwe zadanie. Bardzo dobre wejście w “podkoszulce do bicia żony” i marynarce, tekstowo inspirowane “Scenariuszem dla trzech aktorów” Schaeffera. Właściwy początek to autorska “Bajka o sowie i dziadku” czyli Pan z walizką.

Widziałem już lepsze wykonania tego tekstu, ale nie można powiedzieć, że coś nie grało. Po prostu solidnie i chyba wystarczająco mocno, ale nie na tyle ciepło i blisko jak Pan Walizka potrafi.

Dalej niestety drobna gafa - niezrozumienie w kontakcie z członkami Teatru w Depozycie wykonującymi interludia, przez zbyt dużą przerwę pomiędzy aktami, zdezorientowana publiczność zaczęła klaskać. Pomimo to Depozyt poradził sobie nieźle w tych momentach, kiedy się pojawiał, niektórzy mogliby mówić wyraźniej, inni głośniej, ale ogólnie było całkiem dobrze.

Potem Mixer w pociągu, czyli niepublikowany dotąd fragment autobiografii autora. I tu nie ma się do czego przyczepić. Dobrze dopracowany, emocjonalny fragment.

Pożegnanie księdza Szpaka?, przy tym fragmencie zdania są podzielone. Wg. mnie pojawił się On w słuszności. Zwłaszcza, że właśnie w dniu premiery monodramu odbył się pogrzeb ks. Andrzeja Szpaka, a autor przedstawienia ze względu na Ostatnią prostą, nie mógł być na pogrzebie przyjaciela. Zastanawiam się tylko na ile trafił do publiczności, która w dużej mierze nie znała Księdza od hipisów. Szczególnie, że przez opóźnienie całego wydarzenia, mogło to być nużące. - Zdaję sobie sprawę, że ten niezwykle osobisty Kadisz do tego w opozycji do Allena Ginsberga był zabiegiem ryzykownym. To jednak emocje są dla mnie istotą sceny. Podjąłem to ryzyko, bo niosło ze sobą prawdę. W następnych przedstawieniach tego elementu nie będzie – tłumaczył Mixer.

Zamknięcie Ostatniej prostej - idealne, humorystyczne wejście Szczuna z Kareji i prawdziwa historia o powstaniu Gniezna.

Co do całości - dobrze zrobiona robota, ale nie jestem pewien, czy wszystko w odpowiednim miejscu i czasie. Część publiki przyszła ogladać medalistów. 

zdj. Noemi Gadzińska

tekst: Tymoteusz Mikołajczyk 

 

 

Tagi: Jarek Mixer Mikołajczyk Festiwal Dziedzictwa Kulturowego Gniezna Ostatnia prosta Adam Wędzikowski Paweł Bąkowski Jagoda Białek

Skorzystaj z okazji, by zobaczyć nagradzane i doceniane przez krytyków polskie filmy. Dzięki projektowi „Kultura Dostępna w kinach” w każdy czwartek o godzinie 18:00 bilety kosztują jedyne 10 zł dla każdego.

Królewicz Olch

Kino Helios
Czwartek 14 grudnia 2017
godz. 18:00

POLANDJA

Kino Helios
Czwartek 21 grudnia 2017
godz. 18:00

Volta

Kino Helios
Czwartek 28 grudnia 2017
godz. 18:00