• Start
  • Relacje
  • Come Together, czyli Smolik/Kev Fox feat Krzysztof Zalewski na Frazach
  • Ewa Jenek

Come Together, czyli Smolik/Kev Fox feat Krzysztof Zalewski na Frazach

Trwa Festiwal Słowa w Piosence Frazy. To już III edycja. Pomysłodawcą, oraz dyrektorem artystycznym tego przedsięwzięcia koncentrującego się na słowie jest Krzysztof Gajda. Naukowiec zajmujący się badaniem piosenki jako zjawiska, w aspekcie kulturowym i polonistycznym. Począwszy od 2015 r. czas zadumy kojarzony zwłaszcza z pierwszymi dniami miesiąca listopada, należy do Fraz, (także tych odbieranych w sensie muzycznym), oraz ich znaczeń. Tegoroczne otwarcie festiwalu uświetnili zdobywcy Fryderyka 2016 w kategorii: Album Roku – Elektronika i Alternatywa, - Smolik/ Kev Fox. Gościnnie pojawił się na scenie jeden z najbardziej rozpoznawalnych obecnie na rynku muzycznym artystów – Krzysztof Zalewski.

O Festiwalu Frazy

Na początek warto podkreślić, że relacja z poszczególnych wydarzeń w ramach Festiwalu Frazy ma również zabarwienie osobiste. Ponieważ, mimo że jako redakcja Popcentrali, uczestniczymy w festiwalu po raz pierwszy, Nasza reporterka brała udział w mniejszym lub większym stopniu we wszystkich poprzednich edycjach. Miała też sposobność naukowego zetknięcia się zarówno z Krzysztofem Gajdą. Ma więc porównanie jakościowe i ilościowe, względem minionych edycji, te informacje będzie starała się przemycić w nadchodzących tekstach.

Od samego początku historii swego istnienia - Festiwal Słowa w Piosence Frazy, organizowany przez Bibliotekę Raczyńskich, jest dla mnie stałym elementem kulturalnej ramówki jesiennej. Mogę nań iść w ciemno, nie znając wcześniej dokładnego programu, wiem, że znajdę tam wiele interesujących punktów. Podchodzę do tego festiwalu nie tylko dlatego, że są to koncerty, artystów nieoczywistych, także dlatego, że jest to jedyny taki festiwal, odbywający się w dostępnej dla mnie „okolicy”, który zajmuje się piosenką w tak szerokim spektrum. Pochylając się nad zagadnieniem nie tylko w sensie muzycznym, ale także naukowym i ludzkim. Daje możliwości bliskiego kontaktu z twórcami, pewnego rodzaju dialogu z nimi, poprzez uczestnictwo w różnorodnych warsztatach i spotkaniach

Tym razem organizatorzy nie skupili się na słowie w języku polskim, wynikiem czego, było zaproszenie do zagrania koncertu otwarcia polsko-brytyjskiego duetu Smolik/Kev Fox. Zdobywców Nagrody muzycznej Fryderyki 2016 za wspólny wydany jesienią 2015 r. album, krążek w czerwcu 2017 r, pokrył się platyną. Podczas tego wyjątkowego wieczoru na perkusji duetowi towarzyszył Aleksander Orłowski, natomiast gościnnie wystąpił Krzysztof Zalewski.

Spotkanie dwóch osobowości,

Andrzej Smolik to polski muzyk, kompozytor, multiinstrumentalista, obracający się w nurcie szeroko pojętej muzyki alternatywnej. Przez wiele lat związany był z zespołem Wilki. W swoim dorobku, ma także kilka albumów solowych. Zaprasza do współpracy przy swoich wydawnictwach wielu znakomitych artystów z polski i nie tylko. W nagraniach brali udział np: Gaba Kulka, Mika Urbaniak, Artur Rojek) Pierwszym albumem solowym był „Smolik” (2001). Ważną gałęzią jego działalności artystycznej, jest produkcja muzyczna, oprócz produkcji swych własnych płyt, współpracował na tym polu między innymi z Katarzyną Nosowską, Marylą Rodowicz, Robertem Gawlińskim.

Postać Keva Foxa owiana jest aurą tajemniczości. Brytyjski muzyk i tekściarz, obdarzony charakterystycznym ciepłym głosem, dla którego muzyka była pasją od najmłodszych lat, jeszcze jako nastolatek, zaczął podróżować, grywał muzykę, na ulicach europejskich miast. Wydał w Anglii wcześniej mini alb,um „ Help Yourself” (2009), w Polsce zaś debiutancką płytę długogrającą „King For A Day” (2012). Po raz pierwszy do Polski przyjechał w 2010 roku, podczas odbywania trasy koncertowej, z własnym repertuarem po Europie. Właśnie wtedy doszło do spotkania obu osobowości, Andrzej Smolik przyszedł na kwietniowy warszawski koncert Keva. Po zaproponował mu nagranie wspólnego utworu. „L.o.o.t.t” znalazł swe miejsce na czwartym solowym albumie Smolika „4” (2010). Fox zjawiał się w Polsce wielokrotnie, w końcu zdecydował się osiąść tu na stałe, mieszkał między innymi w Poznaniu i we Wrocławiu, obecnie żyje w Warszawie. Z biegiem czasu decyzja, o zaprzestaniu kariery solowej i stałej współpracy obu artystów

Duet ten trudno zaklasyfikować, wcisnąć w jakieś ramy. Ich utwory nie są często grane w stacjach radiowych, również ze względu na istniejące w Polsce przepisy, mówiące o tym, że polska piosenka to taka z polskim tekstem, jak mówi w mediach sam Andrzej. Kev z kolei jest muzykiem z krwi i kości, w wywiadzie, dla trójmiejskiego magazynu „Prestiż” (nr. 12/2015), zagadnięty o to jak się czuje będąc na scenie, powiedział: „Gdy wchodzę na scenę to jest jak latanie. Jeśli znasz piosenkę wiesz co się dzieje, nie myślisz o niczym. Nie myślisz o tym gdzie stoisz, jak się poruszasz, jaki akord masz zagrać, jakie słowa śpiewasz, twój mózg jest totalnie pusty. Dla mnie to właśnie jest magia i to odnajduję w każdym koncercie, który daje.(…)”. Obaj panowie połączyli swoją wrażliwość muzyczną, tworząc nową jakość, robiąc przy tym, to co kochają, bez większych wyrzeczeń. Można zatem pokusić się o stwierdzenie, że prawdziwa sztuka zawsze obroni się sama.

Koncert

Na potwierdzenie powyższych słów mogę powiedzieć tylko tyle, że ten wieczór czekało wielu, co pokazała frekwencja, wypełniła się praktycznie cała Sala Ziemi, przy ulicy Głogowskiej. Ja sama znając wcześniejsze produkcje i albumy Smolika, czekałam na sposobność pójścia, na jakikolwiek koncert, z jego szerszym udziałem.

Pośród widowni dało się słyszeć głos lekkiego zdziwienia, że przybyło aż tak wielu chętnych, ponieważ zdążyło się niektórym uczestniczyć w koncercie Foxa kilka lat temu, wtedy były to wydarzenia bardzo kameralne...

Organizatorom tego koncertu chodziło między innymi o zasianie w uczestnikach pewnej dozy niepewności względem zajmowanego miejsca. Wspominał o tym na wstępie dyrektor artystyczny. prócz zwyczajowych miejsc siedzących, przygotowano również pulę miejsc stojących przy scenie. Nie da się ukryć, że sam ten fakt wprowadził już na początku, nieco z atmosfery klubowej. Odbieram ten zabieg pozytywnie.

Przed rozpoczęciem samego live aktu muzycznego, publiczność mogła zobaczyć pokaz klipów Wideo Art. poznanianki Moniki Liseckiej, stworzonych do muzyki artystów, to pozwoliło zgromadzonym wprowadzić się w odpowiedni nastrój.

Artyści zaprezentowali utwory, ze swojej pierwszej wspólnej płyty. Warto podkreślić, że drugi singiel promujący album „Smolik/Kev Fox” - przepiękny utwór „Mind The Bright Lights”, oraz , „Help Yourself”, (napisany dla matki, jak wspominał Kev podczas występu), znalazły się w balladowej wersji na obu jego solowych wydawnictwach. Krzysztof Zalewski pojawił się zaledwie na 3 piosenki, co dla niektórych mogło wiązać się z niemałym rozczarowaniem. Muzycy wykonali wspólnie jeden utwór duetu, piosenkę z płyty Krzysztofa „Złoto”- „Miłość Miłość”, oraz w końcowej fazie koncertu energetyczny cover supergrupy The Beatles „ „Come Together”. Ostatni z wymienionych utworów zapowiedziany został przez anglika w urokliwy sposób, „ Nie ma w prawo, nie ma w lewo, jest razem” - powiedział . Nie zabrakło również niespodzianki, poznańska publiczność mogła bowiem usłyszeć nowy próbny balladowy utwór „I Wanna Follow in Love”, naprawdę przyjemny dla ucha i zapamiętywany. Jak na całkowitą nowość przystało, nie obyło się bez potknięcia, ale „jesteśmy jak teraz jak muzycy na scenie” – 7skwitował Fox. Na bis zaśpiewał coś, co mnie osobiście ujęło najbardziej, „Wicked Game”, autorstwa Chrisa Isaaka. Duet po raz drugi wykonał także najnowszy singiel „Queen of Hearts”, zapowiadający nadchodzący drugi wspólny krążek.

Nie sposób w tym wszystkim, pominąć osoby Aleksandra Orłowskiego, siedząc za talerzami i bębnami robił wszystko co w jego mocy. Rytmiczność i ekspresja perkusisty, przyciąga ucho i oko, towarzysząc na równi dwójce głównych wykonawców – brawo.

Podsumowanie.

Praktycznie od pierwszych dźwięków muzyka oczarowała publiczność, można było zobaczyć skupienie na twarzach zgromadzonych, przy spokojniejszych balladach charakterystycznych dla tych wykonawców. W Momencie mocniejszego uderzenia, był czas, na to by muzyka zawładnęła ciałami osób stojących pod sceną. Kev Fox podczas występu, naprawdę odlatuje pozostawiając niezatarte wrażenie wyjątkowości, pośród uczestników. Jest postacią bardzo dynamiczną, i żywiołową, z dużą dozą poczucia humoru.

Poznańska publiczność ten koncert z pewnością zapamięta na długo, Andrzej Smolik to marka sama w sobie. Stworzył z tym mało znanym Brytyjczykiem wyjątkową fuzję, pozwalając nam odkryć nową wrażliwość, obcą i swoją jednocześnie. Połączenie tych dwóch niezwykle silnych osobowości stało się dla polskiego rynku muzycznego, swego rodzaju objawieniem.

Osobiście nie słucham na co dzień z płyt zbyt często tego typu muzyki, gdyż napawa mnie zbytnią nostalgią. Jednak jeśli chodzi o koncert, przekazywane emocje, odbieram zupełnie inaczej. Zapewne składa się na to wiele elementów, takich jak: miejsce, czas, atmosfera, osobowości sceniczne wykonawców. By osiągnąć w pełni stan satysfakcji, musiałam jak zwykle, czekać dość długo, jednak mogę z całą pewnością uznać piątkowy koncert, za najbardziej udane otwarcie w historii Fraz.

PS, Niebawem kolejne szersze relacje z festiwalu, a na razie, komu w drogę…

Zdjęcia i Tekst: Ewa Jenek

Tagi: Frazy Smolik Kev

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00