• Start
  • Wywiady
  • Kontrwywiad Popcentrali/ To ludzie dają energię do robienia Gammy Rozmowa z Jakubem Dzionkiem
  • Jarek Mikołajczyk

Kontrwywiad Popcentrali/ To ludzie dają energię do robienia Gammy Rozmowa z Jakubem Dzionkiem

Z Jakubem Dzionkiem, animatorem kultury, członkiem Stowarzyszenia Ośla Ławka i pomysłodawcą Gamma Festival w Gnieźnie, o podsumowaniu imprezy, zaproszonych w tym roku artystach, edukacji muzycznej i tworzących festiwal ludziach, rozmawia Kamila Kasprzak-Bartkowiak.

 

- Tegoroczna Gamma najbardziej zaskoczyła/zdziwiła mnie...

- Wydaje mi się, że pozytywnie cały czas zaskakuje mnie to, że młodzi ludzie sami lgną do tego festiwalu aby go wspólnie budować, tzn. wolontariusze. W końcu taki jest cel żeby to środowisko wokół festiwalu budowało się i budowało tą imprezę oraz żeby ludziom zależało na tym aby współpracować. I fajne było to, że ci ludzie chyba sami już się motywują. W tej chwili taki wolontariacki trzon to ponad 20 osób i co roku też taka druga dwudziestka, która się wymienia np. kiedy ktoś zaczyna studia, to nie może, ale wtedy ściąga swoich znajomych, więc ta ekipa co roku jest w granicach około 40 osób. W tym ostatnim przypadku mówię o samych wolontariuszach ze szkół średnich, ale bardzo dużo jest osób dojeżdżających, które uczą się w Gnieźnie, ale pochodzą z Mogilna, Witkowa, Niechanowa czy Janowca Wielkopolskiego i się okazuje, że jest mniej więcej pół na pół gnieźnian i dojezdnych. Ludzie więc dają energię do robienia tego dalej, choć wiadomo, że potrzebni są i koordynatorzy, którzy tę pracę dla wolontariuszy rozdysponowują, ale z roku na rok jest coraz lepiej, bo czasem wystarczy dać hasło i oni już wiedzą co robić.

- Jednak chyba organizowanie festiwalu muzyki elektronicznej w Gnieźnie przynosi o wiele więcej refleksji np. co do terminu imprezy, która się zmieniła i miejsca, którym od początku jest Park Miejski, a dokładniej Gnieźninek?

- Data nie pierwszy raz się zmieniła, bo pierwsza Gamma była we wrześniu, potem odbyła się w sierpniu, ale ten sierpień płatał nam figle i stwierdziliśmy, że wypróbujemy czerwiec. Choćby z tego względu, że trochę więcej osób wtedy jeszcze w Gnieźnie jest, to znaczy nie ma końca roku dla licealistów czy studentów, więc oni są na miejscu. Myślę, że pod względem zainteresowania było podobnie, natomiast co do frekwencji to było o tyle lepiej, że byliśmy spokojniejsi, bo zdecydowanie więcej biletów sprzedało się na przedsprzedaży i już nie musieliśmy denerwować się czy to wszystko wypali. Z kolei to co nas niemile zaskoczyło, to fakt, że bez względu w jakim terminie robimy Gammę, pogoda płata figle i nie mamy na to wpływu pomimo poszukiwań optymalnej daty. Bo okazuje się, że nawet w dzień festiwalu deszcz może padać czy lać wręcz od 7.00 do 14.00 i potem trzeba brodzić w błocie i budować wszystko na ostatnią chwilę w deszczu. Poza tym gnieźnianie nie są chyba jeszcze nauczeni tego, że bez względu na pogodę po prostu przychodzą z parasolami lub ciepło ubrani i się bawią.

 

- A jakie Tobie towarzyszą emocje jako głównemu pomysłodawcy Gammy podczas pracy nad tym wydarzeniem?

- Na pewno motywują mnie ludzie, którzy pomagają przy pracy nad festiwalem i pozytywne emocje wszystkich, którzy się na nim bawią. Bo wiadomo, że marudzenie osób z zewnątrz, które nie bywają na tej imprezie to mnie jakoś nie interesuje. Za to te sygnały, które dochodzą od znajomych i wszystkich, którzy się zjeżdżają tutaj niekoniecznie z Gniezna i okolic, mają duże znaczenie. Jeżeli słyszę dobre rzeczy od artystów, którzy przyjeżdżają, a zabiegaliśmy np. o ich obecność od kilku lat, tak jak w przypadku Jacka Sienkiewicza na którego live czekaliśmy 3 albo 4 lata, bo tak sobie wcześniej założyliśmy, a Jacek wybiera sobie festiwale na których grywa i jest to niewiele imprez w Polsce, no i w tym roku zadecydował, że zagra u nas. Docenił więc Gammę, mówił, że u nas dobrze się czuł i jeszcze na koniec jak już wrócił do Warszawy, to wysłał nam paczkę ze swoimi płytami winylowymi, bo ma swoją wytwórnię.

 

- Jak w takim razie w tym roku kształtował się line-up imprezy czyli w jaki sposób byli dobierani artyści?

- Staramy się przynajmniej większość rzeczy wspólnie ustalać, a ja zawsze nalegam na to żeby ludzie, którzy tworzą to razem wysyłali różne propozycje. Natomiast jeśli chodzi o sprawy budżetowe to ja to muszę później dopinać żeby festiwal się spiął finansowo, więc czasem to są takie dyskusje na temat tego czy coś robimy czy nie i czy stać nas na to. Poza tym wydaje mi się, że przez to, że w zeszłych latach festiwal był podzielony na dwie sceny, to tych artystów z drugiej sceny przy altanie niewiele osób słyszało, bo już tam nie dotarło w drugim dniu Gammy. I tam też było więcej live actów, gdzie grały dwie lub trzy osoby oraz był jakiś wokal. W tym roku stwierdziliśmy, że chcemy to wszystko zmieszać w jednym dniu m.in. dlatego, że budżet nie pozwolił nam na uruchomienie dwóch scen jednocześnie. Docelowo w przyszłości chcielibyśmy wyznaczyć nieduże pole namiotowe i trochę rozbudować ten festiwal. Sami jednak jeszcze nie wiemy w która stronę powinno to iść, bo każdy z nas ma jakieś koncepcje, propozycje jeśli chodzi o kolejnych artystów.

- Ale Gamma zdaje się również wyróżniać klimatem, czyli wystrojem i atmosferą. Czy pomysły by ulepszać ja w tym względzie też się pojawiają?
- Co roku wspólnie myślimy o tym i tutaj trzonem organizacyjnym jest Szajse Records i Ośla Ławka, a dokładnie większość rzeczy wizualnych czy scenograficznych tworzą dziewczyny z Oślej Ławki. Później staramy się poszukać jakichś materiałów na to żeby nie wydawać zbyt dużo pieniędzy i tak jak w przypadku „różowego domku” (element tegorocznej scenografii Gammy), który już na początku tego roku udało nam się załatwić z Muzeum po wystawie, bo miał być już tam zutylizowany, a my go przejęliśmy.

 

- Natomiast jeśli chodzi o odbiorców, to czy festiwal w tym przypadku jest jedynie imprezą w Gnieźnie czy może bardziej dla Gniezna?
- Nie bez powodu angażujemy na tyle dużo wolontariuszy żeby to środowisko w Gnieźnie się budowało, czyli żeby oni tu przychodzili oraz przyprowadzali swoich znajomych i chcieli tę muzykę odbierać albo z ciekawości przychodzić i posłuchać tego co dzieje się na scenie muzyki elektronicznej. I to jest jeden trzon na którym nam zależy, bo w jakiś sposób trzeba tych odbiorców nauczyć tego odbioru i zaangażowania czy oni w przyszłości będą chcieli chodzić tutaj czy na Zenka Martyniuka. Natomiast druga strona to oczywiście dotarcie do klubowiczów spoza Gniezna i dlatego m.in. sprzedajemy bilety na jednym z większych portali, którego właścicielem jest największy portal klubowy, czyli z muzyką elektroniczną w Polsce. Ta promocja i sprzedaż, która tam widnieje, przyciąga więc klubowiczów już od czasu CanDIDu, który robiliśmy w Parowozowni. Zawsze było tak, że dość duża grupa z Poznania do nas przyjeżdżała i jak zaczęliśmy robić Gammę, to siłą rzeczy z tego względu, że utrzymujemy dobry kontakt, wspólnie się bawimy i organizujemy imprezy także z ekipą z Wrześni, to oni do nas przyjeżdżają jako stali odbiorcy, którzy w dodatku co roku przywożą ze sobą nowych znajomych. I tak sobie myślę, że jedna czwarta odbiorców to jest Września, jedna czwarta to Poznań i te dwie czwarte to Gniezno i okolice. Poza tym wiadomo też, że co roku pojawiają się twarze np. z Opola, Elbląga, Warszawy czy Białegostoku. I w końcu cena biletu jest na tyle niska biorąc pod uwagę tego typu wydarzenia i artystów za których w klubie płaci się około 35-45 złotych.

 

- A jak Twoim zdaniem z biegiem lat, mimo braku edukacji artystycznej, w tym muzycznej w szkołach, kształtują się gusta muzyczne młodych Polaków?
- Na pewno w kształtowaniu gustu pomaga internet, choć trzeba wiedzieć na co trafić albo czego się samemu w nim szuka. Oprócz tego dużo zależy od znajomych i środowiska w którym się człowiek obraca. Z kolei jeżeli ktoś słucha radia to na pewno pomocna jest Trójka, bo tam tej muzyki elektronicznej jest z roku na rok coraz więcej i Trójka też zaczyna pojawiać się na dużych festiwalach z muzyką elektroniczną co jeszcze parę lat temu nie było takie popularne. Jednak wydaje mi się, że to w ogóle się zmienia w świadomości w Polsce, bo gdzieś tam pionierzy muzyki elektronicznej tworzą muzykę do teatru, do filmu czy ta muzyka pojawia się w muzeach sztuki współczesnej i galeriach sztuki. Zatem to nie jest już jakiś margines i mam nadzieję, że nigdy nie będzie to mainstream. Ta muzyka jest na pewno doceniana przez wielu, bardzo często niestety dopiero po tym jak świat doceni.

 

- I na koniec może zapytam jeszcze co sądzisz o całkiem niedawnej „aferze disco polo”. Czy obrazuje ona niską kulturę muzyczną społeczeństwa i brak edukacji czy może to sprawa stricte polityczna na użytek obecnej władzy w Polsce?
- Wydaje mi się, że ta edukacja muzyczna poszła w tą stronę, że np. w przedszkolu zaczyna się edukować od zabaw przy disco polo, więc to nie jest tak jak być powinno. Sam też niekoniecznie chciałbym aby moja córka edukowała się muzycznie od techno, bo nie o to chodzi. Powiedzmy, że techno i jazz może być kolejnym etapem w rozwoju i wydaje mi się, że trzeba w jakiś sposób zrównoważyć cały rozwój edukacyjny. Bo ktoś kto nie ma żadnych doświadczeń muzycznych, to na pewno łatwiej wchłonie coś co jest proste melodyjnie, z łatwym tekstem i przyjemne „pod nóżkę”, co nie znaczy, że nie można równie przyjemnie podawać dźwięki w przypadku Beethovena czy Mozarta. Jednak jeżeli ktoś miał już doświadczenia muzyczne, czyli chłonie i lubi słuchać nowych rzeczy dla siebie i w ogóle, to fajnie jak słucha i jazzu i rocka czy elektroniki.

 

rozmawiała: Kamila Kasprzak - Bartkowiak

Fot. Anna Soporowska

Konwój

Kino Helios
Czwartek 16 listopada 2017
godz. 18:00

PO PROSTU PRZYJAŹŃ

Kino Helios
Czwartek 23 listopada 2017
godz. 18:00

AMOK

Kino Helios
Czwartek 30 listopada 2017
godz. 18:00